Reklama

Uśmiercony przez lekarza

Hubert Nowak przez błąd medyka do dziś odczuwa skutki wypadku sprzed niemal dziesięciu lat.

Aktualizacja: 09.04.2015 23:48 Publikacja: 09.04.2015 22:07

Więcej w programie „Państwo w państwie”, Polsat, 12.04.2015, godz. 19.30

Więcej w programie „Państwo w państwie”, Polsat, 12.04.2015, godz. 19.30

Foto: Rzeczpospolita

W styczniu 2006 r. 19-letni wtedy student Hubert Nowak ucierpiał w wypadku. Prowadzone przez niego auto wpadło w poślizg, wypadło z drogi, uderzyło w słup energetyczny i dachowało. W efekcie na samochodzie znalazły się kable energetyczne, które opóźniły akcję ratowniczą.

Na miejscu wypadku pojawił się lekarz Andrzej M. Stwierdził zgon Nowaka na miejscu, choć ciało chłopaka wciąż znajdowało się w aucie.

– Nie wyciągaliśmy go z samochodu, czekając na prokuratora – tłumaczył później jeden z funkcjonariuszy uczestniczących w akcji. Opinia lekarza wpłynęła także na działania innych służb. Strażacy obawiali się, że znajdujące się na aucie kable mogą być pod napięciem. Zamiast je odciąć, czekali na wyłączenie prądu.

Dopiero po 40 minutach policjant Jarosław Torbicz zauważył, że zakleszczona w samochodzie ofiara daje oznaki życia. Choć lekarz twierdził, że to niemożliwe, poproszono strażaków o wyciągnięcie Nowaka z samochodu. Okazało się, że policjant miał rację, ponownie wezwano więc karetkę i w efekcie po dwóch godzinach od wypadku chłopak znalazł się w szpitalu. Dziś jest inwalidą. Skutki wypadku mogłyby być mniejsze, gdyby trafił do szpitala szybciej. Sprawą zajęli się śledczy. Prokuratura kilkakrotnie umarzała postępowanie, ale sąd nakazywał jego wznowienie.

W końcu na wokandę trafiła kwestia odpowiedzialności lekarza Andrzeja M., przeciwko któremu wniesiono subsydiarny akt oskarżenia. Po dziewięciu latach procesu, w marcu, sąd skazał go na sześć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata.

Reklama
Reklama

Żadnej odpowiedzialności nie poniósł jednak ratownik straży pożarnej, który dowodził całą akcją. Sprawa się przedawniła. Przez ponad pięć lat żaden organ państwowy nie zweryfikował bowiem, czy nie udzielając pomocy Nowakowi, mężczyzna popełnił przestępstwo. Rodzina Huberta wini za to prokuraturę.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Społeczeństwo
Mimo fatalnej demografii rząd nawet nie sprawdza, czy nowe ustawy mają na nią wpływ
Społeczeństwo
Przyszliśmy na sprint, a to był maraton. Badanie: co naprawdę Ukraińcy myślą o Polakach?
badania
Czy Warszawiacy chcą rewolucji w transporcie miejskim? Oczekiwania i rozwiązania
Społeczeństwo
Dr Paweł Marczewski: Nie mam wrażenia, że Karol Nawrocki to prezydent młodych
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama