Partner relacji: McDonalds
Aby nasza gospodarka rosła, potrzebujemy rąk do pracy. Oczywiście poprawa demografii, aktywizacja różnych grup zawodowych, automatyzacja będą odgrywały swoją rolę. To jednak procesy na lata. Tymczasem ważne są aktualne potrzeby gospodarki i systemu emerytalnego. Bez pracowników z zagranicy polska gospodarka nie utrzyma tempa wzrostu – to jeden z głównych wniosków debaty „Migracja ekonomiczna w Polsce – jak biznes może być partnerem w procesie integracji”, która odbyła się podczas tegorocznego Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Jej inicjatorami byli „Rzeczpospolita” i McDonald’s Polska, a przyczynkiem do dyskusji – specjalny raport autorstwa Deloitte, IPSOS i Instytutu Spraw Publicznych pt. „Migracja w Polsce. Fakty, wpływ, kierunki działania”.
Twarde dane zamiast emocji
Uczestnicy dyskusji byli zgodni: migracja ekonomiczna stała się trwałym elementem rynku pracy, ale państwo wciąż nie stworzyło stabilnych ram dla jej funkcjonowania. Potrzebne są szybkie procedury, długofalowa strategia i zmiana tonu debaty publicznej. Punktem wyjścia do dyskusji w Katowicach były liczby oraz dane. – Dyskusja o imigracji ekonomicznej w Polsce powinna opierać się na faktach, a nie na stereotypach i emocjach – podkreśliła Anna Papka, dyrektorka ds. relacji korporacyjnych i wpływu w McDonald’s Polska. Jak wskazała, skala zjawiska jest już bardzo duża. – Mówimy już o około milionie cudzoziemców pracujących w Polsce, ale realnie może ich być nawet 2,5 mln. To od 6 do 10 proc. wszystkich pracujących – zaznaczyła.
Znaczenie migracji dla gospodarki jest wymierne. – Szacujemy, że wkład cudzoziemców w polski PKB to od 5 do ponad 10 proc., czyli od 200 do 400 mld zł w ujęciu skumulowanym – mówiła Papka. Dodała, że migranci są także ważną grupą konsumentów. – W przypadku McDonald’s stanowią już 5–10 proc. naszych gości – dodała. Podkreśliła również wpływ imigrantów na polski system emerytalny. – Cudzoziemcy odmładzają system ubezpieczeń społecznych. Gdyby nie oni, nasze emerytury byłyby niższe. Cudzoziemcy pracują przede wszystkim w takich sektorach, jak usługi, hotele i gastronomia, transport i logistyka, budownictwo, media, IT – wskazała.
Podobne doświadczenia ma sektor handlu. – My także mamy wielojęzycznych konsumentów, więc pracownicy znający inne języki to dla nas atut. Fabryki Ikei też zatrudniają cudzoziemców, acz przez agencje zatrudnienia, bo biurokracja jest porażająca. Dlatego w części przypadków korzystamy z agencji zatrudnienia – przyznała Anita Ryng, public affairs manager w Ikea Retail. Jednocześnie wskazała, że firma prowadzi działania integracyjne. – Od czterech lat realizujemy program stażowy połączony z nauką języka i wsparciem prawnym. Współpracujemy też z samorządami, np. w Lublinie przy centrum integracji Baobab.
Biznes: to już konieczność, nie wybór
Z perspektywy przedsiębiorców zatrudnianie cudzoziemców staje się dziś wręcz warunkiem płynnego utrzymania działalności. – W kontekście obecnej sytuacji demograficznej jesteśmy niejako skazani na cudzoziemców, ale mając stabilne przepisy w tym zakresie, poradzimy sobie jako pracodawcy. Rola państwa i samorządu to pomoc firmom, a firmy już zajmą się pracownikami – mówiła Aneta Andruszkiewicz, dyrektor personalna Unibep SA.
Podobnie sytuację opisywała Anna Papka. – W McDonald’s Polska zatrudniamy 38 tys. osób, wszystkie na umowach o pracę. Jednak, co ważne, 90 proc. naszych restauracji prowadzą polscy franczyzobiorcy i to oni na co dzień zmagają się z wyzwaniami rekrutacyjnymi – wskazała.
O realnych potrzebach rynku pracy mówił także Kamil Wyszkowski, dyrektor wykonawczy UN Global Compact Network Poland. – Migranci do Polski przyjeżdżają głównie z Ukrainy, Białorusi, Gruzji, Mołdawii, ale także z Indonezji, Filipin czy Bangladeszu. To odpowiedź na konkretne braki kadrowe – podkreślił.
Biurokracja i nieprzewidywalność
Największym problemem pozostają jednak procedury. – Procesy legalizacyjne są tak długie, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć, kiedy pracownik będzie mógł rozpocząć pracę, nawet gdy dysponuje wszystkimi niezbędnymi dokumentami – podkreślała Anna Karyś-Sosińska, członkini zarządu Budimeksu.
Na skalę problemu zwracał uwagę także przedstawiciel samorządu – Marcin Krupa, prezydent Katowic. – Proces legalizacyjny to rzeczywiście ogromne wyzwanie. To wręcz stosy dokumentów i niezwykle długi czas oczekiwania na decyzję – przyznał Krupa, który mówił, że sam ma takie doświadczenia związane z zatrudnianiem pracownicy z zagranicy w katowickim urzędzie miasta. Jak dodał, nie należy jednocześnie „nakręcać spirali obaw” wokół migracji.
Biznes powinien pokazywać, że zajmuje się tematem imigracji nie tylko dlatego, że potrzebuje rąk do pracy, ale także dlatego, że ich obecność dotyczy wielu aspektów życia i otoczenia, w którym działa biznes. Wszystko dzieje się w lokalnych społecznościach i to wyzwanie właśnie dla samorządów. O imigracji powinien toczyć się dialog oparty na faktach, a nie domniemaniach i emocjach, które często dominują w debacie publicznej o kwestiach bezpieczeństwa. Tymczasem nasz kraj jest bardzo bezpieczny i cudzoziemcy chcą do niego przybywać – mówiła Małgorzata Kopka-Piątek, członkini zarządu Instytutu Spraw Publicznych. Jej zdaniem warto szukać rozwiązań systemowych.
Biała księga?
To ogromne wyzwanie dla biznesu. Zastanawiamy się nad tym, jak powinno być. Tymczasem mamy już dobre wzorce, wypracowane lokalne modele. Może więc warto zebrać te doświadczenia z biznesu i samorządów – zastanawiała się Kopka-Piątek.
W tym kontekście prowadzący debatę Bogusław Chrabota z „Rzeczpospolitej”, jej były redaktor naczelny, a obecnie publicysta i doradca zarządu Gremi Media, zaproponował przygotowanie białej księgi migracji ekonomicznej, która mogłaby stać się wspólnym stanowiskiem środowiska biznesowego i stanowić podstawę do dyskusji z decydentami na temat nowych rozwiązań systemowo-legislacyjnych. Pomysł ten spotkał się z pozytywnym odzewem uczestników dyskusji.
Już w latach 2021–2022 wydaliśmy Inspirownik. Zgłaszamy akces do inicjatywy białej księgi – odpowiedziała Anita Ryng. Rozmowy w tym zakresie mają być kontynuowane także przy udziale McDonald’s Polska.
Integracja zaczyna się w firmach
Uczestnicy debaty podkreślali, że to właśnie biznes odgrywa dziś kluczową rolę w integracji migrantów. – Integracja przez pracę to podstawa i wynika to ze wszystkich przeprowadzonych przez nas badań – wskazała dr Agata Chutnik ze Szkoły Głównej Handlowej (SGH).
To przedsiębiorcy mają największy wpływ na społeczności lokalne. To w firmach zaczyna się asymilacja społeczna i kulturowa – wtórował Piotr Grochowski z Arche. Zwrócił przy tym uwagę, że w mniejszych miejscowościach proces integracji przebiega sprawniej niż w dużych miastach.
Znaczenie działań biznesu podkreślała również Joanna Gorczyca z Forum Odpowiedzialnego Biznesu. – Różnorodność to element strategii ESG i budowania kapitału społecznego. Musimy o tym mówić długofalowo – stwierdziła.
Narracja i społeczne napięcia
Jak zgodnie twierdzili uczestnicy dyskusji, mimo niewątpliwych korzyści ekonomicznych migracja pozostaje w naszym kraju tematem budzącym emocje, za co odpowiada przede wszystkim negatywna narracja ze strony części klasy politycznej. – Trzeba budować pozytywną przewagę w narracji o cudzoziemcach – oceniła Karyś-Sosińska.
Do problemu narracji odniosła się też Anna Wicha, prezes zarządu Adecco i Polskiego Forum HR. – Brakuje dziś autorytetu, który potrafiłby wytłumaczyć społeczeństwu, dlaczego asymilacja jest konieczna i z punktu widzenia naszej gospodarki nie ma od niej odwrotu. Marzy mi się ktoś taki jak Jacek Kuroń, który tłumaczyłby, dlaczego to pozytywne i ważne – mówiła Wicha. – Brakuje jednej platformy, która byłaby tubą społeczną, platformą nagłaśniającą także pozytywne przykłady. To rola biznesu – ocenił Rafał Rogala z EY. – Potrzebujemy też walki z dezinformacją – dodała Joanna Gorczyca.
O doświadczeniach migrantów mówiła Agnieszka Kosowicz, prezeska Fundacji Polskie Forum Migracyjne. – Nie czują się oni szanowaną częścią systemu, jeśli muszą czekać nawet 15 miesięcy na legalizację pobytu – wskazała. Zwróciła też uwagę na bariery informacyjne. – Migranci często nie wiedzą, jakie mają prawa, gdzie szukać pomocy, jak zapisać dziecko do przedszkola. Nawet w centrach obsługi brakuje osób mówiących w innych językach – ubolewała.
Państwo nie nadąża za rzeczywistością
W ocenie uczestników debaty państwo pozostaje w tyle za zmianami na rynku pracy. – To biznes i organizacje społeczne rozwiązują problem, który powinien być przedmiotem polityki publicznej. Brakuje polityk publicznych na więcej niż cztery lata. Jedna z nich powinna dotyczyć imigracji – podkreśliła Marta Poślad, chairwoman AmCham.
Strategia migracyjna jest dziś trochę listkiem figowym. Potrzebny jest dokument wykonawczy – stwierdził przedstawiciel EY.
Z kolei Sławomir Szymusiak z Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej zwrócił uwagę, że choć sytuacja urzędów się poprawia, to nadal nie można przerzucać całej odpowiedzialności na biznes. – Około 160 tys. pracodawców w Polsce to przedsiębiorcy ukraińscy i to oni są ważnym integratorem obu społeczeństw – dodał.
Musimy zacząć traktować migrację jako trwały element naszej gospodarki. Bez cudzoziemców nie będziemy w stanie utrzymać konkurencyjności i tempa wzrostu, ale żeby tak się stało, potrzebujemy sprawnego państwa i mądrej, opartej na faktach debaty o migracji ekonomicznej – puentowała przedstawicielka McDonald’s Polska.
Partner relacji: McDonalds