Cięcia budżetowe w resorcie obrony najbardziej odczują jednostki wojskowe. W niektórych limity na benzynę obcięto nawet o 50 procent. Dlatego dowódcy muszą oszczędzać przede wszystkim na transporcie. W związku z tym zostały ograniczone wyjazdy m.in. na ćwiczenia poligonowe.
Jak twierdzą rozmówcy „Rz”, żołnierze mają się szkolić jak najbliżej jednostek. – Jeśli jest to kilka kilometrów, mogą przejść tam na piechotę – mówi jeden z oficerów.
Innym rozwiązaniem wynikającym z oszczędności jest wynajmowanie przez armię autokarów od zewnętrznych firm transportowych. – W wojskowych starach mieści się 16 żołnierzy, w autokarze dwa razy więcej. Oszczędność jest spora – uzasadnia wojskowy.
Armia ma też do transportowania ludzi i sprzętu wykorzystywać kolej.
Niestety, ta sytuacja odbije się na szkoleniu żołnierzy. Takie ograniczenia nie dotkną jednak jednostek przygotowujących się do udziału w misjach zagranicznych oraz – jak zapewnia Sztab Generalny – tych, które realizują zobowiązania sojusznicze, np. w siłach szybkiego reagowania NATO i grupach bojowych Unii Europejskiej. Podobnie ma być w ośrodkach przygotowujących kandydatów do służby.
Prawdopodobnie cięcia związane ze szkoleniami nie obejmą też jednostek komandosów podległych Dowództwu Wojsk Specjalnych. – W pozostałych ograniczeniu ulegnie ilość i zakres ćwiczeń poligonowych – przyznaje płk Sylwester Michalski, rzecznik prasowy Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. – To dotyczy przede wszystkim Wojsk Lądowych. W przypadku Marynarki Wojennej i Sił Powietrznych trwają jeszcze analizy sposobów wykorzystania przydzielonych limitów na szkolenia.
Zamiast ćwiczeń polowych ma być więcej szkoleń z wykorzystaniem techniki komputerowej, które nie wymagają zbyt dużych nakładów finansowych. – Znowu jest tak, że MON szuka oszczędności w jednostkach, zamiast ciąć biurokrację i likwidować przywileje wojskowe – oburza się jeden z wysokich rangą oficerów. Zdaniem żołnierzy, z którymi rozmawiała „Rz”, takie działania resortu są nieodpowiedzialne i mogą obniżyć zdolności obronne kraju.
Jednak płk Michalski przekonuje, że tak się nie stanie: – Przyjęta koncepcja szkolenia zapewnia, że Siły Zbrojne pomimo ograniczeń budżetowych w 2009 r. zachowają zdolność do realizacji wszystkich zasadniczych funkcji, jakie ma do wykonania wojsko w ramach systemu obronnego państwa.
Klika dni temu „Rz” ujawniła, że w lutym MON wstrzymał nabór do wojska. Według zapowiedzi ministra Bogdana Klicha w ciągu najbliższych dwóch lat armia miała przyjąć ok. 40 tysięcy żołnierzy. Jednak resort nadal nie wie, na ilu wystarczy mu funduszy oraz jak liczna ma być armia zawodowa.
[ramka]Cicho o pieniądzach
Ministerstwo Obrony Narodowej zabroniło zakładom zbrojeniowym informowania mediów o kontraktach i rozliczeniach z armią.
„Rz” dotarła do pisma w tej sprawie. „W związku z licznymi doniesieniami prasowymi dotyczącymi spraw finansowo-rozliczeniowych (...) przypominam, że informacje w zakresie realizacji zadań na rzecz MON stanowią tajemnicę służbową” – napisał do zakładów wojskowych gen. Andrzej Duks, dyrektor Departamentu Polityki Zbrojeniowej resortu. Pierwsze informacje o dziurze budżetowej w resorcie obrony pojawiły się właśnie dzięki firmom zbrojeniowym, gdy zaczęły one narzekać, że resort nie płaci za faktury. Jeszcze kilka tygodni wcześniej, w połowie grudnia 2008 r., MON zapewniał nas, że problemów finansowych nie ma, choć wiedział już, że w budżecie zabraknie mu 3,4 mld zł. [/ramka]
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki:
[mail=e.zemla@rp.pl]e.zemla@rp.pl[/mail]