A więc zwłaszcza na respektowanie powołań i awansów nowych sędziów. Prezes tego najliczniejszego stowarzyszenia sędziów, głównie z tzw. starego nadania, skierował do prezydenta Karola Nawrockiego prośbę o spotkanie, by zainicjować dyskusję o kształcie wymiaru sprawiedliwości oraz konsekwencjach, jakie dla obywateli niesie brak spójnych i systemowych rozwiązań w tym obszarze. Uczynił to, gdy do Sejmu wpłynęły już dwa projekty ustaw przewidujące daleko idącą weryfikację (by nie powiedzieć: czystkę) sędziów powołanych lub awansowanych w ramach pisowskich zmian i oddanie kluczowej roli w tej sferze środowisku sędziowskiemu, zdominowanemu wciąż przez „starych” sędziów.

Czytaj więcej

Piotr Prusinowski: To ludzie zapłacą za taką „reformę” Sądu Najwyższego

Sędziowie powinni szukać rozsądnego kompromisu

W czasie dziesięciu lat tego sporu nieraz tym miejscu wskazywałem, że sędziowie powinni szukać rozsądnego kompromisu także dlatego, że to elementarz ich profesji, że kto jak kto, ale oni powinni umieć go rozwiązać. Tymczasem spór narastał, czołowi działacze Iustitii nie przebierali w słowach, nie tylko oceniając pisowską reformę w sądach, ale także setki, a potem tysiące sędziów z nowego nadania, a obecnie szykują im weryfikację lub wyrzucenie z zawodu, co nie mieści się w standardach konstytucyjnych i nie gwarantuje zakończenia sporów. Przeciwnie, otworzy nowe, choćby poprzez pozwy usuniętych sędziów.

Ten kryzys sądownictwa wymaga zatrzymania, a rola prezydenta jest obecnie kluczowa, co po kolejnych wyborach i wetach prezydentów RP dotarło także do liderów Iustitii.

To dobrze, ale za mało. Prezydent, po pierwsze, powinien zwrócić się do tych (jeśli tego jeszcze nie zrobił), którzy już są krzywdzeni bojkotem sędziów ze starego nadania i straszeni weryfikacją, a po drugie, do formalnych władz sądownictwa, jak prezesi SN, NSA i TK. Nie sugeruję jednak żadnego okrągłego stołu, bo od trzydziestu pięciu lat mamy demokratyczne państwo, zbudowane na dwóch filarach: demokratycznie wybieranym Sejmie i Prezydencie RP, i to oni mogą (w ramach konstytucji) zaprowadzić porządek. Biorąc pod uwagę także to, że sędziowie nie stoją ponad prawem.