Na ciekawe,  dotyczące ustroju demokratycznego i gen. Franco wypowiedzi Tuska sprzed lat natrafił bloger Zbyszko z Bogdańca. Cytuje on dzisiejszego szefa PO, który przed laty mówił:

Tak jak każdy człowiek bywam demosceptykiem. Bywa się nim, gdy się widzi, jak złe skutki społeczne, gospodarcze i moralne przynosi władza wyłaniana w wyborach demokratycznych. Już od dwustu lat w europejskiej i światowej myśli politycznej jest widoczne, że demokracja rzadko wyłania ludzi dobrych. 

W tym samym wywiadzie - pisze Zbyszko z Bogdańca - popadał w zachwyt nad generałem Franco:

Dzisiaj Hiszpanie już go zupełnie inaczej oceniają. I mają chyba rację, że dyktatura Franco przyniosła mniej nieszczęść niż dyktatura komunistów, która nastąpiłaby, gdyby nie Franco. ("Rzeczpospolita", 1993).  

Najważniejsze jest to, jak rozstrzygniemy problem polityczny i ustrojowy, który dotąd Polskę omijał. Chodzi o to, czy szanujemy wynik wyborów i umacniamy socjalizm, czy też decydujemy się budować kapitalizm bez legitymacji demokratycznej. Bo z jednej strony mamy zachowawczy, z najgorszymi skutkami politycznymi i gospodarczymi, socjalizm z legitymacją wyborców – czyli przymierze SLD i PSL, może nie na wieki wieków, ale na długie lata. Ale jest druga propozycja, która zaczyna się kojarzyć właśnie z Lechem Wałęsą; że trzeba być skutecznym w sprawie najważniejszej, czyli wydobyciu Polski z socjalizmu". ("Tygodnik Powszechny", 1993 r.)  

Pewnie  zaraz usłyszymy od „piewców miłości” zarzuty, że przedstawione  wypowiedzi premiera są tendencyjne, wyrwane z kontekstu itd. Taka jest już logika salonów: „Jak Kali ukraść krowa to dobrze, ale jak Kalemu ukraść krowę to źle”.  Rozumiemy, że straszenie ugrupowaniami „antysystemowymi” i „faszystowskimi” to dla PO tylko przedwyborcze rozwiązanie, ale czas powiedzieć: lekarzu, lecz się sam!