Poprzednia władza nie mogła pana usunąć z zawodu na podstawie specjalnej, w praktyce dotyczącej tylko pana ustawy – to sedno wyroku, który w styczniu wydał Sąd Rejonowy w Warszawie. Czuje pan satysfakcję? To kolejny, po TSUE, sąd, który przyznał panu rację.
Tak, mam bardzo dużą satysfakcję. Nie tylko ja, ale również moi najbliżsi, którzy byli przez ostatnie lata moją podporą. Gdy w październiku 2023 r. kierowałem pytania prejudycjalne do TSUE, nie byłem pewny, jakie rozstrzygnięcie zapadnie przed Trybunałem i czy w ogóle się zajmie tym zagadnieniem. Chociaż wiedziałem, że mam rację. Z tych względów moi pełnomocnicy: adwokaci Sylwia Gregorczyk-Abram, Katarzyna Wiśniewska i Michał Wawrykiewicz z Wolnych Sądów wystąpili do Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy z wnioskiem o zabezpieczenie powództwa przeciwko Wojskowemu Sądowi Okręgowemu w Warszawie o trwaniu mojego stosunku służbowego. Takie zabezpieczenie sąd wydał 28 grudnia 2023 r. i powróciłem do orzekania. W tym samym czasie złożyliśmy pozew o stwierdzenie, że mój stosunek służbowy z WSO w Warszawie nie wygasł, pomimo wejścia w życie ustawy nazywanej lex Raczkowski.
Czytaj więcej
Warszawski sąd orzekł, że sędzia wojskowy i były wiceszef dawnej KRS Piotr Raczkowski nadal jest...
TSUE wyrokiem z 3 lipca 2025 r. przyznał panu rację, stwierdzając, że ustawa była niezgodna zarówno z prawem unijnym, jak i polskim.
Wyrok ten ponadto nakładał obowiązek na organy państw członkowskich odstąpienia od stosowania uregulowań przyjętych tą ustawą. Poza tym, co ostatnio bardzo wybrzmiało, TSUE nadał uprawnienia sądom krajowym do zawieszenia przepisów prawa, jeśli dotyczą one wcześniejszego przeniesienia w stan spoczynku, jeżeli sąd krajowy jednocześnie występuje do TSUE z pytaniami prejudycjalnymi. 13 stycznia sąd rejonowy rozpoznał moje powództwo i uznał, że mój stosunek służbowy sędziego Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie nie wygasł i trwa nieprzerwanie do dziś. Nie znamy jeszcze szczegółowego uzasadnienia sądu I instancji. Pełnomocnicy i prezes WSO w Warszawie wystąpili o nie. Niemniej jednak sąd w ustnym uzasadnieniu zaznaczył, że argumenty przedstawione przez nas zasługiwały na uwzględnienie. Ponadto wskazał na wyrok TSUE, jak również stanowisko pozwanego prezesa WSO w Warszawie oraz ministra sprawiedliwości, którzy nie przenieśli mnie w stan spoczynku. Ponadto minister sprawiedliwości poinformował prezesa WSO i Krajową Radę Sądownictwa, że w związku z wyrokiem TSUE jestem czynnym sędzią WSO w Warszawie. Duża satysfakcja, w końcu sąd krajowy naprawił niekonstytucyjną ustawę i uregulował mój status czynnego sędziego.
Czytaj więcej
Ustawowe przeniesienie w stan spoczynku sędziego zwolnionego wcześniej z zawodowej służby wojskow...
Warto było walczyć o taki wyrok przez niemal 10 lat?
Oczywiście, że było warto. Niejednokrotnie w sądzie mówiono mi, abym dał sobie spokój. Prowadzone postępowania karne i dyscyplinarne nie pomagały, ale powodowały jeszcze większą determinację w walce o status czynnego sędziego. Moja sprawa pokazuje, że stosując konstytucję i prawo Unii można zrobić wiele, nawet wygrać z władzą, która mając większość w Sejmie i prezydenta była w stanie zmieniać ustawy, również z naruszeniem konstytucji, aby pozbyć się sędziego.