Partner relacji: Orlen

Dużo mówi się w ostatnim czasie o udziale polskich firm w łańcuchach dostaw w realizowanych na terenie kraju inwestycjach. Temat local contentu wybrzmiewał w szerszej dyskusji przed laty, gdy pojawiały się zapowiedzi budowy pierwszych morskich farm wiatrowych na Bałtyku. Teraz idea ta ma być wdrażana szeroko, w różnych sektorach gospodarki.

Gra warta jest świeczki. Jak mówił premier Donald Tusk, podczas PowerConnect Energy Summit w Gdańsku, w ciągu najbliższej dekady sama branża energetyczna zainwestuje 1 bln zł. A do tego dochodzi jeszcze wiele projektów w innych sektorach – w infrastrukturze, transporcie czy zbrojeniówce. Wskazane jest, by jak największa część zainwestowanych środków pozostała w Polsce, wzmacniając krajową gospodarkę.

Przecieranie szlaków

Offshore wind to nie tylko źródło energii elektrycznej, ale też nowy sektor gospodarki, który ma przy okazji pobudzić dodatkowo inne sektory przez lata pozostające w kryzysie. I to już się dzieje – mówił Bartosz Fedurek, prezes zarządu PGE Baltica. Inwestorzy stawiający morskie wiatraki przecierają w zakresie local contentu szlaki dla pozostałych branż, wypracowując metody współpracy z krajowymi dostawcami towarów i usług.

Fedurek podkreślał, że zaangażowanie lokalnego biznesu wykracza poza etap przygotowania do budowy i samej realizacji. To również faza utrzymaniowa inwestycji, która trwa 30–35 lat. – Rozkład wydatków na projekty offshore wygląda następująco: ok. 5 proc. wydatków przypada na fazę przygotowań do realizacji (Devex), 45–55 proc. wydatków to budowa (CAPEX) i kolejne 40–50 proc. wydatków to faza eksploatacji i utrzymania (O&M) – tłumaczył. I szczególnie w tej najdłuższej fazie O&M liczy się lokalny komponent, dostępny tu i teraz.

Od początku rozwoju morskiej energetyki wiatrowej silny local content był jednym z kluczowych założeń. Już w pierwszych projektach polscy dostawcy znaleźli się w niemal każdym z etapów realizacji, a w kolejnej fazie inwestorzy planują jeszcze większy ich udział. – Polskie firmy mają dziś dużo większy potencjał niż jeszcze kilka lat temu, kiedy kontraktowaliśmy projekt Baltica 2. Więc jeżeli chodzi o projekty drugiej fazy, jestem przekonany, że tego local contentu będzie więcej – zapewniał Fedurek.

Cel: 50 proc. udziału polskich firm

Szymon Kowalski, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej, mówił, że w przypadku lądowej energetyki wiatrowej, która obecna jest na polskim rynku od prawie dwóch dekad, udział local contentu szacowany jest na około 60 proc. Celem jest dojście do podobnych poziomów w przypadku wiatraków na morzu, choć zapewne nie nastąpi to szybko. – Mając na uwadze wartość inwestycji, pewnie zaspokoimy się 40 proc., a jak dojdziemy do 50 proc., to będziemy szczęśliwi. To i tak będzie dużo, biorąc pod uwagę, że projekty warte są 800–900 mld zł. (…) Mówimy o gigantycznej wartości dodanej – podkreślał.

Minister finansów Andrzej Domański mówił w Katowicach podczas sesji inauguracyjnej EKG, że nie możemy pozwolić sobie, by w kolejne dekady wejść z nieoptymalnym miksem wywołanym nietrafionymi inwestycjami realizowanymi obecnie. Wskazywał na konieczność oceny pod kątem efektywności kosztowej niektórych projektów morskiej energetyki wiatrowej, co wywołało dyskusję wśród uczestników debaty.

Agata Staniewska-Bolesta, dyrektorka zarządzająca Ørsted Polska, zaznaczała, że projekty realizowane na Bałtyku są dobre i opłacalne.

Myślę, że może nawet nie my powinniśmy o tym mówić, tylko instytucje finansujące, które bardzo ochoczo finansowały te projekty, widząc w tym sens i logikę – mówiła.

Inwestycje wpłyną na ceny

Szymon Kowalski podkreślał, że analizy wskazują jednoznacznie – im więcej morskiej energetyki wiatrowej w systemie, tym energia będzie tańsza. – W zależności od przyjętych założeń każdy gigawat offshore obniży nam ceny energii średnio od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu złotych na megawatogodzinę – mówił. Do 2030 r. będziemy mieć w systemie 4,5 GW energii z projektów offshore, które już są realizowane. W tym roku popłynie prąd z pierwszej farmy. – Tymczasem w Polsce to atom przedstawiany jest jako remedium na całe zło – informował Kowalski.

Budowa elektrowni jądrowej jest oczywiście potrzebna, ale system musi być zróżnicowany. – Chyba wszyscy jesteśmy przekonani, że polska energetyka potrzebuje zdywersyfikowanego miksu i współpracy różnych technologii – podkreślał Bartosz Fedurek.

Przyjechałem do Katowic niemal bezpośrednio z konferencji WindEurope w Madrycie, z największego europejskiego spotkania europejskiej branży wiatrowej. Ponad 16 tys. uczestników, przedstawicieli biznesu i administracji, ponad 600 wystawców. (…) Tam nikt nie ma wątpliwości, że offshore to właściwy kierunek inwestowania – dodał.

Partner relacji: Orlen