Liczył, że jeszcze przez jakiś czas nie wyjdzie na jaw, iż nad Wisłę może trafić wiele tysięcy uciekinierów. Podanie takiej informacji mogłoby bowiem przed wyborami osłabić PO, a wzmocnić PiS. Właśnie dlatego nasi dyplomaci tak twardo walczyli o to, czy przyjmiemy jednorazowo 2, 3 czy może 5 tys. Syryjczyków – choć w skali kraju nie miałoby to żadnego znaczenia.
Ale ta strategia zakończyła się porażką. W Brukseli dorobiono nam i innym krajom Europy Środkowej gębę państw niewdzięcznych za otrzymaną pomoc, wręcz ksenofobicznych i rasistowskich. A narastająca fala uchodźców kierujących się do Niemiec spowodowała, że nikt na Zachodzie i tak nie będzie czekał z decyzją na polskie wybory.