Partner rozmowy: ING Bank Śląski

Jak z pana perspektywy, jako prezesa jednego z największych banków w kraju, wyglądają strategie banków wobec wymogów regulacyjnych i presji fiskalnej?

Jako banki musimy spełnić wszystkie wymogi regulacyjne i wszystkie wymogi związane z płaceniem podatków. Więc tutaj strategia jest prosta. Jesteśmy bankiem systemowym i nie wyobrażam sobie sytuacji, w której mielibyśmy te wymogi obchodzić, pomijać czy wykonywać jakieś ruchy, które będą powodowały, że będziemy tworzyli rzeczywistość alternatywną. Odpowiedź jest prosta: musimy spełniać wszystkie wymogi. Ale – biorąc pod uwagę pewne decyzje niektórych organów, które nakładają kary na banki za pewien tryb postępowania, albo za pewne transakcje, albo za coś, co banki według takiego czy innego regulatora powinny robić lub nie – czasami podejmujemy dyskusję.

W jakich sytuacjach?

Uważam, że nie może być takiej sytuacji na rynku, że klient jest kompletnie zwolniony z odpowiedzialności. A czasami klientów uczymy tego, że zawsze ktoś przyjdzie z pomocą. Ostatnio w kontekście głośnej sprawy giełdy kryptowalut spotkałem się z głosem, że może Bankowy Fundusz Gwarancyjny pokryłby straty?Z jakiej racji? BFG jest przecież tworzony przez banki, aby chronić swoich klientów.

A jak ocenia pan konkurencyjność polskiego biznesu w trudnych czasach? Bo mamy ciągle kryzysy. Pandemia, wojna na Ukrainie, kryzys energetyczny, teraz konflikt na Bliskim Wschodzie…

Nadal oceniam konkurencyjność polskiego sektora bankowego bardzo wysoko. Jest bardzo dużo dużych instytucji finansowych, które muszą ze sobą konkurować. I jak jeden bank coś tworzy i uznamy, że to jest dobre, to drugi bank kopiuje to w ciągu paru miesięcy. To wszystko są działania zorientowane na klienta: chcemy, żeby klient był lepiej i szybciej obsługiwany, żeby miał pełen przekrój produktów, które będą dopasowane do jego potrzeb.

Ale biorąc pod uwagę przyszłość, mam też poczucie, że banki wchodzą w nowy etap. Wiąże się on ze sztuczną inteligencją (AI) i jej wykorzystaniem. Z tym, w jaki sposób się zaadaptujemy, kto będzie pierwszy, kto uzyska korzyści efektywnościowe związane z użyciem sztucznej inteligencji i czy w ogóle do korzystania z AI mamy właściwych pracowników. Bo często słyszę tezę, którą bardzo łatwo postawić: oto my będziemy teraz wspierani przez sztuczną inteligencję. Ale czy potrafisz napisać prompt tak, by dać sztucznej inteligencji zadanie, które ona wykona i efekt będzie taki, jak chciałeś, czy po prostu tego nie potrafisz? To są proste, prozaiczne rzeczy, ale jestem przekonany, że stoimy u progu rewolucji. I tej rewolucji banki nie mogą przespać.

Czy AI w bankowości bardziej pana zatem cieszy, czy niepokoi?

I cieszy, i niepokoi. Kolejne modele czy iteracje, które są już bardzo zaawansowane, na razie nam sprzyjają,. Ale jeżeli właśnie słyszę, że mamy nowy model i wraz z nim pojawiają się opinie: „tylko pamiętajcie, żeby to udostępnić tylko dobrym, a nie złym” – czytaj podmiotom legalnym, a nie nielegalnym, to tego nie możemy lekceważyć.

Mamy więc zagrożenie związane z cyberbezpieczeństwem, z bezpieczeństwem danych. Sztuczna inteligencja spowoduje więc nie tylko uzyski efektywnościowe, ale otwiera też pewne obszary – mam na myśli świat przestępczy, który także będzie używał tego narzędzia. Mówi się o tym od lat, ale teraz to się zaczyna dziać. Jeżeli komputery kwantowe będą w stanie w ciągu czterech minut złamać każdy kod na świecie, to co to oznacza dla bankowości, którą znamy dzisiaj?…

Problemy…

Potencjalne problemy. Generalnie będzie się odbywał wyścig między światem legalnym, , a światem przestępczym, przy użyciu AI.

Czyli kolejnym z wyzwań cyfryzacji jest cyberbezpieczeństwo. Innym wątkiem jest suwerenność technologiczna. Jak pan, jako bankowiec, rozumie ten termin?

Nawiązuje pan zapewne do gigantów technologicznych oraz pozycji Ameryki i Europy. Dla mnie jest to sztuczny temat. Zadajmy sobie pytanie, kto będzie rządził w Ameryce za trzy lata i czy będziemy mieli problem z tym, czy nie. Dlatego albo decydujemy się na to, że są rozwiązania chmurowe i z nich korzystamy –albo będziemy wchodzić w dyskusje polityczne. Ja bym wolał pozostać w tym zakresie neutralny.

Powiedzmy jeszcze o inwestycjach. Od lat mówi się, że w naszym kraju stopa inwestycji jest bardzo niska. Jaka może być rola banków w zmianie tej sytuacji?

Rola banków jest złożona, bo generalnie w Polsce obserwujemy silną awersję do ryzyka po stronie konsumentów, firm oraz banków. Jesteśmy krajem rozwiniętym - mamy wysoki PKB na mieszkańca, wyedukowane społeczeństwo i spełniamy wszystkie kryteria państwa pierwszego świata, z jednym wyjątkiem: skłonności do inwestowania, zarówno wśród przedsiębiorstw, jak i osób fizycznych. Z czego to wynika? Trudno odpowiedzieć. Ale wyszliśmy z systemu, który ludzie postrzegali jako bezpieczny, bo przed 1989 r. nikt nie lądował na bruku, wszyscy byli w sztuczny sposób zatrudniani. Wszyscy mieli podobne pakiety życiowe, ale jednocześnie było poczucie bezpieczeństwa. Tego już nie ma, bo sam jestem sterem, żeglarzem, okrętem tego, co robię. Dlatego konsumenci i przedsiębiorcy nie są skłonni do podejmowania ryzyka. Widać to we wszystkich danych: jaki procent mieszkań jest kupowanych na kredyt, ile procent przedsiębiorców korzysta z kredytu. My, jako banki, jesteśmy odpowiedzialni za bezpieczeństwo depozytów i musimy dopełnić wszelkiej staranności, żeby tę misję wypełnić. Nie będziemy wchodzić w obszary, które są obarczone wyższym ryzykiem ze względów regulacyjnych i tej odpowiedzialności, misji, którą mamy w społeczeństwie. Jednak będziemy musieli znaleźć metodę na to, żeby przekonać Polaków i polskie przedsiębiorstwa do tego, żeby inwestować. Bardzo istotnym elementem są tu regulacje, które powodują, że przedsiębiorcy nie widzą sensu inwestowania, dlatego że nie mają perspektywy, w której ta inwestycja przyniesie im korzyść większą niż ulokowanie pieniędzy na lokacie lub w funduszu. To bardzo złożony temat, ale na tę takie elementy chciałbym zwrócić uwagę.

Partner rozmowy: ING Bank Śląski