Jak pisaliśmy we wtorkowym wydaniu "Rzeczpospolitej" Ukraina chce obecnie zwiększenia transferu swojego zboża przez Polskę, ponieważ sytuacja na Morzu Czarnym jest bardzo niebezpieczna, Rosjanie atakują statki i eksport morski jest niemal niemożliwy. Tymczasem prokuratura w Rzeszowie nadal prowadzi postępowanie w sprawie zboża technicznego, czyli zboża, które zostało sprowadzone z Ukrainy w latach 2022-2023 pod nieistniejącym w oficjalnej nomenklaturze hasłem "zboże techniczne".

Import "zboża technicznego" z Ukrainy był jedną z afer, która składała się na kryzys zbożowy w latach 2022-2023. Problem polegał na tym, że "zboże techniczne" oficjalnie – nie istnieje, zboże może być zakwalifikowane albo jako konsumpcyjne, jako przeznaczone na pasze dla zwierząt, do siewu, albo "inne" i właśnie pod tym ostatnim hasłem ukrył się problem, który trzy lata temu rozpalił polską debatę. Po napaści Rosji na Ukrainę, do Polski zaczęło spływać zboże kwalifikowane jako "inne" z opisem "zboże techniczne", które mogło nie spełniać żadnych norm jakościowych, bo nie było kontrolowane. Gdy sprawa wyszła na jaw na początku 2023 r., wybuchła wielka afera, choć, jak się potem okazało, zboże techniczne stanowiło drobną część sporego w tym czasie importu zboża z Ukrainy.

Czytaj więcej

Zboże z Ukrainy znów chce płynąć przez Polskę. Rząd nie chce powtórki z 2023 roku

Prokuratura nadal prowadzi śledztwo w sprawie zboża technicznego

Choć afera minęła trzy lata temu, nadal trwają jej reperkusje. Choć pojawiło się już kilka wyroków, to jak dowiedziała się "Rz", nad sprawą nadal pracuje prokuratura w Rzeszowie, a śledztwo zostało przedłużone do 24 września 2026 r. Prokuratorzy prowadzą śledztwo w sprawie doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości przez podmioty nabywające zboże, a także wprowadzenia w błąd organów kontroli, właśnie w celu uniknięcia kontroli jakości lub zapłaty podatku. Śledztwo obejmuje wszystkie wątki dotyczące poszczególnych importerów, którzy sprowadzali pszenicę, rzepak, kukurydzę, soję na cele techniczne z Ukrainy.

Jak poinformowała "Rzeczpospolitą" prokurator Dorota Sokołowska-Mach, rzecznik prasowa Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie, śledztwo dotyczy doprowadzenia w okresie od 2022 r. do 2023 r. do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości podmiotów nabywających zboże, za pomocą wprowadzenia w błąd osób działających w ich imieniu, co do kraju pochodzenia zboża, tj. o czyn z art. 294 § 1 k.k. w zw. z art. 286 § 1 k.k. w zw. z art. 12 § 1 k.k. oraz wprowadzenia w błąd w okresie od 2022 r. do 2023 r. w krótkich odstępach czasu, w wykonaniu tego samego zamiaru organów uprawnionych do kontroli celnej, poprzez posłużenie się nierzetelną dokumentacją, w tym fakturami VAT, co do rodzaju sprowadzanego towaru, podlegającego reglamentacji pozataryfowej, tj. o czyn z art. 87 § 2 k.k.s. i art. 62 § 2 k.k.s. w zw. z art. 6 § 2 k.k.s.

– Poszczególne wątki śledztwa w przeważającej części dotyczą przestępstw skarbowych polegających na wprowadzeniu w błąd przedstawicieli organów uprawnionych do kontroli celnej co do tego, że deklarowany towar sprowadzony z Ukrainy, w tym pszenica, rzepak i inne, jest przeznaczony na cele techniczne, podczas gdy faktycznie towar był przeznaczony do obrotu na rynku rolno-spożywczym – napisała redakcji prok. Sokołowska-Mach.

Czytaj więcej

Ukraina traci dostęp do portów. Coraz więcej ładunków trafia przez Polskę

Co to było zboże techniczne?

Ta sprawa była dość sprytną próbą obejścia kontroli granicznych. Chodzi o ziarno, które oficjalnie miało nie spełniać norm jakościowych, by mogło trafić do spożycia przez ludzi i zwierzęta i mogło trafić jedynie do celów przemysłowych, do produkcji biopaliw, skrobi, papieru lub spalania w piecach. Jednak w czasie kryzysu zbożowego okazało się, że część importowanego z Ukrainy surowca o takim przeznaczeniu miała nielegalnie trafiać do polskich młynów i to najbardziej oburzało opinię publiczną. 

Proceder mocno wyhamował dopiero w grudniu 2022 r., gdy Krajowa Administracja Skarbowa wzmocniła nadzór nad przywozem takiego zboża, a towar zaczął trafiać do kontroli granicznej. Jak w 2023 r. informował redakcję "Farmer" Dariusz Mamiński, radca ministra rolnictwa, zgodnie z danymi Krajowej Administracji Skarbowej w roku 2022 wpłynęło do Polski z Ukrainy 93 tys. ton zbóż deklarowanych jako techniczne, co stanowiło ok. 3,8 proc. ogólnego przywozu zbóż z Ukrainy wynoszącego 2,45 mln ton.

Czytaj więcej

Rosja szykuje się na konfrontację z NATO. Polska na liście państw „gotowych do wojny”

Import zboża technicznego zakończył się skandalem i zaostrzeniem kontroli granicznych, rząd wprowadził też rozporządzenie, które (wbrew przepisom unijnym) zatrzymało import zboża z Ukrainy na wewnętrzny rynek Polski, jednak sam transfer zboża przez nasz kraj, do kolejnych granic, nadal jest możliwy, zboże najczęściej trafia do przeładunków w portach. Jak dowiedziała się "Rz", w porcie Gdańsk wolumen zbóż z Ukrainy sięgał odpowiednio 300 tys. ton w 2022 r. i stanowił 15 proc. przeładunków, by wzrosnąć do 529 tys. ton i 18 proc. przeładunków w 2024 r. W ubiegłym roku było to już tylko 208 tys. ton i 8 proc. – Aktualne wielkości ładunków agro pochodzących z Ukrainy nie wymagają ani nie wymagały w latach poprzednich nadzwyczajnych działań organizacyjnych celem ich sprawnej obsługi w Porcie Gdańsk – mówi Regina Stawnicka, rzeczniczka Portu Gdańsk.

Zdaniem ekspertów firmy Sparks, analizującej przeładunki w polskich portach, w lipcu 2026 przeładunki ukraińskiego zboża w tranzycie przez polskie porty nie wystąpiły, a w sierpniu będą nieznaczne. – Większego tranzytu ukraińskiego zboża przez polskie porty należy się spodziewać w kolejnych miesiącach bieżącego sezonu 2026/27, szczególnie gdy na rynku pojawi się kukurydza. Zdolności przeładunkowe masowych towarów rolnych przez polskie porty ocenia się na ponad 1 mln ton miesięcznie, a więc krajowe terminale portowe mogą dysponować pewnymi rezerwami, aby obsłużyć załadunki ukraińskiego ziarna – mówi Wojciech Sabarański, analityk Sparks Polska.