Do końca tego roku kwota bazowa miała być zamrożona na poziomie 3,9 tys. zł brutto. Na wniosek związkowców resort zdrowia postanowił ją od lipca odmrozić. Nie wie jednak jeszcze, czy o 200, czy o 300 zł brutto. Jak zapewnił minister zdrowia Łukasz Szumowski, jest to przedmiotem rozmów z Ministerstwem Finansów.

Czytaj też:

Podwyżki dla pracowników służby zdrowia już w tym roku?

100 mln więcej na pensje w służbie zdrowia

Szumowski zaznaczył, że odmrożenie o 300 zł spowodowałoby wzrost kosztów w 2019 r. o 100 mln zł i o kolejne 100 mln zł w 2020 r. W zależności od grupy zaszeregowania pracownicy służby zdrowia dostaliby od 130 do 320 zł brutto.

Jak tłumaczył dyrektor Departamentu Dialogu Społecznego w Ministerstwie Zdrowia Jakub Bydłoń, największą kwotę dostałyby osoby z wyższym wykształceniem i specjalizacją, najniższą – sklasyfikowani na poziomie zaszeregowania 0,64. Podwyżkę w 90 proc. sfinansowano by ze środków Narodowego Funduszu Zdrowia, a w 10 proc. z budżetu państwa.

Na podwyżkach skorzystaliby przede wszystkim zatrudnieni na umowę o pracę przedstawiciele zawodów pominiętych w zeszłorocznych podwyżkach ustawowych – fizjoterapeuci, diagności laboratoryjni, technicy RTG, ale także salowe. Resort przyznaje, że poniżej tej kwoty zarabia mniej niż 1 proc. pielęgniarek i mniej niż 5 proc. lekarzy.

Szef resortu zdrowia zapewnia, że chce, by nowelizacja ustawy o minimalnym wynagrodzeniu zasadniczym pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych trafiła do Sejmu jeszcze w maju.

Propozycje ministerstwa nie satysfakcjonują jednak związkowców.

Przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy dr Krzysztof Bukiel zauważył, że nawet po odmrożeniu kwota bazowa będzie o 700–800 zł niższa niż średnia krajowa.

Z kolei dr Tomasz Dybek, szef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Fizjoterapii, twierdzi, że brak realnych propozycji podwyżek dla fizjoterapeutów przyspieszy zapowiadaną od miesiąca głodówkę.

– Rozpoczniemy ją jeszcze w tym tygodniu – zapowiedział Tomasz Dybek.

Niezadowolenie wyrazili też diagności, którzy mają się przyłączyć do protestu.