Prawie 1,5 tys. młodych lekarzy nie rozpocznie żadnej specjalizacji. Poczekają przynajmniej pół roku. To wyniki ostatniej rekrutacji. Młodzi nie chcą specjalizować się w czymś, co nie wzbudza ich zainteresowania.

– To marnotrawienie kapitału ludzkiego. W kraju, w którym brakuje lekarzy, lepiej mieć dobrego internistę niż złego chirurga, który dostał się na specjalizację, bo na innych zabrakło miejsc – ocenia Damian Patecki z Okręgowej Rady Lekarskiej w Łodzi.

Czytaj więcej

Lekarze: umiejętności zamiast kolejnych specjalizacji

Jednocześnie około tysiąca miejsc pozostaje wolnych – ze względu na to, że młodzi lekarze nie chcą zostać np. geriatrami czy patomorfologami. Czasem o braku zainteresowania rezydenturą decyduje opinia o placówce, w której miałaby się odbywać.

– Specjalizację w Polsce najczęściej można odbywać podczas rezydentury. Wówczas płaci za nią państwo. Jeśli szpital ma ogromne braki kadrowe, decyduje się zatrudnić lekarza. Wówczas młody lekarz może odbywać specjalizację na koszt placówki – mówi Damian Patecki. I dodaje, że w rekrutacji brakuje mechanizmu odwołań. Do ostatniej rekrutacji pula niewykorzystanych miejsc była dzielona między chętnych na specjalizacje bardziej oblegane. Na przykład jeśli na chirurgię i internę było po 20 miejsc, ale na chirurgię zgłosiło się tylko dziesięcioro chętnych, pozostałych dziesięcioro można było wykorzystać na popularną wśród młodych lekarzy internę.

– Izba lekarska postuluje, by powrócić do mechanizmu odwołań. Rozumiem, że państwo chce mieć wpływ na specjalizację. Może więc należy poszukać kompromisu – mówi Damian Patecki. I dodaje, że np. 75 proc. wolnych miejsc na specjalizacjach mogłoby zostać wykorzystanych w mechanizmie odwołań.

W jesiennej rekrutacji złożonych zostało łącznie 5639 poprawnych formalnie wniosków. Zgodnie z jej wynikami na specjalizację zakwalifikowało się 4180 osób, w tym 3071 na specjalizację w trybie rezydentury. W trybie pozarezydenckim dostało się 1109 osób. W postępowaniu dostępnych było 4218 miejsc rezydenckich i aż 11 955 pozarezydenckich.

– Specjalizację w trybie pozarezydenckim lekarz odbywa w oparciu o umowę z placówką. Nie można już rozpocząć specjalizacji podczas wolontariatu. Co więcej, jeśli szkolenie będzie się odbywało na podstawie umowy o pracę, to lekarz ma zagwarantowane wynagrodzenie nie niższe niż płaca minimalna w ochronie zdrowia – mówi Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska, rzecznik prasowy Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego.

Zasady naboru na specjalizacje lekarskie zmieniły się od jesieni tego roku.

Lekarz mógł w jednym wniosku dokonać maksymalnie 15 wyborów, wskazując dziedzinę, województwo i tryb (rezydencki lub pozarezydencki) oraz trzy jednostki, w których chciałby odbywać szkolenie specjalizacyjne. W rekrutacji tylko 444 osoby wybrały 15 wariantów, a aż 1477 osób wskazało wyłącznie jeden wariant.

– To rezydenci sami, biorąc udział w pracach zespołu opracowującego nowe zasady rekrutacji, postulowali wprowadzenie centralnego, wariantowego i obiektywnego systemu naboru. Rekrutacja odbywa się obecnie centralnie na podstawie takiego samego dla wszystkich algorytmu, a młodzi lekarze mogą się ubiegać o miejsca w całej Polsce – mówi Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska. – Warto zadać pytanie, dlaczego aż blisko 1,5 tys. lekarzy wybrało tylko jeden wariant, chociaż mogli 15, i znacząco ograniczyło sobie szanse na otrzymanie rezydentury.