Do prezydenta, premiera i ministra finansów trafił list Zarządu Głównego Związku Zawodowego Celnicy PL z wnioskiem o bezzwłoczne odwołanie wszystkich dyrektorów izb celnych. Związkowcy wzywają też szefa Służby Celnej Jacka Kapicę do rezygnacji ze stanowiska. Wniosek zamierzają opublikować w prasie ogólnopolskiej. Zbierają już na to pieniądze.

[b]Celników rozsierdził przeprowadzony w 2009 r. proces mianowania funkcjonariuszy na stopnie służbowe. Ich zarzuty wobec kierownictwa nie ograniczają się jednak do polityki kadrowej. [/b]

– Literalnie wykonują polecenia szefa Służby Celnej, które są bezprawne, a dotyczą mianowania celników na stopień służbowy – powiedział „Rz” Sławomir Siwy, przewodniczący ZZ Celnicy PL, tłumacząc, z jakich powodów związek domaga się odwołania wszystkich dyrektorów izb celnych.

Innego zdania jest Ministerstwo Finansów. Jak nas poinformowało, praca dyrektorów jest na bieżąco monitorowana, a jeżeli zachodzą przesłanki, to decyzje personalne podejmowane są indywidualnie. – Szef Służby Celnej nie podziela stanowiska, że wszyscy dyrektorzy w jednej sprawie w tym samym czasie złamali prawo. Dlatego nie zamierza się odwoływać dyrektorów izb celnych. Jeżeli Zarząd ZZ Celnicy PL jest innego zdania, w każdej chwili może powiadomić prokuraturę o domniemanym popełnieniu przestępstwa przez dyrektorów izb celnych – twierdzi MF.

[srodtytul]Przemyt górą[/srodtytul]

Związki zarzucają też kierownictwu służby, że [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=1E4526C45A11105F49F30FF38F14E1EE?id=296270]przepisy o podatku akcyzowym[/link] – za których realizację odpowiada – sprzyjają rozwojowi szarej strefy. Koronnym dowodem na to ma być brak przepisów wykonawczych umożliwiających celnikom prowadzenie obserwacji, niezbędnej w zwalczaniu patologii. A ta, jak twierdzą, ma się dobrze.

Sprzyjają jej m.in. zmienione w 2008 r. przepisy o zwolnieniach w ruchu podróżnym, które spowodowały wzrost przemytu papierosów. Zmianie prawa nie towarzyszyło bowiem nasilenie kontroli kanałów nielegalnej dystrybucji.

Lista zarzutów obejmuje też niewłaściwe informowanie o ucieczce z Polski odpraw celnych, przez którą Skarb Państwa traci setki milionów złotych.

[srodtytul]Szybkość kosztem jakości[/srodtytul]

– Kolejny zarzut dotyczy sytuacji na zewnętrznej granicy UE, gdzie [b]marginalizowana jest kontrola, a celnikom narzuca się limity odpraw na zmianę i czas odprawy dla samochodu. Odbywa się to kosztem jakości kontroli ku uciesze przemytników i zorganizowanych grup przestępczych[/b] – uważa Siwy.

Także ten zarzut odpiera ministerstwo, bo – jak twierdzi – priorytetem jest osiąganie dochodów do budżetu oraz uzyskiwanie płynności w obrocie towarowym z zagranicą z wykorzystaniem narzędzi analizy ryzyka. Takie podejście przynosi już efekty.

– Polskie przepisy w większości zostały już dostosowane do prawa wspólnotowego, sądzę więc, że w grę wchodzi raczej ich stosowanie. [b]Kuleje zwłaszcza samodzielność decyzyjna naczelników urzędów celnych i dyrektorów izb celnych, często rozdartych między przepisami a wytycznymi Ministerstwa Finansów[/b], które niejednokrotnie naruszają zasadę dwuinstancyjności – ocenia atmosferę w służbie Szymon Parulski, doradca podatkowy z kancelarii Parulski i Wspólnicy. Jego zdaniem widoczne jest to zwłaszcza na przykładzie zwrotów akcyzy, gdy naczelnicy w sposób nieformalny konsultują treść wydawanych decyzji z dyrektorami izb albo stosują się do wytycznych z MF.

– Prawdą jest, że to ministerstwo powinno prowadzić centralny system analizy ryzyka i to na jego poziomie powinno odbywać się typowanie do kontroli tak, aby było to ściganie szarej strefy, a nie utrudnianie życia osobom prywatnym. Mam, niestety, wrażenie, że obecnie wszyscy idą na skróty: zarówno resort, jak i sami celnicy – dodaje Parulski.

Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki [mail=g.lesniak@rp.pl]g.lesniak@rp.pl[/mail]