Partner rozmowy: PGE

Pani prezes, największa spółka to też największe inwestycje – 235 mld zł do 2035 roku. Czy mogłaby pani opisać sektorowo, na co te środki będziecie przeznaczać?

Nasza strategia adresuje przede wszystkim ogromne wyzwanie dotyczące sektora wytwarzania. Jeżeli chodzi o węgiel, finansowanie nowych inwestycji byłoby już bardzo trudne do pozyskania. Zasadniczo wzrasta natomiast udział OZE. PGE zamierza przeznaczyć na inwestycje w odnawialne źródła energii 85 mld zł do 2035 roku.

Osobom interesującym się sektorem energetycznym znane są nasze projekty offshore – morskie farmy wiatrowe Baltica, które mają znaczący udział w całym pakiecie inwestycyjnym. Przewidujemy również magazyny energii oraz elementy gazowe, czyli duże inwestycje w jednostki OCGT i CCGT.

Czytając strategię, mam wrażenie, że PGE przedstawia obraz energetyki, w której OZE będzie bilansowane magazynami energii i gazem – taki niskoemisyjny hub energetyczny. Pytanie, czy zdążycie z inwestycjami do 2035 roku, biorąc pod uwagę skalę środków i fakt, że cykl inwestycyjny w Polsce to średnio pięć lat?

Na ten moment, jeśli chodzi o tempo tych inwestycji, nie mam wątpliwości, że nie przesuną się one zasadniczo. Oczywiście w przypadku przedsięwzięć o takiej skali półroczne przesunięcia zdarzają się – nie chcę powiedzieć, że są normą, ale są dość częste. Na dziś nie widzę zagrożenia dla harmonogramu.

Jest jeszcze jeden element, o którym nie wspomniałam. Jako spółka będziemy beneficjentem ogromnych środków z KPO przeznaczonych na dystrybucję. Możemy mieć najwspanialszy miks wytwórczy, ale jeżeli nie będziemy w stanie dostarczyć energii do klienta, celowość całej operacji zostaje mocno zaburzona. Przez lata mankamentem transformacji w tym sektorze były właśnie problemy z pozyskaniem finansowania dystrybucji – środki z KPO zasadniczo to ułatwiły. To ponad 20 mld zł tylko dla naszej grupy. Nie możemy popadać w euforię. Z jednej strony te inwestycje posłużą dostosowaniu sieci do nowych potrzeb, ale musimy pamiętać, że nasze sieci w Polsce nie były nigdy projektowane dla energetyki rozproszonej. Były projektowane pod duże, centralnie sterowane jednostki. To zasadniczo inna infrastruktura, inna sieć, inna budowa. Stąd nasze nakłady są podwójnie duże.

Pani prezes, chciałbym jeszcze zapytać o politykę informacyjną, a właściwie o walkę z dezinformacją wokół transformacji energetycznej. To są wielkie pieniądze, więc dezinformacja służy też pewnym grom interesów – ekonomicznych, geopolitycznych, różnym graczom spoza naszego kraju. Jak walczyć z tą dezinformacją?

Ciekawe, że pan o to pyta, bo w trakcie panelu były na ten temat długie dyskusje. My jako sektor mamy bardzo dużo ciekawych rozwiązań. Mówimy o tym, by budować przydomowe magazyny energii, dawać klientom możliwość korzystania z dynamicznych taryf, edukować ich, że mają szansę zużywać mniej, a w konsekwencji mniej płacić. To wszystko są szlachetne inicjatywy, dobrze spełniające nadrzędny cel, jakim jest podniesienie jakości, obniżenie cen i jak najlepsza obsługa klienta. Tylko my potrzebujemy zrobić wszystko, co się da, żeby klienci rozumieli tę ofertę.

W momencie, w którym słyszymy przekazy o tym, że wiatraki powodują zawały serca, a wszystkie pożary w okolicy są efektem paneli fotowoltaicznych, bardzo trudno będzie się przebić z przekazem, który finalnie służy klientowi końcowemu. Dlatego jako przedstawicielka dużej spółki energetycznej – i zachęcam do tego moich kolegów z branży – czuję się w obowiązku prowadzić kampanie walczące z dezinformacją. W przeciwnym razie nie będziemy w stanie przekonać klientów ani wzbudzić ich zaufania do tego, że oferta, którą mamy, jest coś warta.

Będziemy przyglądać się realizacji strategii przez PGE. O jej założeniach rozmawialiśmy z Katarzyną Rozenfeld, wiceprezes ds. operacyjnych. Państwo, kończymy naszą rozmowę, ale nie kończymy cyklu debat o polskiej energetyce na EKG. Dziękuję i do zobaczenia.



Partner rozmowy: PGE