W środę, 6 października Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł w sprawie przenoszenia sędziów bez ich zgody między wydziałami tego samego sądu. W ocenie Trybunału takie postępowanie może naruszać zasadę nieusuwalności i niezawisłości sędziów, a jeżeli odwołanie od takiej decyzji odrzucił jednoosobowo sędzia wadliwie powołany, to jego orzeczenie należy uznać za niebyłe. 

W ten właśnie sposób udzielono odpowiedzi na pytania prejudycjalne Sądu Najwyższego dotyczące Izby Dyscyplinarnej i Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego oraz statusu osób powołanych do nich przy udziale nowej Krajowej Rady Sądownictwa i rozwiązano wątpliwości w sprawie m.in. sędziego Waldemara Żurka. 

Ze stanowiskiem TSUE stanowczo nie zgadza się jednak Ministerstwo Sprawiedliwości - system przenoszenia sędziów działał w Polsce przez dziesiątki lat i w tym czasie nie budził zastrzeżeń wśród członków Komisji Europejskiej czy sędziów Trybunału Konsytucyjnego, nawet prezesa Marka Safjana. Poprzez takie wyroki Unia próbuje paraliżować sądownictwo. 

Podczas orzekania nie wzięto pod uwagę zmian, które zaincjowało Ministestwo w 2017 roku. Do tego czasu prezesi sądów mogli swobodnie przenosić sędziów między wydziałami, jednak dzięki wprowadzonym zmianom jest to możliwe jedynie w określonych sytuacjach. Przesłanki te opisuje ustawa "Prawo o ustroju sądów powszechnych". W przypadku Waldemara Żurka jest to przypadek, gdy przeniesienie następuje do wydziału, który zajmuje się tym samym zakresem spraw. 

Powołując sędziego bierze się pod uwagę jedynie hierarchiczny podział sądów, a nie ich wydziały. Prezes danego sądu dba o to by kadra była odpowiednio rozmieszczona, a obowiązki przydzielone w ten sposób by zagwarantować sprawne postępowanie sądowe. 

Przeniesienie sędziego Żurka było więc podytkowane jedynie odciążeniem wydziału rozpoznającego sprawy w pierwszej instancji, a więc dobrem wymiaru sprawiedliwości i usprawnieniem postępowań. Wszystko to ma służyć także obywatelom. 

Taki wyrok pozwala ocenić i twierdzenie, że postępowanie to było zamachem na sędziowską niezawisłość pokazuje, że TSUE nie jest sądem lecz politycznym organem Unii Europejskiej, który wykorzystywany jest do agresji na rząd RP i paraliżowania naszego wymiaru sprawiedliwości.

Jak mówi Ministerstwo TSUE ani Unia nie ma kompetencji by zastąpić polski sąd konstytucyjny, a Trybunał Sprawiedliwości naruszył dziś traktaty i umożliwił sędziom z upolitycznionych stowarzyszeń sędziowskich podważanie ustroju Polski. Prowadzi to do anarchizacji wymiaru sprawiedliwości poprzez podważanie wydanych zgodnie z prawem wyroków sądowych. To działania na szkodę Polaków, ponieważ uderzają w zasadę pewności prawa i trwałości orzeczeń sądowych.