Partner rozmowy: Budimex
W jakiej kondycji finansowej jest Budimex?
Bardzo dobrej. Zakończyliśmy poprzedni rok rentownością rzędu 9,5 proc., a nasz portfel zamówień to ponad 18 mld zł. To solidny fundament na kolejne dwa, trzy lata i podstawa do odpowiedzialnego składania ofert w postępowaniach przetargowych. To ważne nie tylko z punktu widzenia samej spółki. W branży budowlanej dobra kondycja finansowa oznacza także większą przewidywalność wobec zamawiających i stabilniejsze warunki współpracy dla całego łańcucha dostaw. Przy obecnej skali inwestycji w Polsce liczy się nie tylko to, kto wygra przetarg, ale też kto jest w stanie bezpiecznie dowieźć projekt do końca.
Budimex to firma mająca tysiące podwykonawców. Jak im zapewniacie możliwość rozwoju oraz trwałe, stabilne warunki współpracy?
Rocznie realizujemy ponad 200 kontraktów budowlanych i współpracujemy z ponad 15 tys. podwykonawców, dostawców i partnerów. To bardzo duża skala, ale też ogromna odpowiedzialność. Bez tych firm nie bylibyśmy w stanie prowadzić największych inwestycji infrastrukturalnych w Polsce. Jeżeli chcemy, żeby Polska sprawnie realizowała wielkie programy drogowe, kolejowe, energetyczne czy lotniskowe, musimy wzmacniać cały łańcuch dostaw: od dużych wykonawców po wyspecjalizowane firmy lokalne. Dlatego współpraca z rodzimymi przedsiębiorstwami jest dla nas tak ważna.
Bardzo nas cieszy, że od pięciu lat Budimex jest wskazywany jako najlepsza spółka budowlana, a także jako zaufany partner dla dostawców i podwykonawców na polskim rynku. To pokazuje, że branża docenia nie tylko skalę naszej działalności, ale także sposób, w jaki współpracujemy z naszymi partnerami. Dla nas bardzo istotne jest to, żeby możliwość rozwoju miały również mniejsze firmy i dostawcy, z którymi współpracujemy od lat. To bardzo konkretny wymiar local contentu. Rozumiemy go nie tylko jako udział firm w kontrakcie, ale też jako tworzenie miejsc pracy, rozwój kompetencji i wzmacnianie krajowego łańcucha dostaw. Zatrudniamy w tej chwili ok. 8 tys. osób, ale nasz realny wpływ na rynek pracy jest znacznie szerszy. Każdego dnia na naszych budowach pracuje ponad 20 tys. osób, w tym pracownicy podwykonawców i partnerów. Przypomnę też, że w ostatnich czterech latach Budimex odprowadził do Skarbu Państwa 2,6 mld zł z tytułu podatków. To pokazuje, że wartość wypracowywana przez firmę realnie zostaje w kraju.
Reinwestujemy też zyski wypracowane w Polsce. W zeszłym roku przeznaczyliśmy 600 mln zł na nowe inwestycje. Weszliśmy w nowe obszary, takie jak data center, odnawialne źródła energii. Inwestujemy także w zaplecze techniczne naszych zespołów, m.in. poprzez zakup nowego sprzętu, w tym maszyn produkowanych przez polską firmę Newag. Właśnie tak rozumiemy budowanie wartości dla polskiej gospodarki: przez miejsca pracy, podatki, rozwój kompetencji, współpracę z lokalnymi firmami i reinwestowanie środków wypracowanych w Polsce.
Teraz temat trudny, czyli postępowania przetargowe. Jak pan ocenia ten rynek w tej chwili?
Sytuację na rynku oceniam bardzo pozytywnie. Przed nami ogromna fala inwestycji, zarówno drogowych, kolejowych, energetycznych, jak i dużych projektów strategicznych, takich jak Port Polska, budowa elektrowni jądrowej czy inwestycje militarne. To projekty, które będą poprawiały jakość życia, ale też wzmacniały potencjał całej gospodarki. Z perspektywy firm wykonawczych to bardzo ważny moment, bo skala planowanych inwestycji pokazuje, że przed nami lata intensywnej pracy.
Jednocześnie przy tej skali projektów coraz większe znaczenie ma jakość całego procesu inwestycyjnego. Nie wystarczy dziś ogłaszać dużych programów. Trzeba jeszcze sprawnie przeprowadzać postępowania, podpisywać umowy, uzyskiwać decyzje administracyjne i wprowadzać wykonawców na budowy bez zbędnych opóźnień.
W obszarze postępowań przetargowych widzimy natomiast systemowy problem. Liczba odwołań do Krajowej Izby Odwoławczej rośnie rok do roku, a na przestrzeni ostatnich dwóch lat wzrosła dwukrotnie. To spowalnia zarówno same postępowania, jak i zawieranie umów. W praktyce oznacza to, że czas, który powinien być przeznaczony na przygotowanie i realizację inwestycji, coraz częściej zabierają procedury odwoławcze.
Dlatego w naszej ocenie jest to obszar, nad którym trzeba pracować. Przy tak dużej kumulacji inwestycji kluczowe będą przewidywalność, dobra jakość dokumentacji, sprawne procedury i rozsądne zasady rozstrzygania sporów. Rynek jest w stanie udźwignąć duże programy, ale potrzebuje stabilnych i sprawnych procesów.
Podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach już po raz drugi padła deklaracja ministra infrastruktury dotycząca zmian i prowadzonych prac – zarówno w obszarze prawa zamówień publicznych, jak i deregulacji oraz usprawnienia procesu uzyskiwania pozwoleń na budowę. Traktujemy te deklaracje bardzo poważnie i liczymy na ich szybką implementację. Przy obecnej skali inwestycji czas, koordynacja i przewidywalność stają się jednymi z najważniejszych warunków powodzenia całego programu infrastrukturalnego w Polsce.
Jaka powinna być najważniejsza zmiana w tym obszarze?
Najważniejsze jest dziś skrócenie i uporządkowanie całego procesu inwestycyjnego – od przetargu, przez odwołania, po decyzje administracyjne. Przy obecnej skali projektów infrastrukturalnych czas staje się jednym z kluczowych zasobów. Jeżeli postępowania i procedury wydłużają się dwukrotnie, wpływa to nie tylko na wykonawców, ale też na tempo realizacji najważniejszych projektów w kraju.
W obszarze postępowań przetargowych widzimy kilka konkretnych zmian, które mogłyby usprawnić system. Pierwsza to uporządkowanie stosowania fakultatywnych przesłanek wykluczenia. Druga to podniesienie opłaty za odwołanie. Dziś ta kwota wynosi zaledwie 20 tys. zł. Przy dużych postępowaniach, zwłaszcza tych powyżej 100 mln zł, powinna być w naszej ocenie zwaloryzowana i bardziej proporcjonalna do wartości zamówienia.
Trzeci element to większa jednolitość orzecznictwa Krajowej Izby Odwoławczej. Bardziej przewidywalna linia orzecznicza ograniczyłaby liczbę odwołań. Dzisiaj problemem nie jest samo prawo do odwołania, bo ono jest potrzebne, ale sytuacja, w której procedura odwoławcza zaczyna nadmiernie wydłużać cały proces inwestycyjny.
Kolejny obszar to pozwolenia na budowę i decyzje środowiskowe. Wiemy, że ministerstwo pracuje nad rozwiązaniami dotyczącymi m.in. wydłużenia odcinków dróg, które nie wymagałyby decyzji środowiskowych, oraz uproszczenia procedur dla części remontów. To bardzo ważny kierunek. Dziś, gdy remontujemy funkcjonującą linię kolejową, musimy przechodzić przez podobne procedury środowiskowe jak przy budowie nowej linii. W naszej ocenie ten proces powinien zostać uproszczony, co znacząco przyspieszyłoby realizację takich inwestycji.
Mieliśmy intensywny boom inwestycyjny trwający przez lata. Co będzie dalej?
Przed nami kolejna duża fala inwestycji – zarówno transportowych, jak i strategicznych dla całej gospodarki. Mówimy tu o takich projektach, jak elektrownia jądrowa czy Port Polska. Ta ostatnia inwestycja to nie tylko budowa nowego lotniska, ale też projekt, który znacząco wpłynie na układ połączeń kolejowych, drogowych i logistycznych w kraju. Cieszymy się, że oferta Budimeksu została wybrana jako najkorzystniejsza w postępowaniu dotyczącym wykonania fundamentów pod terminal pasażerski. Przed nami więc nie koniec boomu inwestycyjnego, ale jego nowy etap. Coraz większe znaczenie będzie miała nie tylko skala inwestycji, lecz także zdolność do ich sprawnej realizacji – w terminie, w dobrej jakości i z wykorzystaniem kompetencji, które już dziś są w Polsce budowane.
Jakie inne inwestycje są ważne z waszego punktu widzenia?
Każda inwestycja jest dla nas ważna, ale szczególne znaczenie mają dla nas projekty drogowe, w których domykamy brakujące odcinki sieci ekspresowej. To inwestycje, które może nie zawsze są najbardziej spektakularne, ale bardzo konkretnie zmieniają codzienne życie Polaków: skracają czas przejazdu, poprawiają bezpieczeństwo i lepiej łączą aglomeracje oraz regiony.
W perspektywie najbliższych kilku lat te projekty znacząco zmienią sieć drogową w Polsce. Podobnie jest z koleją. Warto tu wspomnieć o gigantycznej inwestycji Podłęże–Piekiełko, która skróci czas podróży między Krakowem, Zakopanem i Nowym Sączem. To projekt bardzo ważny dla południa Polski, ale też przykład inwestycji, która wymaga wysokich kompetencji technicznych i organizacyjnych.
Kolej wchodzi dziś w coraz bardziej nowoczesny etap – bardziej zaawansowany technologicznie i lepiej odpowiadający na potrzeby gospodarki oraz pasażerów. To nas bardzo cieszy, bo takie inwestycje nie tylko wzmacniają transport i logistykę, ale też poprawiają codzienny komfort podróżowania.
Te inwestycje są coraz bardziej nowoczesne, wymagają coraz lepszego zaplecza technologicznego. Jesteście gotowi?
Jesteśmy gotowi. Myślę, że cała branża jest dziś dużo lepiej przygotowana niż jeszcze kilkanaście lat temu, bo Polska przez długi czas była wielkim placem budowy. Ten okres pozwolił firmom zdobyć doświadczenie, rozwinąć zespoły, technologie i kompetencje potrzebne do prowadzenia najbardziej złożonych kontraktów. Dzisiaj nasze firmy są pod tym względem na bardzo wysokim poziomie. Nie musimy już mówić, że najlepsze rozwiązania zawsze przychodzą z Zachodu. Teraz to my kreujemy innowacje. Coraz częściej to polskie marki są bardziej innowacyjne, zdigitalizowane i dobrze przygotowane technologicznie. Potrafimy realizować skomplikowane projekty infrastrukturalne nie tylko w Polsce, ale także na innych rynkach europejskich.
Budimex jest obecny nie tylko w Polsce. Działamy też na kilku rynkach zagranicznych, między innymi w krajach ościennych. Realizujemy duży kontrakt Rail Baltica na Łotwie i w Estonii, pracujemy przy projektach także w Czechach i Niemczech. To pokazuje, że polskie firmy mają ogromny potencjał, doświadczenie i kompetencje, aby eksportować swoje usługi poza granice kraju.
Partner rozmowy: Budimex