Od kilku dni na sędziowskim forum wrze. Zamieszanie powstało za sprawą zarządzenia ministra sprawiedliwości z 29 grudnia 2011 r., wprowadzającego zmiany do instrukcji sądowej. Ich podstawowym skutkiem była konieczność zakreślenia (przeniesienia do innego katalogu) wielu najprostszych spraw cywilnych (prowadzonych w trybie uproszczonym).
Przyspieszenie na papierze
W praktyce więc sprawy z sądowego katalogu Cupr (czyli uproszczone) muszą zostać przeniesione do katalogu C (ogół spraw cywilnych). Jednocześnie w katalogu Cupr sprawy te powinny zostać zapisane na 31 grudnia 2011 r. jako zakończone, mimo że wcale się nie zakończyły. W nowym katalogu pojawią się dopiero z datą 1 stycznia 2012 r. jako sprawy do załatwienia.
– Taka operacja sprawi, że w statystykach za 2011 r. wykaże się nie tylko radykalny wzrost załatwień, ale także równie radykalny spadek zaległości – zwracają uwagę sędziowie.
Ich zdaniem celem zarządzenia Ministerstwa Sprawiedliwości było „nadmuchanie" statystyk. Bardziej radykalni twierdzą wręcz, że chodzi o wykazanie, iż sądy przyspieszyły o jedną trzecią. „Spodziewam się, że w skali kraju takich „załatwionych" spraw będą dziesiątki albo i setki tysięcy" – pisze na forum jeden z sędziów.
Resort sprawiedliwości zaprzecza. – Zarzuty są nietrafne – zapewnia Krzysztof Petryna, zastępca dyrektora Biura Analiz w Ministerstwie Sprawiedliwości.
Resort się broni
– Statystyka odnotowuje wszelkie zakreślenia (załatwienia), do których dochodzi w wyniku zmian instrukcji sądowej – wyjaśnia „Rz" Krzysztof Petryna. I dodaje, że Biuro Analiz Ministerstwa Sprawiedliwości wykazuje i nadal będzie wykazywało rzeczywistą – a nie zawyżoną czy zaniżoną – skalę załatwień.
Dodatkowym skutkiem wydanego w ostatniej chwili zarządzenia była konieczność zamknięcia sekretariatu dla klientów
(do końca tygodnia) i pozabierania sędziom akt, żeby poprzepisywać sprawy do katalogu C. Wbrew pozorom, z racji liczby spraw nie była to operacja prosta ani szybka. W jednym z sądów na Śląsku dwa sekretariaty były wyłączone z obsługi petentów aż przez cztery dni.
Jeden rejestr
Po co więc zmiany?
Chodzi o to, by ograniczyć liczbę urządzeń ewidencyjnych i zmniejszyć skalę przerejestrowywania spraw między nimi – tłumaczy Ministerstwo Sprawiedliwości.
O co w praktyce chodzi? Dziś są różne katalogi dla odwoławczych spraw cywilnych, karnych czy wykroczeniowych. Resort zaś chce, żeby był tylko jeden katalog – CA – dla wszystkich apelacji.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki a.lukaszewicz@rp.pl
Zobacz:
»
»
»
»
»