Coraz częściej bezrobotni zgłaszający się do urzędów pracy odchodzą z kwitkiem. Wszystko przez to, że do pośredniaków trafiło w tym roku o połowę mniej pieniędzy, a większość zostanie wydana na zasiłki. Na tak zwane aktywne formy walki z bezrobociem, takie jak dofinansowania do założenia firmy, staże czy urządzenie nowego stanowiska w firmie, pieniędzy będzie kilka razy mniej niż w zeszłym roku.
Rząd zamroził pieniądze
– Na koncie Funduszu Pracy są pieniądze ze składek przedsiębiorców, które pozwalałyby nam na utworzenie nowych miejsc pracy dla bezrobotnych – tłumaczy Jerzy Bartnicki, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Kwidzynie, szef ogólnopolskiego konwentu dyrektorów powiatowych urzędów pracy. – Minister finansów zamroził jednak te środki.
Pośredniakom pozostało więc teraz zbieranie ofert pracy od przedsiębiorców i kierowanie bezrobotnych na rozmowy kwalifikacyjne.
125 tys. miejsc pracy dofinansowano w 2010 roku
– Minister finansów powinien jak najszybciej odblokować te pieniądze, tym bardziej że w wyniku błędu legislacyjnego w ustawie antykryzysowej już za miesiąc przybędą nowe rzesze bezrobotnych – komentuje Witold Polkowski, ekspert Pracodawców RP.
Chodzi o błąd w ustawie o łagodzeniu skutków kryzysu ekonomicznego dla pracowników i przedsiębiorców, która zakazuje zawierania umów na czas określony na okres powyżej 24 miesięcy, także gdy chodzi o wieloletnie kontrakty podpisane jeszcze przed wejściem w życie tych przepisów. Po upływie dwóch lat od wejścia ustawy w życie, czyli 21 sierpnia 2011 r., wielu pracowników zatrudnionych na takich umowach może stracić pracę. Tylko w ten sposób przedsiębiorcy mogą uniknąć przekształcenia się tych umów w kontrakty bezterminowe.
Minister nie odpowiada
Przyczyny cięć wyjaśnia Czesława Ostrowska, wiceminister pracy.
75 proc. mniej środków zaplanowano w tym roku na tworzenie nowych miejsc pracy dla bezrobotnych
– Środki, jakie otrzymały urzędy pracy w poprzednich latach, miały zatrzymać wzrost bezrobocia w dobie kryzysu, tak by nie wrócił on do poziomu z 2003 r., gdy stopa bezrobocia osiągnęła ponad 20 proc., a bez pracy było więcej niż 3 mln Polaków. W tym roku do urzędów trafiło znacznie mniej pieniędzy, dlatego że Polska rozpoczęła redukcję nadmiernego deficytu i ograniczone zostały wydatki publiczne. Minister pracy i polityki społecznej wystąpiła do ministra finansów o zgodę na podwyższenie wydatków z Funduszu Pracy na formy aktywne. Czekamy na odpowiedź – zdradza wiceminister Ostrowska.
W przyszłym roku wcale nie będzie lepiej. Choć prace nad przyszłoroczną ustawą budżetową ciągle trwają, wszystko wskazuje na to, że to nie koniec oszczędności.
– W aktywizację bezrobotnych trzeba inwestować, ponieważ każda złotówka przeznaczona na dofinansowanie założenia firmy przez bezrobotnego czy urządzenie dla niego miejsca pracy wraca później do budżetu państwa w formie podatków i składek na ZUS – dodaje Bartnicki.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora m.rzemek@rp.pl