Reklama

Sędzia Piotr Raczkowski: Warto walczyć o sprawiedliwość

Moja sprawa pokazuje, że stosując konstytucję i prawo Unii można zrobić wiele. Nawet wygrać z władzą, która zmieniała ustawy, aby pozbyć się sędziego – mówi Piotr Raczkowski, były wiceprzewodniczący tzw. starej KRS.

Publikacja: 02.02.2026 04:35

Sędzia Piotr Raczkowski: Warto walczyć o sprawiedliwość

Warszawa, 25.11.2024. Sędzia Piotr Raczkowski podczas śniadania prasowego w związku z rocznicą wydania wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Wałęsa przeciwko Polsce

Foto: Tomasz Gzell/PAP

Poprzednia władza nie mogła pana usunąć z zawodu na podstawie specjalnej, w praktyce dotyczącej tylko pana ustawy – to sedno wyroku, który w styczniu wydał Sąd Rejonowy w Warszawie. Czuje pan satysfakcję? To kolejny, po TSUE, sąd, który przyznał panu rację.

Tak, mam bardzo dużą satysfakcję. Nie tylko ja, ale również moi najbliżsi, którzy byli przez ostatnie lata moją podporą. Gdy w październiku 2023 r. kierowałem pytania prejudycjalne do TSUE, nie byłem pewny, jakie rozstrzygnięcie zapadnie przed Trybunałem i czy w ogóle się zajmie tym zagadnieniem. Chociaż wiedziałem, że mam rację. Z tych względów moi pełnomocnicy: adwokaci Sylwia Gregorczyk-Abram, Katarzyna Wiśniewska i Michał Wawrykiewicz z Wolnych Sądów wystąpili do Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy z wnioskiem o zabezpieczenie powództwa przeciwko Wojskowemu Sądowi Okręgowemu w Warszawie o trwaniu mojego stosunku służbowego. Takie zabezpieczenie sąd wydał 28 grudnia 2023 r. i powróciłem do orzekania. W tym samym czasie złożyliśmy pozew o stwierdzenie, że mój stosunek służbowy z WSO w Warszawie nie wygasł, pomimo wejścia w życie ustawy nazywanej lex Raczkowski. 

Czytaj więcej

Zmieniono prawo, by uderzyć w jednego sędziego. „Sąd zastąpił Sejm"

TSUE wyrokiem z 3 lipca 2025 r. przyznał panu rację, stwierdzając, że ustawa była niezgodna zarówno z prawem unijnym, jak i polskim.

Wyrok ten ponadto nakładał obowiązek na organy państw członkowskich odstąpienia od stosowania uregulowań przyjętych tą ustawą. Poza tym, co ostatnio bardzo wybrzmiało, TSUE nadał uprawnienia sądom krajowym do zawieszenia przepisów prawa, jeśli dotyczą one wcześniejszego przeniesienia w stan spoczynku, jeżeli sąd krajowy jednocześnie występuje do TSUE z pytaniami prejudycjalnymi. 13 stycznia sąd rejonowy rozpoznał moje powództwo i uznał, że mój stosunek służbowy sędziego Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie nie wygasł i trwa nieprzerwanie do dziś. Nie znamy jeszcze szczegółowego uzasadnienia sądu I instancji. Pełnomocnicy i prezes WSO w Warszawie wystąpili o nie. Niemniej jednak sąd w ustnym uzasadnieniu zaznaczył, że argumenty przedstawione przez nas zasługiwały na uwzględnienie. Ponadto wskazał na wyrok TSUE, jak również stanowisko pozwanego prezesa WSO w Warszawie oraz ministra sprawiedliwości, którzy nie przenieśli mnie w stan spoczynku. Ponadto minister sprawiedliwości poinformował prezesa WSO i Krajową Radę Sądownictwa, że w związku z wyrokiem TSUE jestem czynnym sędzią WSO w Warszawie. Duża satysfakcja, w końcu sąd krajowy naprawił niekonstytucyjną ustawę i uregulował mój status czynnego sędziego.

Czytaj więcej

Prawo wymierzone w jednego sędziego? Jest wyrok TSUE ws. Lex Raczkowski

Warto było walczyć o taki wyrok przez niemal 10 lat?

Oczywiście, że było warto. Niejednokrotnie w sądzie mówiono mi, abym dał sobie spokój. Prowadzone postępowania karne i dyscyplinarne nie pomagały, ale powodowały jeszcze większą determinację w walce o status czynnego sędziego. Moja sprawa pokazuje, że stosując konstytucję i prawo Unii można zrobić wiele, nawet wygrać z władzą, która mając większość w Sejmie i prezydenta była w stanie zmieniać ustawy, również z naruszeniem konstytucji, aby pozbyć się sędziego.

Reklama
Reklama

Cofnijmy się w czasie. Był pan sędzią wojskowym orzekającym w ramach delegacji w Sądzie Okręgowym w Warszawie. W 2017 r. chciał pan skorzystać z prawa przejścia do sądu powszechnego. I wtedy zaczęły się schody.

Przez ponad 5 lat prezydent Andrzej Duda trzymał mój wniosek o przeniesienie do sądu powszechnego na półce w kancelarii. A następnie wydał decyzję negatywną i odmówił jej uzasadnienia – pomimo że spełniłem wszystkie wymogi i z wnioskiem wystąpiła legalna KRS. Uważam, że prezydent uprawniony jest do powołania, a nie a contrario nie powołania na urząd sędziego. Jeśli nie chciał, to co najwyżej mógł cofnąć wniosek z powrotem do Rady. Odmówił wówczas nie tylko mnie, ale również innym kandydatom do różnych sądów, w tym Sądu Najwyższego. W tym samym czasie ukazała się ustawa o obronie Ojczyzny, która wprowadziła zmianę umożliwiającą pozostanie mi w sądzie wojskowym. Po ponad roku prawnych przepychanek 2 marca 2023 r. wróciłem do orzekania. Okazało się jednak, że na krótko, bo już w kwietniu władza polityczna postanowiła pozbyć się mnie ustawowo. Wprowadzono do projektu nowelizacji kodeksu cywilnego i innych ustaw dwa przepisy. Jeden zmieniał zapis ustawy o obronie Ojczyzny, a drugi dotyczył przeniesienia w stan spoczynku z uwagi na zmianę ustawy o obronie Ojczyzny. Nie wskazano tam nazwiska Raczkowski, ale nikogo innego nie było w Polsce, do kogo ten przepis zastosowano. Z tych względów przepis nazwano lex Raczkowski.

Czytaj więcej

Lex Raczkowski na biurku prezydenta. Ustawa dotyczy tylko jednego sędziego

Na ile lat musiał pan opuścić sale rozpraw?

Na sześć lat. Nie orzekałem od 2017 r., kiedy to ówczesny wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak oraz minister obrony narodowej Antoni Macierewicz odwołali mnie z orzekania w Sądzie Okręgowym w Warszawie, do marca 2023 r.

Czym naraził się pan poprzedniej władzy, że aż przygotowała skrojone pod pana szczególną sytuację przepisy?

W 2015 r., kiedy prezydentem został Andrzej Duda, a wybory do Sejmu wygrało Prawo i Sprawiedliwość, byłem wiceprzewodniczącym Krajowej Rady Sądownictwa. Niewątpliwie KRS w okresie od końca 2015 r. do lutego 2018 r. była jednym z tych podmiotów, które sprzeciwiały się zmianom wprowadzanym przez Prawo i Sprawiedliwość. Wtedy „podpadliśmy” chyba wszyscy z KRS, Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego. To był czas, kiedy władza zmieniała ustawy nie patrząc na konstytucję. Wydawaliśmy oświadczenia i uchwały, krytykując proponowane zmiany i reformy, które nie były zgodne z ustawą zasadniczą. Także podczas prac w komisjach i podkomisjach sejmowych wyrażaliśmy sprzeciw wobec takiego postępowania władzy politycznej.

I wówczas zaczęły się poważne kłopoty?

Po Kongresie Sędziów Polskich w 2016 r. otrzymaliśmy informacje, że władza polityczna szuka na nas „haków”. Dotyczyło to m.in. Waldemara Żurka i mnie. No i faktycznie tak się stało, bo przecież w kwietniu 2017 r. zaatakowano sędziego Żurka, a mnie kilka dni później. To wówczas miało miejsce siłowe wtargnięcie do mojego gabinetu – gabinetu wiceprzewodniczącego KRS przez funkcjonariuszy ABW, po to tylko, aby wręczyć Waldemarowi Żurkowi wezwanie na przesłuchanie. Kilka dni później była nagonka mediów związanych z władzą. A następnie odwołanie mnie z delegacji do sądu okręgowego. W 2018 r. wiceminister Łukasz Piebiak wystąpił z zawiadomieniem do Bogdana Święczkowskiego, wtedy prokuratora krajowego, o ściganie karne mnie za to, że pobieram nienależne wynagrodzenie, chociaż nie pełnię obowiązków sędziego. Śmieszne, bo przecież czekałem na przeniesienie do sądu powszechnego, a sam mnie odwołał z delegacji. Prokurator Święczkowski nakazał wszcząć postępowanie karne, które zamknięto bez decyzji procesowej w 2019 r.

Czytaj więcej

Afera hejterska. Prokuratura chce uchylić immunitet kolejnemu sędziemu
Reklama
Reklama

A kilka miesięcy później ukazała się książka i artykuły dotyczące Antoniego Macierewicza i znów wokół pana zrobiło się gorąco.

Dziennikarze wykorzystali w swoich pracach akta sprawy szpiegowskiej prowadzonej na początku lat 90. XX w. w Wojskowym Sądzie Okręgowym w Warszawie. Tematem zainteresował się Sławomir Cenckiewicz, wówczas z Instytutu Pamięci Narodowej. To on po zapoznaniu się z aktami zawiadomił ABW, że odtajniłem dokumenty, chociaż powinien to zrobić ktoś inny. Szef ABW zawiadomił Bogdana Święczkowskiego, który wznowił postępowanie wobec mnie. W efekcie wystąpiono do nielegalnej Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego o uchylenie mi immunitetu. Wówczas też moi pełnomocnicy wystąpili o zabezpieczenie do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który zastosował środek tymczasowy – tzw. interim measure.

Po likwidacji Izby Dyscyplinarnej sprawa trafiła do powołanej w jej miejsce Izby Odpowiedzialności Zawodowej…

…gdzie sędzia Wiesław Kozielewicz stwierdził, że nie popełniłem żadnego czynu karalnego i nie wyraził zgody na uchylenie mojego immunitetu. Sprawa objęta jest klauzulą tajności i nie mogę o niej mówić. Pewnie wiele rzeczy i spraw złożyło się na niechęć do mnie ze strony władzy politycznej. Chciała się mnie pozbyć i jej się nie udało, pomimo ataków z różnych stron. Przecież nie mogę zapomnieć, że działalność hejterską zapoczątkowano ode mnie: Tomasz Szmydt (były sędzia, który zbiegł na Białoruś – red.) i reszta zaczęli swoją działalność od ujawnienia moich danych osobowych. Dziś wiem, że w tej sprawie są przygotowane zarzuty karne, ale Sąd Najwyższy ma problem z uchyleniem immunitetów podejrzanym sędziom.

Czytaj więcej

Senat za reformą Krajowej Rady Sądownictwa. Czy będzie weto prezydenta?

Był pan wiceprzewodniczącym starej Krajowej Rady Sądownictwa, lada dzień czekają nas wybory do Rady na kolejną kadencję. Na jakich zasadach powinny się odbyć? Parlament właśnie zakończył prace nad nową ustawą, ale szanse, że Karol Nawrocki ją podpisze, są marne.

Oczywiście najlepiej byłoby, gdyby ustawa przygotowana przez ministra sprawiedliwości została podpisana przez prezydenta. Zostałaby przywrócona wiarygodność Krajowej Rady Sądownictwa. Wybór członków-sędziów oddano by sędziom, w wyborach powszechnych. Mam nadzieję, że tak się stanie. Jeśli nie, to nie możemy pozwolić na dalsze funkcjonowanie KRS w tym kształcie, który jest do dziś. Czekają nas trudne decyzje, ale zawsze jest jakieś wyjście awaryjne.

Wkrótce skończy pan 65 lat i aby dalej orzekać powinien otrzymać zgodę KRS, ale ta, mimo wniosku, umorzyła pana sprawę, twierdząc, że jest pan sędzią w stanie spoczynku. Co dalej?

Zasadniczo cieszę się, że KRS w tym kształcie nie uwzględniła mojego oświadczenia. Zresztą o to wnosiłem, aby to zrobiła Rada prawidłowo wyłoniona. Wydano coś, co nazwano umorzeniem, a ja patrzę na to z ubolewaniem. Jedyną rzeczą, która mnie zmartwiła, to fakt, że w zespole, który sprawdzał moje oświadczenie, brał udział przedstawiciel Senatu, czyli legalny członek KRS. Nie zwrócił uwagi, że moje oświadczenie zostało załatwione bez moich akt osobowych. Rozumiem, że nielegalni członkowie KRS nie uznają wyroku TSUE, a nawet zabezpieczenia wydanego przez sąd rejonowy, ale że przedstawiciel Senatu również, to dziwne.

Czytaj więcej

Kalendarium sporu o funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości w Polsce
Reklama
Reklama

Walka o praworządność weszła panu w krew. Kieruje pan kolejne pytania prejudycjalne do TSUE i skargi do ETPC. To sposób na przyszłe życie bez togi?

Tak, skierowałem kolejne pytania do TSUE. Kwestionuję zapis art. 69 ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych, w zakresie dotyczącym uzyskiwania zgody przez sędziów, którzy są zdrowi i chcą orzekać po 65. roku życia. Uważam, że dalsze pełnienie służby sędziowskiej powinno zależeć od zdrowia i chęci sędziów. Kwestionuję te przepisy, a zwłaszcza podmiot, który wydaje taką zgodę. Mam nadzieję, że pytania do TSUE i skargi do ETPC to nie będzie mój sposób na dalsze życie. Wierzę, że przez najbliższe lata będę czynnym sędzią i coś jeszcze zrobię dla wymiaru sprawiedliwości.

Krajowy System e-Faktur (KSeF)
Pierwsze kroki w KSeF. Poradnik „Rzeczpospolitej” dla małych przedsiębiorców
Praca, Emerytury i renty
Zmiany w wypłatach 800 plus w lutym 2026. ZUS rozpoczyna przyjmowanie wniosków
Prawo rodzinne
Podział majątku przy rozwodzie. Sąd Najwyższy wskazuje o czym trzeba pamiętać
Nieruchomości
Nabywcy mieszkań będą musieli dodatkowo płacić za balkony i schody?
Prawo drogowe
Wchodzą w życie surowsze kary dla piratów drogowych. Wśród nich dożywotni zakaz prowadzenia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama