Reklama

Odwołanie referendum a polski porządek prawny

Ogłoszone referendum kompromituje polski porządek konstytucyjny. Mógłby je odwołać prezydent, ale czy gra jest warta świeczki?

Aktualizacja: 18.08.2015 10:35 Publikacja: 17.08.2015 15:54

Odwołanie referendum a polski porządek prawny

Foto: Fotorzepa, Marian Zubrzycki MZub Marian Zubrzycki

Jedno pytanie referendalne: o zasadę orzekania na korzyść podatników, już rozstrzygnął Sejm, drugie: o JOW, jest niekonstytucyjne, a finansowanie partii to pytanie w rodzaju, czy jesteś za darmowymi obiadami, choć wiadomo, że zawsze ktoś za nie płaci.

Każdy trzeźwo patrzący na sprawę, i tu jest dość powszechna zgoda, wie, że grzechem pierworodnym tego referendum była, świadoma czy nie, a z pewnością instrumentalna, decyzja prezydenta Bronisława Komorowskiego, któremu klęska wyborcza zajrzała w oczy.

Na dodatek z tylko jemu wiadomych powodów nie wycofał się z niej po przegranej, zostawiając to kukułcze jajko następcy.

Instrumentalny charakter tej decyzji podkreśla fakt, że wcześniej wielkich akcji zbierania podpisów za referendum np. przeciwko obowiązkowi posyłania do szkół sześciolatków władze, w tym prezydent, nie wsparły.

Prezydent Andrzej Duda z prawnego punktu widzenia ma dość jasny wybór.

Reklama
Reklama

Może nic nie robić – niech to warzenie nie jego piwa się dokończy. A skończy się pewnie niską frekwencją i kompromitacją referendum jako procedury. Żaden z dyżurnych konstytucjonalistów marnego słowa mu nie powie.

Może też zablokować referendum. I taką decyzję da się konstytucyjnie mocno uzasadnić. Jeżeli autorem referendum był prezydent, a Senat tylko zatwierdzał jego postanowienie, to może się z niego wycofać.

Prawo nie limituje wycofania się z referendum, więc jego gospodarzem jest prezydent. Prezydent ma obowiązek „czuwać nad przestrzeganiem konstytucji" (art. 126 ust. 2). Wynikną z tego pewne koszty, ale przeprowadzenie referendum będzie zapewne jeszcze kosztowniejsze.

Zablokowanie referendum wiąże się jednak z politycznymi kosztami dla prezydenta Dudy, gdyż musiałby poniekąd zaprzeczyć temu, co mówił w kampanii prezydenckiej, a czego polityczni przeciwnicy mu nie przepuszczą.

Rozsądnym wyjściem byłaby jakaś forma ogólnej zgody wszystkich sił politycznych, ale to obecnie chyba mrzonki, choć prezydent mógłby zażądać pilnego spotkania, jak również zwołania Senatu (wakacje Senatu to żadne alibi). Nie uważam, aby prezydent wymagał na cofnięcie referendum zgody Senatu, ale dlaczego nie zapytać „Izby Rozsądku"? Tak czy inaczej, referendum można lepiej przygotować i przeprowadzić je w spokojniejszym czasie.

Kryzys wokół referendum odsłania szerszy kryzys, braki w konstytucyjnym porządku RP . Mianowicie nie ma organu, który na bieżąco rozwiązywałby spory na szczytach władzy i chronił Polskę przed chybionymi przedsięwzięciami. Trybunał Konstytucyjny z natury rzeczy nie może pełnić tej funkcji, nie tylko dlatego, że działa powoli, ale nie ma też demokratycznej legitymacji. Taką legitymację, i to najszerszą, ma prezydent.

Reklama
Reklama

Czy jednak wady referendum wymagają wytaczania najcięższych armat? Na to pytanie musi odpowiedzieć prezydent Andrzej Duda.

Krajowy System e-Faktur (KSeF)
KSeF coraz bliżej. Skarbówka przyznaje: będzie problem z fałszywymi fakturami
Praca, Emerytury i renty
Przywilej dla posiadaczy Karty Dużej Rodziny. Nie wszyscy o nim wiedzą
Zawody prawnicze
Bezkarni prokuratorzy. Nie mylą się, czy może prawo jest martwe?
Edukacja i wychowanie
Koniec opadających spodni w szkołach. MEN szykuje nowe przepisy
Prawo karne
Drogowe wykroczenie ministra Waldemara Żurka. Policja bada sprawę
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama