Reklama

Rozmowy w Dżuddzie i czerwone linie, których nie przekroczy Kijów

Wołodymyr Zełenski doskonale wie, że bohatera narodowego od zdrajcy dzieli tylko jeden krok. Podczas rozmów pokojowych porusza się w ściśle określonych granicach, których nie jest w stanie przekroczyć nawet pod presją Amerykanów.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski z następcą tronu Arabii Saudyjskiej Mohammedem bin Salmanem pod

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski z następcą tronu Arabii Saudyjskiej Mohammedem bin Salmanem podczas wizyty w Dżuddzie

Foto: Saudi Press Agency/Handout via Reuters

Władimir Putin nie negocjuje z Amerykanami w imieniu Rosjan, nie musi podejmować decyzji pod presją społeczeństwa, nie martwi się o słupki w sondażach i nadchodzące wybory. Wszystko ma pod autorytarną kontrolą i doskonale wie, że jutro może ogłosić „zwycięstwo” w wojnie z Ukrainą (a może i z całym Zachodem), przeprowadzić paradę wojskową na placu Czerwonym, wręczyć odznaczenia weteranom działań wojennych i według własnego uznania zakończyć trwający od ponad trzech lat konflikt. Nikt w dzisiejszej Rosji nie rozliczy dyktatora.

Pozostało jeszcze 91% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama