Jednorożec. Na przestrzeni wieków opisywano i przedstawiano go jako istotę tajemniczą, nieuchwytną, magiczną, przypominającą konia z jednym rogiem na czole. Dziś jest elementem popkultury, tęczowym i puszystym dodatkiem na zabawkach i ubraniach. Alex Scharfman, debiutujący scenarzysta i reżyser, czerpie ze współczesnej popularności stworzenia, ale zrywa z jego nowoczesnym wizerunkiem i wraca do baśni oraz legend, by – poprzez dodanie rozwiązań rodem ze slashera – opowiedzieć o ludzkiej zachłanności i próbie odbudowy familijnych więzi. Pomysł oraz punkt wyjścia wydają się świetne, zwiastujące kino pozbawione hamulców, aspirujące do miana filmu kultowego, ale wykonanie jest po prostu kiepskie.