Jest coś niesłychanie smutnego w narastającej wrogości między Julią Piterą a Mariuszem Kamińskim. Jeszcze pięć lat temu wiele ich łączyło – Pitera była wyrazistym przeciwnikiem platformerskiego układu warszawskiego. Wtedy łatwo znajdowała wspólny język z politykiem PiS. Jednak w miarę narastania konfliktu między PiS a PO Pitera zatracała miarę w krytykowaniu Centralnego Biura Antykorupcyjnego.
Słynny niedawno kandydat na prezydenta Białegostoku Krzysztof Kononowicz mówił, że jak dojdzie do władzy, to „nie będzie korupcji i w ogóle nie będzie już niczego”. Dziś te słowa doskonale pasują do prywatnej wojny, jaką Pitera toczy z CBA.