Urząd Miasta Warszawy pierwszy w Polsce przygotowuje się do zastosowania nowych przepisów o zamówieniach publicznych. Chodzi o stosowanie tzw. klauzul społecznych, w myśl których zamawiający może wymagać od wykonawców zachowania podwyższonych standardów dotyczących zatrudnienia pracowników na etatach, wymogu zatrudnienia bezrobotnych czy niepełnosprawnych do wykonania danej usługi. To dobry znak, bo z monitoringu przetargów wynika, że taki wymóg pojawia się rzadko.
Nowe standardy
– Mamy już gotowy podręcznik dla miejskich urzędników, w którym szczegółowo omawiamy stosowanie klauzul społecznych. Za chwilę ruszamy ze szkoleniem 330 osób. W ostatniej fazie przygotowań jest także projekt zarządzenia prezydent Warszawy, w myśl którego urzędnik organizujący przetarg będzie musiał wyjaśnić, dlaczego nie zastosował klauzuli społecznej w przetargu w określonym obszarze tematycznym – informuje Tomasz Pactwa, dyrektor Biura Pomocy i Projektów Społecznych m.st. Warszawy.
Wymóg stosowania klauzul ma być stosowany m.in. przy przetargach na oczyszczanie ulic i chodników, utrzymanie zieleni miejskiej, roboty budowlane, a także w sprzątaniu, gastronomii i kateringu, zamawianiu usług opiekuńczych.
– Prace nad tymi wytycznymi rozpoczęliśmy, zanim Sejm uchwalił zmiany w ustawie o zamówieniach publicznych, bo uznaliśmy, że to bardzo dobra metoda aktywizacji długotrwale bezrobotnych czy osób z niepełnosprawnościami – wskazuje Pactwa. I dodaje, że w przetargach na nowych zasadach będą mogły brać udział wszystkie firmy, które spełnią nowe kryteria.
Nowe standardy mają zacząć obowiązywać w stolicy już w połowie tego roku.
Praca za publiczne pieniądze
– Choć nowe regulacje w zamówieniach publicznych funkcjonują już od października zeszłego roku, do tej pory tylko nieliczne urzędy decydowały się na ich zastosowanie – mówi Michał Kulczycki, szef sekcji pracowników firm ochrony, kateringu i sprzątania NSZZ „Solidarność". – Większość zapomina, że ochroniarze czy sprzątaczki to też ludzie, którzy mają rodziny i chcą wysłać dzieci do szkoły. A trudno wypracować normalne wynagrodzenie przy stawce 6 zł za godzinę na umowie śmieciowej. Coraz więcej jest więc przykładów osób, które miesięcznie pracują po 400, a nawet 600 godzin, i niemal nie bywają w domu, tylko po to, by wypracować pensję trochę wyższą od minimalnej – zwraca uwagę.
Niedługo możemy się spodziewać większych zmian w udzielaniu zamówień publicznych. Instytucje publiczne dostaną zbiór dobrych praktyk, które powinny stosować.
– Urząd Zamówień Publicznych już teraz wymaga, by zamawiający uwzględniali wymóg zatrudniania na etatach wszędzie tam, gdzie wynika to z charakteru zamawianych usług. Przygotowaliśmy więc zbiór dobrych praktyk tak, by promować etaty szczególnie przy zamówieniach na usługi ochroniarskie czy dotyczące sprzątania budynków publicznych – mówi Marek Kowalski, ekspert Konfederacji Lewiatan. – Czekamy jeszcze na to, by UZP zaakceptował nasze wytyczne i zamieścił je oficjalnie na swojej stronie.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora m.rzemek@rp.pl
Tadeusz Joniewicz z Fundacji CentrumCSR.PL, monitorującej zamówienia publiczne
Zamówienia na usługi dla administracji i instytucji publicznych mają ogromny potencjał w kształtowaniu sytuacji społecznej pracowników zatrudnionych przy ich wykonaniu. Z naszego monitoringu zamówień publicznych wynika, że na ponad 660 sprawdzonych przez nas przetargów, w których zamawiający mogli postawić wymóg zatrudnienia pracowników na etatach, takie dodatkowe wymagania zastosowano tylko w siedmiu wypadkach. Najbardziej dziwi, że niektóre instytucje, z którymi się kontaktowaliśmy, wręcz odmówiły stosowania tych klauzul. Urzędnicy tłumaczą się brakiem wiedzy i obawą przed kontrolami, ale zasadnicza jest naszym zdaniem wola polityczna, aby stosować takie rozwiązania, bo istniejące przykłady pokazują, że można to robić bez obaw. Naszym celem jest, by administracja w Polsce kreowała wysokie standardy związane z zatrudnieniem na etatach, a nie – jak obecnie – na umowach śmieciowych.