Przygotowując wznowienie „Michnikowszczyzny" pięć lat po pierwszym wydaniu, siadałem do pracy przekonany, że trzeba będzie wiele dopisać, zmienić i uzupełnić. W istocie żadne zmiany nie były potrzebne; wszystko, co się przez te lata zdarzyło, potwierdziło postawione tezy. Dziś tylko, co najwyżej, sformułowałbym niektóre z nich bardziej radykalnie. Zamiast podtytułu „Zapis choroby" trafniejszy wydaje mi się teraz „Zapis zdrady".
Losy formacji, której autorytetem i symbolicznym patronem jest Michnik, to bowiem dobitny przykład „zdrady klerków" i potwierdzenie wszystkich cynicznych „mądrości życiowych" głoszących, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a najbardziej zajadłymi reakcjonistami są zwycięzcy rewolucjoniści, gdy już się dorwą do władzy.