Adwokatura zdecydowanie protestuje przeciwko najnowszemu pomysłowi ministra Krzysztofa Kwiatkowskiego. Chodzi o zniesienie możliwości uiszczania opłat sądowych poprzez naklejanie znaczków na pisma.
– To byłby błąd. Polityka szukania oszczędności budżetowych nie może utrudniać dostępu do wymiaru sprawiedliwości – krytykuje Rafał Dębowski z Naczelnej Rady Adwokackiej.
[srodtytul]To już przeżytek[/srodtytul]
O co chodzi? W sprawach cywilnych opłaty sądowe (za wnoszone pisma) i kancelaryjne (za wydanie odpisów, wyciągów z dokumentów) można uiszczać na trzy sposoby: przelewem na rachunek sądu (także internetowym), gotówką w sądowej kasie oraz tzw. znaczkami opłaty sądowej. Znaczki kupuje się np. w sądzie, nakleja je na pismo, które składa się w sekretariacie czy biurze podawczym. Można tak wnosić opłaty do 1500 zł.
Zdaniem Ministerstwa Sprawiedliwości wprowadzone przed 80 laty znaczki są anachronizmem.
– Dzisiaj są poczty, banki, Internet – tłumaczy resort, uzasadniając projekt zmiany ustawy o kosztach sadowych w sprawach cywilnych, który ma w 2013 r. skończyć z tą przestarzałą formą. Większość interesantów płaci w kasach lub przelewem, a znaczki są pracochłonne, bo urzędnicy sądowi muszą je kasować. Są też bardzo drogie. Ich druk i dystrybucja kosztują rocznie 30 mln zł.
Likwidacja znaczków nie wpłynie negatywnie na dostęp obywateli do sądu – podkreśla Ministerstwo Sprawiedliwości. Pozostaną bowiem kasy sądowe oraz przelewy bankowe. Adwokaci i radcowie, którzy jako profesjonalni pełnomocnicy naklejają znaczki w hurtowych ilościach, ale także i zwykli interesanci, będą mogli posługiwać się nimi do końca 2012 r. Do tego czasu resort obiecuje utworzenie platformy elektronicznych płatności, która w ciągu kilku lat ma stać się głównym kanałem pobierania kosztów sądowych.
[srodtytul]Będzie drożej i wolniej[/srodtytul]
Argumentacja Ministerstwa Sprawiedliwości nie przekonuje Naczelnej Rady Adwokackiej, która uważa, że resort chce ograniczyć profesjonalnym pełnomocnikom i stronom procesów wybór najdogodniejszej formy opłacania kosztów.
Zdaniem adwokatów bez znaczków będzie w sądach nie tylko drożej (przelewy kosztują, czasem nawet więcej niż sama opłata, np. za jednostronicowe ksero z akt), ale i wolniej.
– Widząc pismo z naklejonym znaczkiem, sędzia od razu wie, że zostało prawidłowo opłacone. Przy płaceniu w kasie czy przelewem trzeba natomiast czekać, aż informacja o tym dotrze z wydziału finansowego sądu do sędziego – podaje przykład Rafał Dębowski.
NRA twierdzi, że wszystko to może naruszać konstytucyjne prawo do sądu. Obrońcy praw człowieka nie widzą jednak takiego zagrożenia.
– Proponowana ustawa wymusi zmianę przyzwyczajeń uczestników postępowań, ale nie powinna w drastyczny sposób wpłynąć na dostęp do sądu, jeśli pozostaną inne formy uiszczania kosztów, zwłaszcza gotówkowa – uważa Wojciech Klicki z Fundacji Helsińskiej.
Jego zdaniem wpłaty gotówkowe ułatwiłaby i przyspieszyła instalacja w sądach tzw. wpłatomatów pobierających dowolną kwotę pieniędzy i drukujących potwierdzenie.
Krajowa Rada Sądownictwa, która już opiniowała projekt Ministerstwa Sprawiedliwości, nie kwestionuje założeń nowelizacji zawartych w jego uzasadnieniu.
[i] [b]Czytaj także:[/b]
[link=http://www.rp.pl/artykul/89813,592037-Najdrozszy-wymiar-sprawiedliwosci--w-Europie.html]Najdroższy wymiar sprawiedliwości w Europie[/link], [link=http://] Koszty sądowe: czy nie za tanio[/link],
[link=http://www.rp.pl/artykul/89813,595599_Oplaty-sadowe--chybiony-pomysl.html]Opłaty sądowe: chybiony pomysł[/link]
[link=http://www.rp.pl/artykul/89813,592037_Najdrozszy-wymiar-sprawiedliwosci--w-Europie.html]Najdroższy wymiar sprawiedliwości w Europie[/link][/i]