Rodzice z Czeladzi walczą, by ich niepełnosprawne dzieci szybciej wracały do domu.
– W ubiegłym roku było kilka busów, teraz jest jeden. Część dzieci wyjeżdża o 6 rano, a wraca po 16 – mówi Agnieszka Furtak. Na skargi do Teresy Kosmali, burmistrza Czeladzi, nie ma odpowiedzi.
Dużo podobnych skarg trafia też do rzecznika praw obywatelskich. Ten jednak nie ma jak interweniować.
– Nie ma przepisów regulujących czas dowozu, ale też trudno byłoby je określić – wyjaśnia Mirosław Wróblewski z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. To kwestia sprawnej administracji, spełniającej oczekiwania mieszkańców – dodaje.
Zgodnie z art. 17 ustawy z 7 września 1991 r. o systemie oświaty (tekst jedn. DzU z 2004 r. nr 256, poz. 2572 z późn. zmianami) gmina musi zapewnić bezpłatny transport oraz opiekę w czasie przewozu do najbliższej szkoły podstawowej i gimnazjum.
Paweł Kubicki, społeczny rzecznik uczniów niepełnosprawnych, przyznaje, że jeśli gmina zapewnia bezpieczeństwo, to nie ma prawnej podstawy do interwencji, mimo że rozwiązanie, które wybrała, jest niekorzystne, a niekiedy wręcz pogarszające stan zdrowia dziecka.
Rodzice wskazują inne problemy. Mamie dwóch niepełnosprawnych dziewczynek gmina odmówiła dowozu do wybranej przez nią szkoły specjalnej.
– W odpowiedzi na prośbę usłyszeliśmy, że nasze córki mogą się uczyć w pobliskiej szkole ogólnodostępnej – mówi matka dziewczynek Agnieszka M. Rodzice tymczasem chcieli, aby córki chodziły do najbliższej szkoły specjalnej, oddalonej wprawdzie o 10 km, ale zapewniającej im właściwą edukację.
Nieprecyzyjne przepisy szkodzą edukacji uczniów z dysfunkcjami
– Tam miałyby świetną opiekę, a w najbliższej szkole trafiłyby do 30-osobowej klasy i nauczycieli bez specjalistycznego wykształcenia – wyjaśnia Agnieszka M.
Podobny problem ma Ewa Staniak. Władze gminy Skała (woj. małopolskie) zgodziły się dowozić jej córkę tylko do szkoły ogólnodostępnej, a nie najbliższej integracyjnej wskazanej przez rodziców. Zgodnie z art. 17 ustawy gmina ma obowiązek zapewnić dowóz do najbliższej szkoły. W efekcie gminy często proponują jedynie zwrot kosztów. Jeśli rodzic nie jest w stanie jeździć stale z dzieckiem, gmina nakłania go do pozostawienia dziecka w szkole najbliższej, nawet jeśli nie jest odpowiednia dla dziecka. Z taką interpretacją przepisów nie zgadza się Paweł Kubicki.
– Zgodnie z ustawą rodzic ma prawo wybrać najlepszą szkołę dla swojego dziecka, np. ogólnodostępną lub integracyjną. Odmawiając mu transportu, władza je ogranicza – podkreśla Kubicki.
Mateusz Pilich, prawnik, ekspert prawa oświatowego, wyjaśnia, że tylko w przypadku głębokiego upośledzenia oraz upośledzenia i sprzężonych niepełnosprawności gmina musi dowieźć lub zwrócić rodzicom koszty dowozu do odpowiedniego, wybranego przez rodziców ośrodka. Tak wskazał Sąd Najwyższy w uchwale z 17 lutego 2011 r. (sygn. III CZP 133/10).
– W takiej sytuacji warto mieć w orzeczeniu zapisane, że wskazane jest kształcenie integracyjne – podpowiada Ewa Staniak. Wówczas gmina nie może już zaproponować dowozu do zwykłej, publicznej szkoły.