Komisja Europejska opublikowała 8. raport o polityce spójności (przygotowywany co trzy lata). Pokazuje on, jak unijne fundusze wpływają na zmniejszenie różnic w rozwoju gospodarczym pomiędzy regionami UE, których jest 242. KE szacuje, że dzięki funduszom spójności PKB na mieszkańca regionów słabiej rozwiniętych wzrośnie nawet o 5 proc. do 2023 r. Te same inwestycje przyczyniły się również do zmniejszenia o 3,5 proc. różnicy w PKB na mieszkańca między regionami najsłabiej i najbardziej rozwiniętych regionów.

– Dzięki mapowaniu obszarów wiemy, które państwa członkowskie i regiony muszą robić więcej i lepiej. To pozwala nam lepiej przygotować politykę spójności na przyszłość – powiedziała Elisa Fereira, unijna komisarz spójności reform.

Mniej dysproporcji

Polityka spójności jest ważnym źródłem inwestycji w UE. Jej udział w inwestycjach publicznych zwiększył się z 34 proc. w okresie budżetowym 2007–2012 do 52 proc. w okresie 2014–2020. Ma ona zmniejszać dysproporcje między najbogatszymi i najbiedniejszymi regionami UE. Kieruje więc większość unijnych miliardów do krajów takich jak Polska, ale dostrzega różnice między regionami. W regionie warszawskim stołecznym (wyłączonym teraz z mazowieckiego) produkt krajowy brutto na mieszkańca jest już wyższy od średniej unijnej, a w dolnośląskim i wielkopolskim mieści się w przedziale między 75 a 100 proc. unijnej średniej. Tam więc będzie teraz płynąć mniej unijnych środków.

Czytaj więcej

W czasach rynku pracownika firmy będą szybciej zatrudniać

Od 2001 roku mniej rozwinięte regiony Europy Wschodniej doganiają resztę UE. Jednocześnie jednak wiele regionów o średnich dochodach i mniej rozwiniętych, zwłaszcza w południowej i południowo-zachodniej UE, cierpi z powodu stagnacji lub upadku gospodarczego. Uderzył je kryzys finansowy w 2008 roku i ciągle trudno im odrobić tamte straty. Jednocześnie często to właśnie południowe regiony UE najbardziej ucierpiały na pandemii z powodu swojej dużej zależności od turystyki. Raport wskazuje zresztą, że mniej rozwinięte regiony UE pandemia dotknęła bardziej niż te bogatsze. Choć wydawałoby się, że to w metropoliach koronawirus powinien zabijać szybciej. Eksperci to zjawisko przypisują różnicom w poziomie opieki zdrowotnej między bogatszymi, często miejskimi regionami, a tymi mniej rozwiniętymi, często wiejskimi. Ponadto w tych drugich niższy jest wskaźnik wyszczepienia ludności.

Za optymistycznymi danymi o zmniejszającej się luce PKB między bogatszymi i biedniejszymi regionami kryją się bardziej szczegółowe dane, które wymagają bardziej przemyślanych inwestycji w regionach. W zielonej transformacji polskie regiony są z tyłu, nie tylko jeśli chodzi o emisję CO2. Problemem jest smog. Polska musi zmniejszyć stężenie cząsteczek pyłu 2.5 o 47 proc. do 2030 roku. Gorsze od nas są Rumunia, Węgry i Czechy, tuż za nami Hiszpania, Bułgaria, Słowenia czy Cypr. Te kraje są dużymi beneficjentami polityki spójności.

Czytaj więcej

Niemcy szukają pracowników za granicą. Mają 400 tys. miejsc pracy

Innym problemem jest luka cyfrowa. W dużych miastach 4 na 6 mieszkańców ma dostęp do szybkiego internetu, poza nimi – 1 na 6. W mniej rozwiniętych krajach firmy rzadziej korzystają z dobrodziejstw cyfryzacji. Z tym wiąże się też edukacja. Wszędzie rośnie wskaźnik społeczeństwa z wyższym wykształceniem, ale luka w tym względzie mniej i bardziej rozwiniętymi regionami nie kurczy się. Podobnie jak nie kurczy się też luka w zatrudnieniu. Średnio o 10 pkt proc. niższe jest zatrudnienie w biedniejszych regionach i ta sytuacja przez ostatnie lata nie uległa poprawie.

Demograficzny kłopot

Raport pokazuje zaskakującą różnicę między wsiami i miastami między biedniejszymi krajami Europy Wschodniej a bogatszym Zachodem. O ile w Europie Zachodniej mieszkańcy wsi mają oczekiwaną długość życia taką samą lub dłuższą niż mieszkańcy ośrodków miejskich, o tyle w Europie Wschodniej jest odwrotnie. Wschodnie obszary wiejskie są zwykle bardziej zagrożone ubóstwem i wykluczeniem społecznym niż miasta, podczas gdy w północno-zachodniej UE jest odwrotnie. Podobnym schematem jest zadowolenie z życia, możliwości pracy i sytuacji materialnej. W południowej UE sytuacja jest mieszana: w niektórych przypadkach obszary wiejskie radzą sobie lepiej, w innych – miasta.

Bruksela wskazuje na zagrożenie demograficzne dla całej UE, które najbardziej widać w biedniejszych regionach. Regiony wiejskie mają starszą populację i w naturalny sposób ubywa tam ludzi. W 2020 roku 62 proc. ludności wiejskiej mieszkało w kurczącym się regionie w porównaniu z zaledwie 15 proc. ludności miejskiej. W sumie 34 proc. ludności UE mieszkało w kurczącym się regionie, a przewiduje się, że w 2040 r. wskaźnik ten osiągnie 51 proc. Aby poradzić sobie ze zmianami demograficznymi i starzeniem się społeczeństwa, przedsiębiorstwa będą musiały dostosować się do kurczącej się siły roboczej, rekrutując więcej osób z grup o niższym wskaźniku zatrudnienia, takich jak młodzież, kobiety i migranci spoza UE, oraz inwestując więcej w innowacje i szkolenia, w szczególności starszych i nisko wykwalifikowanych pracowników. Szkoły podstawowe i średnie będą musiały dostosować się do mniejszej liczby uczniów, podczas gdy inne usługi publiczne i opieka zdrowotna będą musiały obsługiwać coraz większą liczbę starszych mieszkańców.

Czytaj więcej

Gorący początek roku w rekrutacji pracowników. Lawina ofert