Po naszym tekście o ukraińskim zbożu, które potrzebuje szerszego tranzytu przez Polskę, ale możliwości tranzytu są administracyjnie ograniczane, do redakcji odezwał się polski broker, handlarz zbożem, którego pociąg z zamówioną na tranzyt kukurydzą – utknął na granicy w Dorohusku. Polscy celnicy nie chcą go przepuścić, ponieważ twierdzą, że zbyt łatwo z tych wagonów wyjąć towar. Z drugiej strony, broker twierdzi, że na innych przejściach wagony-węglarki spokojnie przejeżdżają z rzepakiem. Chodzi o czas, jeśli do poniedziałku pociąg nie trafi do Szczecina, firma poniesie kolosalne straty. Mamy odpowiedź Urzędu Celnego.
Czytaj więcej
Coraz więcej sygnałów z rynku zbożowego potwierdza, że niebawem ukraińskie zboże znowu może przejeżdżać w większej masie przez Polskę. Strona ukrai...
Z Dorohuska na Islandię? Nie tym wagonem
Pociąg z kukurydzą zamówioną przez polską firmę Daku stoi na granicy od wtorku, z ładunkiem 2,1 tys. ton kukurydzy o wartości 400 tys. euro. Kukurydza ma przejechać przez Polskę tranzytem do Szczecina i stamtąd statkiem do Islandii. Tranzyt jest dozwolony przez polskie przepisy, nawet przez sprzeczne z unijnym prawem rozporządzenie Ministra Rozwoju i Technologii z 2023 roku które zakazuje importu zboża i kukurydzy. Tranzyt nadal jest akceptowany, ale, jak opisuje nam polski przedsiębiorca – możliwie utrudniany.
Celnicy nie akceptują wagonów węglarek pomimo że kukurydza jest zdeklarowana jako towar w tranzycie i pomimo że jeszcze kilka dni temu celnicy akceptowali wagony węglarki z rzepakiem w tranzycie – mówi „Rzeczpospolitej” Dariusz Kutzias, prezes spółki Daku International.
Zamiana na innego rodzaju wagony nie jest możliwa, innych wagonów PKP nie jest w stanie dostarczyć. Sytuacja jest zaskakująca dla przedsiębiorcy, ponieważ twierdzi, że o zmianach wytycznych nikt go nie informował, a do tej pory te wagony były akceptowane do przewozu zboża i kukurydzy. – Lwia część tranzytu z Ukrainy zarówno w tym roku jak i w latach 2022–2024 przechodziła przez Polskę w wagonach węglarkach, takich samych jakie teraz nie są akceptowane – mówi redakcji Dariusz Kutzias.
Czytaj więcej
Rolnicy mogą liczyć na nowe wsparcie dla hodowli trzody chlewnej, dopłaty do nawozów i wyższy zwrot akcyzy za paliwo. Minister rolnictwa Stefan Kra...
Węglarką tak, ale nie przez Dorohusk?
Co więcej, węglarki nadal są akceptowane… na innych przejściach. – Inne punkty graniczne np. Żurawica-Medyka ciągle jeszcze odprawiają węglarki – mówi przedsiębiorca.
Kukurydza sama w sobie może czekać na handel kilka miesięcy, ale ta jest zamówiona, w porcie w Szczecinie będzie na nią czekał statek. Dlatego stawką nie jest sam wjazd do Polski, zmiana przepisów grozi przedsiębiorcy wysokimi stratami.
Wagony muszą być w DB Port w Szczecinie w poniedziałek rano, 7 września. Jeżeli kukurydza nie dojedzie, będę musiał kupić kukurydzę w kraju, która teraz jest dużo droższa oraz pokryć koszty postoju statku w oczekiwaniu na załadunek. Koszty wyniosą ok. pół miliona złotych – tłumaczy Dariusz Kutzias. – Ukraiński dostawca naszej kukurydzy wychodził ze skóry, żeby pomimo wojny dostarczyć nam towar punktualnie na granicę pod nasz statek, a polscy celnicy na skutek sobie tylko wiadomych interpretacji przepisów przekreślają cały wysiłek, nie akceptując polskich wagonów do przeładunku kukurydzy w tranzycie. Jesteśmy polską firmą, szanowaną i respektowaną na rynku polskim i europejskim. Zatrudniamy tu pracowników, tu płacimy podatki. Czy tak powinno wyglądać poparcie rządu dla biznesu? – pyta Kutzias i wskazuje, że niezbędne jest maksymalne uproszczenie procedur tranzytowych, ponieważ na tranzycie zarabiają też punkty przeładunkowe, przewożnicy, firmy kontrolne, firmy handlowe i terminale portowe, zwłaszcza w czasie, gdy polscy rolnicy nie chcą sprzedawać zboża, czekając na wzrost cen.
Urząd: Nie można nałożyć plomb
Za decyzje w tej sprawie odpowiada Lubelski Urząd Celno-Skarbowy, do którego redakcja zwróciła się o komentarz. Rzecznik urzędu wskazał, że nie może komentować danej sprawy, ponieważ jest objęta tajemnicą celną, natomiast wskazał na zasady stosowane przez urząd w takich wypadkach. Funkcjonariusze urzędu nie mają zastrzeżeń do samych wagonów – węglarek, ale kukurydza z Ukrainy może przejeżdżać przez Polskę jedynie tranzytem, a ich zdaniem, na tego typu wagony nie można skutecznie nałożyć plomb.
– Decydujące jest zatem nie to, jakim typem wagonu jedzie towar, lecz to, czy dany wagon umożliwia skuteczne zabezpieczenie ładunku na czas tranzytu przez terytorium Polski – odpisał redakcji Michał Deruś, rzecznik prasowy Izby Administracji Skarbowej w Lublinie.
Dodaje, że podmioty przewożące zboża mogą zwrócić się do właściwego oddziału celnego z pytaniem, jakie warunki musi spełniać środek transportu, aby możliwe było założenie skutecznego zamknięcia celnego. Przewoźnik może również zorganizować wizję lokalną proponowanego środka transportu, aby upewnić się przed transportem, że wagon zostanie dopuszczony do odprawy.