Najnowszy akt sabotażu, czyli próba wysadzenia torów kolejowych w powiecie garwolińskim stała się przedmiotem najróżniejszych kontrowersji politycznych. Opozycja twierdzi, że służby zareagowały z niedopuszczalnym opóźnieniem, a prawicowe media dowodzą, że te służby są skoncentrowane na walce ze Zbigniewem Ziobrą, że nie mają ani czasu, ani narzędzi (po odrzuceniu Pegasusa) do tropienia obcych dywersantów.
Premier Donald Tusk po początkowej dezorientacji uderzył w tony alarmistyczne. Powiedział w Sejmie, że sprawcami wybuchu są obywatele Ukrainy, ale działający na zlecenie służb rosyjskich (jeden z nich był sądzony w ukraińskim Lwowie). Obaj uciekli podobno na Białoruś. Nie wiemy, na ile to precyzyjne ustalenia, a na ile improwizacja.