Wiadomość ujawnił po spotkaniu obu polityków rzecznik rządu Piotr Müller. Tłumaczył, że zdaniem premiera głosowanie należy powtórzyć, „ponieważ proces wyborczy, który odbył się w ostatnim czasie, nie był procesem, który gwarantował realizację demokratycznych procedur dla Białorusi".
O tym, że wybory nie spełniały podstawowych norm demokratycznych, wiadomo od tygodnia. Źródła dyplomatyczne przyznały jednak „Rzeczpospolitej", że zmiana stanowiska nastąpiła tuż przed przyjazdem Pompeo. Polskie władze uznały, że wobec protestów na Białorusi i brutalności, z jaką reżim starał się je stłumić, dalsze uznawanie prawa Aleksandra Łukaszenki do sprawowania władzy nie jest możliwe. Tym bardziej że w oczach białoruskiego społeczeństwa Polska jest wzorem przechodzenia od dyktatury komunistycznej do demokracji i gospodarki rynkowej.