Zanim ogłoszono wyniki wyborów, mówiono, że będą liczniejsze protesty wyborcze, np. osób, które wpisały się do spisu wyborców nad morzem i nie uzyskały informacji, że w drugiej turze też musieli głosować nad morzem. Kto tu winien?

Nie wiem, jaką informację otrzymywali wyborcy, którzy występowali o zaświadczenie pozwalające im głosować poza miejscem zamieszkania. Wiem, że moja małżonka, należąca do tej grupy, otrzymała dwuczęściowe zaświadczenie z wyraźnym przeznaczeniem na pierwszą i na drugą turę. Przypuszczam, że przy takim zaświadczeniu była stosowna informacja. W efekci małżonka nie miała wątpliwości, że do komisji wyborczej właściwej ze względu na miejsce zamieszkania musi się udać nie tylko z dowodem osobistym, ale też z drugą częścią tego zaświadczenia. Wykonywanie praw obywatelskich wymaga od wyborcy pewnej staranności, czytania komunikatów skierowanych do osób, którym wydaje się zaświadczenia o prawie do głosowania albo karty wyborcze.

Czytaj też:

Czy protesty wywrócą wynik

Wybory: mało czasu na zastrzeżenia do głosowania

Inny przykład: głosujący za granicą, którzy nie dostali np. pakietu, teraz obawiają się, czy zdołają na czas wysłać protest. Co z ich protestami?

Osoby głosujące za granicą mogą złożyć protest na piśmie u konsula, a złożenie go w terminie ma ten sam skutek, jak złożenie go w SN. Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych opracowała instrukcję postępowania z protestami składanymi u konsulów, którzy stosują ją z powodzeniem. Gwarantuje to, że zostaną rozpatrzone w terminie.

W jakim stopniu takie nieprawidłowości obciążają państwo i są brane pod uwagę przy stwierdzaniu ważności wyborów? Sędzia Wojciech Hermeliński, były szef PKW, uważa, że obowiązkiem państwa jest przeprowadzić wybory poprawnie.

Oczywiście, że na organach państwa spoczywa obowiązek poprawnego przeprowadzenia tego procesu. Nie mogę teraz wypowiadać się, jak składy orzekające SN będą oceniać konkretne sytuacje. Sam słyszałem, że pakiety wyborcze ludzie otrzymywali za granicą niezwykle późno, co uniemożliwiało im de facto głosowanie. Po stwierdzeniu, że wyborca bez swej winy nie mógł wziąć udziału w głosowaniu, podstawowe znaczenie będzie miała ocena, czy uchybienia mogły mieć wpływ na wynik wyborów. Z drugiej strony należy pamiętać, że obywatel musi się wykazać pewną starannością i nie może postępować, ignorując obowiązujące przepisy. Jeśli chodzi o zasady składania protestu, wszelkie istotne informacje można znaleźć na stronie internetowej SN.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Pojawia się też temat, czy pana izba zdoła zbadać wszystkie protesty i podjąć uchwałę w sprawie ważności wyborów w trzy tygodnie.

Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych orzeka w trzecich wyborach powszechnych i ma już spore doświadczenie. Nie widzę istotnych zagrożeń dla dotrzymania terminów wyborczych. Gdyby liczba protestów przekroczyła możliwości orzekania sędziów IKNiSP, to pierwsza prezes SN może delegować do orzekania w tych sprawach innych sędziów SN.

A gdyby nie zdążyła, co będzie?

Nie widzę takiej możliwości, byśmy nie zdążyli.

Pojawiają się wciąż głosy, że Izba Kontroli Nadzwyczajnej nie powinna się zajmować protestami ze względu na powołanie jej sędziów według nowych zasad.

To już mocno zgrany zarzut i chyba nikt poważny nie traktuje go serio. Orzekaliśmy już w wyborach do Parlamentu Europejskiego i w wyborach do Sejmu i Senatu. Nikt nie sformułował względem naszego orzekania poważnych zarzutów. Wszystkie wybory były przedmiotem misji monitoringowych OBWE, a członkowie tych misji wystawiają najwyższe oceny współpracy ze strony IKNiSP. Sędziowie tej izby nie wahają się również składać wniosków o wyłączenie w sytuacji, gdy zachodzą najmniejsze nawet przesłanki.