– Co się stanie, jeśli Komisja Europejska rozpocznie III wojnę światową? Jeśli rozpocznie III wojnę światową, będziemy bronili naszych praw każdą dostępną bronią (...). Jeśli ktoś zaatakuje nas w niesprawiedliwy sposób, będziemy się bronić – stwierdził premier Mateusz Morawiecki w wywiadzie dla „Financial Timesa". I dodał, że negocjacje z Polską prowadzone są przez UE z „pistoletem przy głowie".

Czytaj więcej

Mateusz Morawiecki: Co będzie, jeśli KE rozpocznie trzecią wojnę światową?

Te słowa to kolejne, po wystąpieniu premiera Morawieckiego w Parlamencie Europejskim, zaostrzenie antyunijnej retoryki. Czy tak ostry kurs spotyka się ze społecznym poparciem?

IBRiS na zlecenie „Rzeczpospolitej" zapytał respondentów o reakcje na pogorszenie relacji z Unią: „Parlament Europejski przyjął rezolucję, w której wezwał Komisję Europejską do wstrzymania wypłaty pieniędzy dla Polski. KE postawiła zaś polskiemu rządowi warunki (m.in. likwidację Izby Dyscyplinarnej SN) i od ich spełnienia uzależnia wypłatę środków".

Do wyboru respondentów podano trzy rozwiązania tej sytuacji. Największa grupa – 41 proc. – uważa, że należy jak najszybciej „zakończyć spór i przyjąć warunki stawiane przez UE". Odpowiedź taką częściej wybierały kobiety (46 proc.) niż mężczyźni (35 proc.), badani w wieku 40–59 lat, mieszkańcy średnich i dużych miast, identyfikujący się bardziej z „Polską liberalną".

Rzeczpospolita

Nie oddamy ani guzika?

Druga opcja odpowiedzi to stwierdzenie , że należy „szukać kompromisu i ustąpić tylko w niektórych sprawach" – wskazało ją 32,5 proc. badanych. W tej grupie prym wiodą najmłodsi wyborcy 18–29 lat (60 proc.), mieszkający przede wszystkim na wsi (49 proc.), sytuujący się po stronie „Polski solidarnej".

Trzecią opcję, najtwardszą wobec UE, według której rząd powinien „bronić swojego stanowiska nawet kosztem zamrożenia środków", poparło 23 proc. badanych. W tej grupie wyraźnie przeważają mężczyźni (30 proc.) nad kobietami (16 proc.) i wyborcy w wieku 60–69 lat (28 proc.).

Autopromocja
PRENUMERATA 2022

Znacznie więcej o biznesie, finansach oraz prawie

Zaprenumeruj

Wypowiedź szefa rządu podczas debaty w PE, a także słowa, które padły w wywiadzie dla największej światowej gazety finansowej, wywołały falę krytyki ze strony opozycji. „Świat zdębiał po wywiadzie polskiego premiera, w którym zapowiada on III wojnę światową (...) W polityce głupota jest przyczyną większości poważnych nieszczęść" – napisał na tt Donald Tusk, lider PO. A czy zaostrzenie kursu wobec UE może być zaaprobowane przez wyborców PiS?

Najtwardsze stanowisko popiera 49 proc. wyborców, zarówno Andrzeja Dudy, jak i PiS. Jednak 41 proc. z nich popiera kompromis, a 8 proc. – pełne ustępstwa. Widać wyraźnie, że przekonania zwolenników PiS i obecnego prezydenta są bardzo zróżnicowane.

Wyborcy PiS i tu, i tu

Co ciekawe, na tle innych partii wyborcy PiS i tak mają bardziej krytyczne stanowisko, przebijając nawet Konfederację, w której elektoracie 36 proc. popiera twardą linię.

– Rząd nie jest aż tak silny politycznie, jak był w poprzedniej kadencji – analizuje prof. Rafał Chwedoruk, politolog z UW. – Struktura demograficzna społeczeństwa nie powinna PiS stymulować do twardego kursu wobec Unii. Sondaż pokazuje, że elektorat PiS jest w dwóch miejscach, także wśród młodych i na wsi, wśród osób identyfikujących się z Polską solidarną. Władza stąpa więc po polu minowym – stwierdza.

Zdaniem politologa to nie PiS „reżyseruje" debatę europejską, nie ma więc na nią wpływu. – To znana strategia, by najpierw zwracać się do twardego elektoratu, a kiedy już go się pozyska, to można złagodnieć i pokazywać otwartość i koncyliacyjność – uważa Chwedoruk. – Ale tym razem będzie to trudne. Jak przekonać te najtwardsze 23 proc. do kompromisu?

Według profesora dla PiS jest to sygnał o rosnącej mobilizacji opozycji. – 41 proc. to liczba zdecydowanie większa od 23, a nawet 32. Najbardziej lojalny elektorat partii opozycyjnych stawi się przy urnach – prognozuje politolog.