Śledztwo ws. burmistrza Henry'ego Lopeza ma ustalić, czy dopuścił się on dyskryminacji albo podżegania do dyskryminacji.

Konstytucja Peru zakazuje dyskryminacji w oparciu o pochodzenie, rasę, płeć, język, religię, poglądy lub status ekonomiczny.

Doradcy burmistrza miasta twierdzą, że słowa, za które chce go ścigać prokuratura są "wyrwane z kontekstu".

W oświadczeniu opublikowanym przed tygodniem Lopez oskarżył Wenezuelczyków, którzy przybyli do miasta o spowodowanie wzrostu przestępczości na ulicach Huancayo i obiecał przyjęcie przepisów zmuszających firmy działające w mieście do tego, by co najmniej 80 proc. zatrudnionych przez nich stanowili Peruwiańczycy.

Burmistrz zasugerował też, że imigrant z Wenezueli, zatrudniony jako ochroniarz, miał brać udział w planowaniu zabójstwa mieszkańca miasta.

"Zostałem wybrany by przywrócić porządek w mieście. Nazywają mnie ksenofobem, ale nie dbam o to" - podkreślił Lopez. "Dziś deklaruję: Huancayo wolne od Wenezuelczyków" - dodał.

W ciągu ostatnich kilku lat miliony Wenezuelczyków opuściły swój nękany kryzysem gospodarczym kraj szukając lepszego życia w innych państwach regionu - m.in. w Peru. Napływ imigrantów z Wenezueli doprowadził do ksenofobicznych wystąpień w krajach Ameryki Łacińskiej (m.in. w Brazylii).

Peru przyznaje Wenezuelczykom specjalne karty stałego pobytu i pozwala im podejmować pracę w kraju, a także korzystać z publicznej służby zdrowia i publicznego systemu edukacji.

W Peru przebywa obecnie 700 tys. Wenezuelczyków. Więcej imigrantów z Wenezueli jest tylko w Kolumbii.

Obecnie jednak władze Peru rozważają zaostrzenie polityki imigracyjnej wobec Wenezuelczyków. Szef MSZ Peru Nestor Popolizio poinformował, że rząd zastanawia się obecnie czy nie nałożyć na obywateli Wenezueli obowiązku uzyskania tzw. wizy humanitarnej w konsulacie w Caracas przed przybyciem do Peru.

- Imigranci z Wenezueli wpłynęli na nasz rynek pracy, a także na system opieki zdrowotnej i edukacji - przyznał Popolizio w wystąpieniu przed parlamentarzystami.