Nowe boisko, plac zabaw, chodnik czy też zrewitalizowany park – za pieniądze z funduszu sołeckiego można zrobić wiele.
– Sołectwa, tak jak osiedla mieszkaniowe, są jednostkami pomocniczymi gmin – mówi Zdzisław Regulski, dyrektor Wydziału Spraw Obywatelskich w Urzędzie Miasta w Jarocinie. – Niestety – dodaje – jednostka jednostce nierówna. Pierwsza może bowiem dysponować środkami finansowymi, druga już nie. Z tego powodu postanowiliśmy, że osiedla zastąpimy sołectwami.
– To prawda – przyznaje Szymon Osowski ze Stowarzyszenia Liderów Lokalnych Grup Obywatelskich. Przepisy dyskryminują mieszkańców miast. Poza tym – dodaje – ustawa o funduszu sołeckim nie zabrania tworzyć sołectw w miastach. Dlatego nie widzę przeszkód, by powstawały także i tam. Pod warunkiem oczywiście, że jest to możliwe. Głównym bowiem organem uchwałodawczym w wypadku sołectwa jest zebranie mieszkańców. Nie wyobrażam sobie więc, by powstało ono w centrum Warszawy, ale gdzieś daleko na peryferiach – czemu nie.
Po co komu sołectwa w mieście? Okazuje, że gra jest warta świeczki. W ten sposób Jarocin chce zaktywizować lokalną społeczność. W grę wchodzą też spore środki. Jarocińskie sołectwa mogłyby dostać od kilku do 20 tys. zł.
20 tys. zł może dostać w Jarocinie sołectwo utworzone zamiast osiedla mieszkaniowego
Sami mieszkańcy będą decydować, na co je wydać, a ich decyzja będzie wiążąca dla władz miast.
Warunek jest jednak taki, że potencjalne inwestycje będą dotyczyć tylko mienia komunalnego. A to oznacza, że park czy plac zabaw musiałby się znajdować na gruncie gminnym.
Gmina też na tym zyskuje. Dostaje bowiem zwrot z budżetu państwa w wysokości od 10 do 30 proc.
W Jarocinie jest 14 osiedli i to one zostałyby przekształcone. Na razie trwają konsultacje społeczne z mieszkańcami. Miasto ma także pozytywną opinię izby obrachunkowej.
Jeżeli zaakceptują ten pomysł, będzie jeszcze potrzebna m.in. uchwała o rozwiązaniu osiedli, a po jej uprawomocnieniu się – druga, dotycząca powołania sołectw.
– Obecnie modne są budżety partycypacyjne. Wiele już miast takie posiada. Zawierają one pulę środków, o wydaniu których decydują mieszkańcy – ocenia Grzegorz Siwiński, dyrektor generalny Krajowego Stowarzyszenia Sołtysów. – Ale decyzja mieszkańców nie jest wiążąca, tak jak w wypadku funduszu sołeckiego.
– Pomysł z sołectwami w miastach nie jest nowy – tłumaczy Grzegorz Iwiński. Na podobny wpadł też Kraków. Nie mam nic przeciwko temu – tłumaczy. Byleby te sołectwa były powoływane do życia w celu aktywizacji mieszkańców, a nie jedynie dla pozyskania środków – uważa Grzegorz Siwiński.
Może dzięki takim gminom jak Jarocin ustawodawca zauważy problem, zmieni przepisy i pozwoli tworzyć fundusze dla osiedli.