Komisja Europejska ma przedstawić propozycję upraszczające zasady dopuszczania na rynek produktów genetycznie modyfikowanych (GMO) z importu 22 kwietnia 2015 r. - podała agencja AFP powołując się na źródła w Brukseli.
Nowe przepisy mają być zbliżone do tych dotyczących upraw roślin GMO. W styczniu 2015 r. Parlament Europejski poparł propozycję Komisji Europejskiej, aby decyzję o tym czy je dopuścić czy też zakazać podejmowały rządy krajów członkowskich.
Obecnie w Unii Europejskiej do uprawy dopuszczona jest tylko genetycznie modyfikowana, odporna na insekty kukurydza MON 810. Uprawa genetycznie zmodyfikowanego ziemniaka Amflora firmy BASF - początkowo dozwolona przez Komisję Europejską - została zakazana przez Trybunał Unii Europejskiej w 2013 roku.
Kukurydzę MON81 uprawiają głównie Hiszpania, a także na mniejszą skalę w Portugalia, Czechy, Słowacja i Rumunia. Przypada na nią w sumie ok. 1 proc. łącznego areału kukurydzy uprawianej we Wspólnocie
Część krajów, w tym Niemcy, Węgry, Austria, a od 2013 r. Polska, wprowadziły u siebie zakaz uprawy kukurydzy GMO. Za złamanie przepisów w naszym kraju grozi zniszczenie uprawy i kara finansowa w wysokości 200 proc. wartości wykorzystanego materiału siewnego.
- Wbrew zapowiedziom zapowiadana rewizja przepisów dotyczących GMO może nie poprawić systemu autoryzacji kolejnych gatunków GMO przez Komisję Europejską, a w efekcie doprowadzić do zwiększenia ilości produktów modyfikowanych genetycznie na rynku unijnym – obawia się Joanna Miś-Skrzypczak z Greenpeace Polska. – Zrzucając ostateczną odpowiedzialność na kraje członkowskie w kwestii importu, Komisja Europejska może przy okazji wprowadzić zezwolenia na uprawę kolejnych kilkunastu roślin GMO – dodaje.
Propozycja KE będzie musiała zostać zaakceptowana w procesie tzw. współdecydowania przez większość państw członkowskich oraz większość w Parlamencie Europejskim. Teoretycznie nie powinno być z tym problemu. Za powinny być szczególnie te kraje (stanowią większość w UE), które są przeciwko OGM, ale muszą wprowadzać w życie pozytywne decyzje autoryzacyjne KE oparte na doradztwie naukowym.
W czwartek Ministerstwo Środowiska nie było w stanie powiedzieć "Rzeczpospolitej", jakie może być stanowisko Polski w sprawie reformy.
W praktyce jednak dla niektórych dotychczasowa sytuacja była bardzo wygodna. — Francja oficjalnie jest wielkim wrogiem OGM. Ale jej rolnicy potrzebują taniej karmy dla zwierząt i korzystają z importowanych OGM. Francja zawsze może powiedzieć, że głosowała przeciwko, ale musiała potem wprowadzić niechcianą decyzję autoryzacyjną — wyjaśnia nasz rozmówca.
Propozycja KE doprowadziłaby do zniesienie tej hipokryzji: albo kraj chce OGM, albo ich nie chce. Przewodniczący Jean-Claude Juncker rozpoczynając mandat nowej KE powiedział, że w tej wrażliwej dziedzinie głos demokratycznie wybranych rządów musi ważyć tyle samo, ile głos doradców naukowych.
KE decyduje się na zmianę zasad autoryzacji, bo obecny system jest z prawnego punktu widzenia nie do utrzymania. W każdym wypadku odbywa się głosowanie wśród przedstawicieli państw członkowskich, w którym nie ma większości ani za, ani przeciw. Wtedy KE musi sama zdecydować. Teoretycznie powinna podjąć decyzję pozytywną, bo taka jest rekomendacja KE. Często zwleka z decyzją, ze względu na opór polityczny i wtedy naraża się na procesy sądowe ze strony eksporterów: USA, Brazylii, czy Argentyny.