Reklama
Rozwiń
Reklama

W domach dziecka ciągle straszno

Tłok, przemoc, brak poczucia bezpieczeństwa – to problemy, z jakimi borykają się wychowankowie.

Aktualizacja: 10.09.2008 04:37 Publikacja: 10.09.2008 03:20

W domach dziecka ciągle straszno

Foto: Rzeczpospolita

– Żadna ze skontrolowanych placówek nie spełniała wszystkich obowiązujących standardów – wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli, która sprawdziła 30 domów dziecka.

Inspektorzy dopatrzyli się wielu nieprawidłowości. Chociaż szyld „dom dziecka” został zastąpiony określeniem „placówka opiekuńczo-wychowawcza”, to często poza nazwą niewiele się zmieniło. Tymczasem najpóźniej do 2010 r. domy dziecka muszą przeprowadzić programy naprawcze i dostosować się do wymaganych przepisami norm (dotyczących m.in. obsady personelu i liczby wychowanków). Molochy mają zniknąć, a w ich miejsce powstać małe, przyjazne dzieciom placówki. Do tego daleko.

Z raportu NIK wynika, że w domach dziecka wciąż jest za tłoczno, dochodzi do przemocy ze strony współwychowanków, brakuje opiekunów. Dzieci nie zawsze czują się bezpiecznie.

Przepisy mówią, że w domu dziecka powinno przebywać nie więcej niż 30 wychowanków, a ich pokoje mogą być najwyżej pięcioosobowe. Te normy przekroczono w połowie skontrolowanych ośrodków. NIK ustaliła, że przeciętnie w placówce jest 49 dzieci. W domu dziecka w Szczecinie-Zdrojach, gdy odwiedzili go kontrolerzy, przebywało od 93 do 99 wychowanków, czyli trzykrotnie więcej, niż pozwalają przepisy. W Stargardzie Szczecińskim było 75 dzieci, mieszkały nawet w dziesięcioosobowych pokojach.

W blisko co trzeciej placówce – jak wynika z raportu – dzieci nie czuły się bezpiecznie. Spotykały się z agresją ze strony innych wychowanków. W ośmiu domach dochodziło do przemocy, w tym również fizycznej.

Reklama
Reklama

Tak było – jak ustaliła NIK – m.in. w Domu Dziecka im. Korczaka w Kłobucku, gdzie zdarzały się nawet przypadki molestowania seksualnego wśród wychowanków. Po informacjach mediów sprawą zajęła się policja.

Podopieczni domu dziecka Na Wzgórzu w Sopocie skarżyli się, że zdarzają się tu bójki.

Według NIK w co trzeciej placówce dzieci nie miały nocą właściwej opieki – wychowawców było za mało, szczególnie w weekendy. W Domu Dziecka nr 7 w Krakowie przez 84 noce dyżur sprawowała tylko jedna osoba.

Do tych problemów dochodzą codzienne niedostatki: za mało pokoi do wypoczynku, cichej nauki, brak sprzętu. W domu dziecka w Kłobucku nie było m.in. lampek, zamykanych szafek i biurek, co utrudniało dzieciom odrabianie lekcji. Skarżyły się też inspektorom na kradzieże rzeczy osobistych.

Według NIK największy problem to przebywanie w domach dziecka nieletnich, którzy zgodnie z decyzjami sądów powinni być w młodzieżowych ośrodkach wychowawczych, ale tam brakuje miejsc.

Utrzymanie dziecka w badanych placówkach kosztujedużo: ponad 2,7 tys. zł miesięcznie.

Reklama
Reklama

Kontrola NIK dotyczyła lat 2006 – 2007. W wielu z nich podobno jest już lepiej. – Mamy teraz 44 wychowanków, ale lepszą obsadę: pięciu wychowawców, w tym dwóch pedagogów i psychologa. Są pokoje do cichej nauki – zapewnia „Rz” Żaneta Sikora, nowa dyrektor domu dziecka w Kłobucku.

– W państwowych placówkach dzieciom jest źle. Mają sucho i ciepło, ale brak im intymności. Poza tym ich utrzymanie jest drogie. Alternatywą są rodzinne domy dziecka. Państwo powinno stwarzać warunki do ich otwierania – mówi była posłanka SdPl Mirosława Kątna.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Społeczeństwo
Sondaż: Nie chcemy już zmieniać czasu dwa razy do roku
Społeczeństwo
Nawet minus 20 stopni Celsjusza. Przed nami zimowy początek tygodnia
Społeczeństwo
Stolica wandali. Małe szanse, że sprawcy zapłacą za zniszczenia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama