Korespondencja z Wiednia
Wystawa zatytułowana „Świętowanie" przypomina, jak świętowano od średniowiecza do XVIII wieku. Najpierw przenosi nas w atmosferę pełnych przepychu dworskich uroczystości: weselnych uczt, bankietów, karnawałów, festiwali z fajerwerkami, rycerskich turniejów.
Zabawy władców
Na obrazie „Nocny bankiet" barokowemu malarzowi Wolf- gangowi Heimbachowi udało się zmieścić ponad 50 osób biesiadujących przy długim stole w jednej z sal w Hofburgu. Scenę nastrojowo oświetla blask świec rozjaśniających zebranych i podkreślający urodę wnętrza ozdobionego malowniczymi tapiseriami.
W innej sali Hofburgu utrwalono bankiet z okazji zaręczyn arcyksiężniczki Marie Christine z księciem Albertem Saksońskim namalowany przez Johanna Karla Auerbacha. Narzeczeni siedzą obok cesarza Józefa II i jego żony w otoczeniu licznej rodziny. A imiona szlachetnie urodzonych skrupulatnie wylicza domalowana tablica w rogu obrazu.
Inne obrazy prowadzą poza Wiedeń, m.in. do renesansowej Italii. A znakomite dzieło Rubensa z cyklu „Bachanalia" przedstawiające uśpionego mitycznego Silenusa, towarzysza Dionizosa, którego zmorzył nadmiar wina (stół przed nim zastawiają dziesiątki kunsztownych kielichów), potęguje nastrój beztroskich chwil zapomnienia.
W tej sali zgromadzono również wiele unikatowych obiektów rzemiosła artystycznego, które służyły dekoracji stołu i rozrywce gości. Z wiedeńskiej Kunstkamery pochodzi XVII-wieczny zegar wykonany przez złotnika z Augsburga – Hansa Jakoba Bachmanna. Nie tylko odmierzał on czas i był stołową rzeźbą (ze srebra i złota z dodatkiem pereł i granatów) przedstawiającą Dianę, boginię łowów na grzbiecie centaura i biegnące psy.
Ukryty w tym automacie mechanizm pozwalał wprawić go w zygzakowaty ruch po stole. Figurki psów poruszały wówczas głowami i oczami, a centaur napinał łuk i wypuszczał strzałę. Goście cesarza, w kierunku których pomknęła, mieli obowiązek wznieść toast do dna.
W podziw wprawiają kunsztowne kielichy i dekoracje stołu ze szkła i kryształu, np. XVII-wieczna fantazyjna figura pół lwa i pół smoka. Efektownym ich dopełnieniem są rzeźby z cukru: „Lew kroczący", „Lew zabijający byka", „Kąpiąca się". Zostały wykonane przez toskańskich artystów specjalnie na tę wystawę, ale wiernie według XVI-wiecznych wzorów rzeźbiarza Giambologna z dworu Medyceuszy we Florencji. Oryginały nie przetrwały, ale takie właśnie cukrowe figury dekorowały m.in. weselny stół Marii Medycejskiej i króla Francji Henryka IV.
Niektóre obiekty wprawiają w szczere zdumienie. Czego to na dawnych dworach nie wymyślano, żeby zaskoczyć gości, choćby XVI-wieczne metalowe „trickowe krzesło". Posadzony na nim gość uruchamiał własnym ciężarem mechanizm, który „przykuwał" go do siedziska, dopóki nie wypił powitalnego toastu. Wtedy z pęt uwalniał go sam arcyksiążę Ferdynand II Tyrolski.
Wiek wcześniej cesarz Maksymilian I zamówił mechaniczną konstrukcję ze sprężyn i dźwigni dla uatrakcyjnienia rycerskich turniejów. Trafienie w tarczę przeciwnika uruchamiało mechanizm, efektownie rozrywający ją w kawałki.
Krzyżackie ekstrawagancje
Modele zbroi na turnieje zmieniały się równie szybko, jak każda moda. Wystawa pokazuje różnorodny ich zestaw. Najbardziej ekstrawagancka pochodzi z XVI wieku, z czasów Albrechta Hohenzollerna, ostatniego wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego (tego samego, który w 1525 r. złożył w Krakowie hołd lenny królowi Zygmuntowi Staremu i został świeckim władcą Prus Książęcych).
Zbroję tę z metalową spódnicą i fantazyjnym hełmem, przeznaczoną do turnieju rycerzy pieszych, zamówiono prawdopodobnie z okazji ślubu Albrechta z Dorotą Duńską w 1526 r. Teraz zajmuje honorowe miejsce u szczytu wewnętrznych reprezentacyjnych schodów pokrytych czerwonym dywanem wiodącym zwiedzających prosto na jubileuszową wystawę.
Obok tego historycznego rynsztunku stoi manekin ubrany we współczesny strój z żartobliwymi aluzjami do średniowiecznej zbroi. Zaprojektował go w 2001 r. jubiler Shaun Leane dla legendarnego brytyjskiego designera Lee Alexandra McQueena. Należy do zbiorów Victoria & Albert Museum w Londynie.
Od Bruegla do Goi
Finał wielkiego świętowania odbywa się w sali pełnej mistrzowskich obrazów ze scenami zabaw w plenerze. Centralnym punktem jest tu „Ciuciubabka" (La Gallina Ciega) Goi przywieziona z Prado w Madrycie. Duże płótno pokazuje dworską, podszytą erotyzmem zabawę w górzystym krajobrazie, którą można odczytać też jako symbol pustoty uprzywilejowanej klasy.
Za to oryginalne dzieło Rubensa „Park zamkowy" i obraz namalowany według jego słynnego „Ogrodu miłości" są idyllicznymi wizjami miłości na tle natury, w których rozpoznać można postacie malarza i jego drugiej żony Heleny Fourment. Inaczej jest w „Tańcu chłopskim" Pietera Bruegla Starszego, który z dynamicznym realizmem oddaje ludową zabawę. A jego „Walka karnawału z postem" ma charakter alegoryczno-moralizujący, ale i groteskowy.
Kunsthistorisches Museum znalazło niekonwencjonalną formułę jubileuszowej wystawy przypominającej, że dla szerokiej publiczności otworzył muzeum przy Ringu w 1891 roku cesarz Franciszek Józef.
Wystawa „Feste Feiern" czynna w Wiedniu do 11 września