W Ministerstwie Sprawiedliwości jest gotowy projekt ograniczający czas delegacji do ministerstwa do maksymalnie pięciu lat. Potem sędzia powracałby do orzekania.
– Zbyt długie delegacje sprawiają, że sędzia traci kontakt z salą rozpraw i prawdziwą sytuacją wymiaru sprawiedliwości – uzasadniają autorzy. Podkreślają też, że sędziowie, podejmując decyzje dotyczące funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, zamiast mu pomagać, szkodzą.
Obecnie w MS pracuje 120 sędziów. Nawet jeśli projekt zyska poparcie nowego ministra sprawiedliwości, nie wszyscy dziś delegowani z resortu znikną. Są bowiem departamenty i zadania (takie jak nadzór nad sądownictwem), które mogą wykonywać tylko i wyłącznie sędziowie.
Zbyt liczne i zbyt długie delegacje od lat krytykuje środowisko sędziowskie.
Swoje propozycje, jeszcze bardziej radykalne niż MS, ma Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia. Co proponuje?
Myśli o ograniczeniu okresu delegacji do dwóch lat. Na ten czas sędzia zwalniałby etat w macierzystym sądzie i przechodziłby na etat ministerialny z prawem powrotu po wyczerpaniu delegacji. Ten, kto przekroczyłby dozwolony czas, stawałby się urzędnikiem i o pracę sędziego musiałby się ubiegać od nowa.
Jakie argumenty przemawiają za tym rozwiązaniem? Sędzia nie byłby odrywany od sądzenia na długie lata i nie patrzyłby na sądy jak urzędnik – po latach urzędowania.
etap legislacyjny: uzgodnienia wewnątrzresortowe