Po pięciu latach od śmierci Li Kun Hi, wieloletniego lidera koncernu Samsung, jego rodzina uregulowała zobowiązania podatkowe wobec państwa. Jak podało BBC, spadkobiercy wpłacili do południowokoreańskiego budżetu łącznie 12 bilionów wonów, co w przeliczeniu daje kwotę około 8 miliardów dolarów. Skala tej operacji finansowej jest bezprecedensowa – stanowi ona blisko 150 proc. całkowitych wpływów Korei Południowej z tytułu podatku spadkowego prognozowanych na 2024 rok.

Czytaj więcej

Putin sięga po majątki oligarchów. Rosji brakuje pieniędzy na wojnę z Ukrainą

Majątek wart miliardy

Podstawą do naliczenia daniny była wycena majątku pozostawionego przez miliardera w 2020 roku. Według danych przytaczanych przez portal Business Insider, wartość masy spadkowej opiewała na 26 bilionów wonów (ok. 17,3 mld dol.). W jej skład wchodziły nie tylko udziały w kluczowych spółkach technologicznych i nieruchomości, ale również unikatowa kolekcja dzieł sztuki. Wśród przekazanych narodowym instytucjom obiektów znalazły się prace takich mistrzów jak Pablo Picasso czy Claude Monet. Rodzina zdecydowała się także na wsparcie sektora publicznego, przeznaczając bilion wonów na cele związane z ochroną zdrowia.

Czytaj więcej

Państwo traci miliardy. Nielegalny alkohol i papierosy wracają

Mechanizmy finansowania

Korea Południowa stosuje jedną z najwyższych stawek podatku od sukcesji na świecie, sięgającą 50 proc. Tak rygorystyczne prawo stawia przed najbogatszymi obywatelami wyzwanie zachowania płynności finansowej przy jednoczesnym utrzymaniu kontroli nad rodzinnymi konglomeratami.

W oficjalnym komunikacie rodzina zmarłego podkreśliła, że „płacenie podatków jest naturalnym obowiązkiem obywateli”. Aby sprostać temu obowiązkowi bez utraty kontroli nad koncernem, obecny prezes Li Dze Jong (Jay Y. Lee) musiał wdrożyć precyzyjny plan. Jak podaje dziennik „Chosun Ilbo”, środki na spłatę pochodziły głównie z wypłacanych dywidend, zaciągniętych kredytów bankowych oraz sukcesywnej sprzedaży pakietów akcji spółek powiązanych.