Ministerstwo Sprawiedliwości po publikacji „Rzeczpospolitej" „Albo rząd, albo NSA" zarzuciło redakcji podawanie nieprawdziwych informacji.

Nasi autorzy: prof. UŁ Aleksander Kappes, dr Krzysztof Kurosz (UŁ), prof. UŁ dr hab. Jacek Skrzydło ostro bronią swych tez. Mają kilkanaście argumentów.

Czytaj także:

Wiceminister ds. sędziów ma sporo pracy w resorcie

Kaleta: Anna Dalkowska pozostanie na stanowisku w MS

Daj kurze grzędę...

Zapytaliśmy prezesa NSA o ocenę całej sytuacji. 

– Praktyka delegowania sędziów NSA do MS nie jest niczym nowym. Nie widziałem powodów do odmowy i wyraziłem zgodę na delegację pani sędzi Dalkowskiej na czas bycia podsekretarzem stanu w MS – potwierdza prezes NSA prof. Marek Zirk-Sadowski.

Mamy także głos prof. Wojciecha Hermelińskiego:

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Konkurs dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

– Zdanie na ten temat zabrał też TK w 2009 r. W sprawie K 45/07 wykluczył możliwość łączenia orzekania przez sędziego z wykonywaniem czynności administracyjnych w MS – oświadczył sędzia TK w stanie spoczynku.

Po pierwsze – zgodnie z regułą stosowaną w prawie publicznym – nie można powoływać się na fakty czy okoliczności sprzeczne ze swym dotychczasowym postępowaniem. Jeśli więc publicznie deklarowano w 2011 r., że wcześniejsza praktyka była niezgodna z prawem, to nie jest możliwy powrót do niej.

Po drugie – jak wynika z komunikatu NSA z 4 marca ws. zgodności z prawem praktyki łączenia urzędu sędziego NSA ze stanowiskiem podsekretarza stanu upatruje się m.in. w ustalonym zwyczaju.

– Tymczasem z pięciu wymienionych w komunikacie sędziów tylko sędzia Andrzej Grzelak łączył urząd sędziego NSA i stanowisko podsekretarza stanu w MS. Trudno więc mówić o ustalonym zwyczaju.Od praktyki tej odstąpiono już 15 marca 2011 r., przyjmując rezygnację kolejnego podsekretarza stanu sędziego Jacka Czai w związku z delegowaniem go (jako sędziego wsa) do NSA.

Po trzecie – już sam fakt delegowania sędziego wsa do NSA stanowił przeszkodę w pełnieniu stanowiska podsekretarza stanu w MS.

Po czwarte – przykłady sędziego Bohdana Zdziennickiego (wiceminister w latach 1994 – 1997) są nieadekwatne, bo miały miejsce pod rządami poprzednio obowiązujących przepisów.

Po piąte – dopiero Konstytucja RP nadała odpowiednią rangę ustrojową odrębności sądownictwa administracyjnego.

Po szóste – ustawa o NSA, pod której rządami Bohdan Zdziennicki sprawował funkcję podsekretarza stanu w MS, została uchylona 1 stycznia 2004 r.

Po siódme – od 17 października 1997 r., a na pewno od 1 stycznia 2004 r. zniknęła jakakolwiek podstawa delegowania sędziego NSA do MS w celu sprawowania zewnętrznego nadzoru administracyjnego w imieniu MS nad sądami powszechnymi.

Po ósme – od nieprawidłowej praktyki nie odstąpiono od razu. Sędzia Andrzej Grzelak był sędzią NSA od 30 listopada 2005 r. Funkcję sekretarza stanu pełnił od 1 września 2004 r. do 3 listopada 2005 r., a podsekretarza stanu od 4 listopada 2005 r. do 23 maja 2006 r.

Po dziewiąte – przykład sędziego Grzegorza Wałejki jest również nieadekwatny. Pełnił on funkcję podsekretarza stanu od 15 marca 2011 r. do 16 września 2011 r. W chwili powołania do pełnienia stanowiska w MS był sędzią SO w Lublinie. W trakcie sprawowania funkcji podsekretarza stanu nie był sędzią NSA – piszą prawnicy. (rozmowa z sędzią Wałejką obok).

Po dalsze argumenty trzech autorów odsyłamy TUTAJ

10 tys. - los tylu sędziów zależy od decyzji podejmowanych w resorcie sprawiedliwości

– wsp. olat