W kultowej komedii „Kiler” Juliusza Machulskiego występuje komisarz Ryba, grany przez Jerzego Stuhra, o którym tylko tyle wiadomo, że nic nie wiadomo. A już na pewno nie wiadomo, co zrobi naprawdę, bo albo sam jeszcze nie wie, albo nikomu nie mówi. Ale że bandytów złapie, to wiadomo z pewnością. W podobnej sytuacji jest obecnie polska scena polityczna.

Sondaże zaczynają powoli pokazywać rzecz oczywistą, że Donald Tusk znów będzie rządził po wyborach. Ale nikt nie ma pojęcia, co zrobi. Czego się nauczył w Brukseli? Jak będzie sprzątał bałagan po PiS-ie? Czy tylko będzie dążył do powrotu do sytuacji sprzed 2015 roku, czy też ma plan na wykorzystanie społecznego przyzwolenia do sprzątnięcia po PiS-ie do budowy czegoś nowego i zreformowania państwa.

Czytaj więcej

Sondaż: Coraz mniejsza przewaga PiS nad Koalicją Obywatelską. Konfederacja poza Sejmem

Ponieważ Tusk nic nie mówi, zgodnie zresztą ze swoją własną doktryną: „im mniej programu, tym większe poparcie”, warto trochę pospekulować i wskazać obszary najistotniejsze.

Platforma będzie pierwsza

Najpierw jednak krótkie wyjaśnienie dlaczego uważam, że PiS wyraźnie przegra i dlaczego obstawiam, że dostanie ok. 26 proc. głosów. Obecne sondaże nie oddają sytuacji wyborczej, lecz preferencje sympatii, i jako że wyborcy PiS nie mają żadnego powodu, by lubić inną partię, to jeśli ktoś z ich szerokiego elektoratu odpowiada, że idzie na wybory, wówczas wskazuje PiS z braku innych możliwości. Ale znaczna część tych wyborców tylko mówi, że pójdzie. Erozja zaufania do PiS wyraźnie już nastąpiła.

Pokazują to wskaźniki zaufania do TVP. Jacek Kurski sformatował telewizję publiczną pod wyborców PiS i przez długi czas zaufanie do TVP i wyniki w sondażach PiS były mniej więcej na tym samym poziomie (z odchyleniem plus minus 3 pkt proc.). Ostatnio jednak w zaufaniu do TVP nastąpiło tąpnięcie. Wynosi ono ok. 25 proc. i tyle mniej więcej moim zdaniem wynosi twardy elektorat PiS. Ciężka zima, inflacja i kolejne skandale zrobią resztę, tj. skłonią istotną część wyborców partii rządzącej do pozostania w domu. Pomijając jakieś samobójcze ruchy opozycji, PiS musi przegrać najbliższe wybory i je przegra. Nie zajmie nawet pierwszego miejsca. Co więcej, już za chwilę propaganda w TVP stanie się dla PiS-u szkodliwa, bo rozjazd między nią a odczuciem rzeczywistości będzie się stale poszerzał. Tak było, gdy szefem TVP u schyłku PRL-u został Jerzy Urban, tak będzie i teraz.

Platforma zajmie zatem pierwsze miejsce, a Donald Tusk zostanie po raz trzeci premierem. Będzie to rząd szerokiej koalicji, w której spójny program będzie bardzo trudny do osiągnięcia. To jeden z powodów, dla których Tusk jak ognia unika pytań o program inny niż rozliczenie PiS. Co gorsza, obiecywanie konkretnych posunięć wobec groźby prezydenckiego weta to jak wystawianie się z góry na zarzut o niedotrzymane obietnice.

Czytaj więcej

Wyborczy bój o młodych. Trzy długoterminowe płaszczyzny Campusu Trzaskowskiego

Nie znaczy to jednak, że nie wolno nam pytać o to, co się stanie po wyborach. Oto kilka węzłowych zagadnień, o których trzeba rozmawiać już teraz.

Wymiar sprawiedliwości

To oczywiste, że deforma Ziobry musi zostać wymazana do spodu. Ale poprzedni system wcale nie był idealny. Zwykły obywatel uważał, że sądy służą bogatym i ustosunkowanym. Słusznie czy nie uważano, że korupcja kwitnie, a sędziowie nic nie robią. To ostatnie jest pokłosiem likwidacji kolegiów do spraw wykroczeń i przekazaniem wszystkich, nawet najdrobniejszych spraw do rozpatrywania sądom. Polski sędzia ma bodaj dziesięciokrotnie więcej spraw od sędziego brytyjskiego. Brakowało wyspecjalizowanych sądów, więc wyroki często zapadały absurdalne (np. w mojej sferze działalności bardzo brakuje sądów ds. własności intelektualnej).

System w społecznym odczuciu niewydolny został przekształcony w stajnie Augiasza i powrót do status quo ante byłby posunięciem na dłuższą metę samobójczym. A równocześnie ta zmiana musi być szybka i kompleksowa. Gdzie są zatem grupy eksperckie złożone z osób cieszących się zaufaniem wszystkich partii z przyszłej koalicji rządzącej opracowujące nowy system? Sprawa tym delikatniejsza, że unieważnienie wszystkich wyroków wydanych przez neosędziów, czego domagają się radykałowie, doprowadzi do nieprawdopodobnego chaosu społecznego.

Bezpieczeństwo państwa

Rządy Platformy, powiedzmy to nad wyraz delikatnie, nie słynęły z polityki wzmacniającej wojsko i bezpieczeństwo państwa, a ministrowie obrony żadnych specjalnych osiągnięć nie mieli. Dlatego potrzebne jest pilne przekonanie opinii publicznej, że tym razem będzie inaczej. Zwłaszcza że wojna w każdej chwili może jeszcze bardziej zbliżyć się do naszych granic.

Nie wiem, jak to pogodzić z doktryną Tuska, by nic nie mówić o programie, być może w sferze tak ważnej jednak potrzebny jest wyjątek. Lub też wskazanie przyszłego ministra obrony uzgodnionego w koalicji i grupy ekspertów, którzy mu doradzają. Inwestycje w wojsko stają się sztandarowym elementem polityki PiS. Opozycja musi pokazać, że także wie, jak zadbać o bezpieczeństwo Polski.

Uchodźcy – asymilacja czy urzędowe multikulti

Mamy w Polsce ok. 1,5 mln uchodźców z Ukrainy, głównie kobiet i dzieci. Państwo musi bardzo szybko się zdecydować na jedną z dwóch dróg: jak najszybsza asymilacja lub urzędowe multikulti. Podejrzewam, że będzie to jeden z obszarów istotnych sporów w koalicji, a rzecz w tym, że każda z tych dróg wymaga innych, lecz równie poważnych nakładów finansowych.

Czytaj więcej

Bogusław Chrabota: PiS coraz dalej od wygranej

Żeby nie było nieporozumień – uważam, że obecność ukraińskich dzieci w Polsce jest jedynym błogosławieństwem wojny. Wyrywa nas ze śmiertelnej pułapki demograficznej, zmienia proporcje między młodymi i starymi. Opozycja musi mieć plan, co z tym zrobić.

Relacje z Niemcami i polityka zagraniczna

Platforma szczyci się tym, że miała dużo lepszą politykę zagraniczną niż PiS (który praktycznie polityki takiej nie ma). Sęk w tym, że wojna zmieniła realia geopolityczne i zrzuciła maski. Dawna polityka Platformy oparta na ścisłej współpracy z Niemcami nie jest już możliwa. Wojna pokazała, że dla naszej przyszłości kluczowe są relacje atlantyckie i anglosaskie. Niemcy w jawny sposób sprzyjają Rosji, a ostatnie postulaty – wychodzące z rządzącej SPD – by jak najszybciej uruchomić Nord Stream 2, pokazują, że Niemcy nie mogą pełnić roli lidera Unii Europejskiej, jeśli chcemy się w niej czuć bezpiecznie.

Platforma musi więc zrewidować część swojej polityki zagranicznej, a jak wiadomo, przyznanie się do błędu przychodzi jej nadzwyczaj trudno. Obłąkana polityka PiS przyjaźni z Orbánem, Le Pen i resztą proputinowskiej szurii przesłania fakt, że część diagnozy PiS była słuszna (choć wyjątkowo nieudolnie wdrażana) – musimy przede wszystkim dbać o dobre stosunki ze Stanami Zjednoczonymi i wzmacniać obecność NATO w Polsce, porzucając mrzonki o jakichś siłach bezpieczeństwa UE.

Wystarczy spojrzeć na pomoc wojskową Francji i Niemiec dla Ukrainy, by rozumieć, że Polska opierająca swoje bezpieczeństwo wyłącznie na gwarancjach europejskich byłaby bezbronna.

Zapaść średnich miast i kwestia jakości życia

Platforma musi oficjalnie wyrzucić do kosza raport Polska 2030 z ideologią rozwoju metropolitalno-dyfuzyjnego. Raport Boniego był zapewne wyłącznie PR-ową zagrywką, ale bardzo szkodliwą i głupią. W praktyce widzimy, że bez poważnego programu ratowania średnich miast za chwilę staniemy wobec poważnej katastrofy o strukturalnym znaczeniu dla państwa.

Czytaj więcej

Sławomir Sowiński: W okowach politycznej zbroi

Prowadzi to do szerszego i bardziej fundamentalnego pytania. Jeśli proste środki rozwojowe się wyczerpują, a metoda rozwiązywania problemów społecznych poprzez jak najszybszy wzrost gospodarczy staje się przestarzała, państwo musi się skupić na podnoszeniu jakości życia obywateli, niekoniecznie związanej wyłącznie z bogaceniem się.

W tej kwestii robimy niewiele i nie robimy nic kompleksowo. Dramatycznie potrzebujemy skupienia wysiłków państwa na jakości życia obywateli, co oznacza nie tylko inwestycje w infrastrukturę, ale także w usługi społeczne, ich dostępność i bliskość, w kapitał społeczny itp., itd.

Od lat twierdzę, że niezbędne jest symboliczne i realne wskazanie obywatelom, że jakość ich życia, jest – obok bezpieczeństwa państwa – jednym z głównych obszarów aktywności państwa. Potrzebny nam silny wicepremier ds. jakości życia, któremu podporządkowane będą wszystkie ministerstwa, które o tej jakości życia współdecydują. Nie stać nas na Polskę resortową w żadnej dziedzinie, a w tej szczególnie.

Media publiczne

Wydawałoby się, że w tej wyliczance wielkich problemów media publiczne to szczegół niewart zastanowienia. Tak jednak nie jest. Jak wspomniałem wcześniej, Jacek Kurski sformatował media pod elektorat PiS. Media te muszą zostać zbudowane od nowa. Żadna zmiana prezesa nie będzie zmianą dostateczną. TVP i Polskie Radio jako spółki muszą zostać postawione w stan likwidacji, a prawdziwe media publiczne muszą zostać zbudowane od nowa, np. jako państwowe osoby prawne powołane ustawą, jak to proponowała obywatelska ustawa medialna sprzed lat kilkunastu.

Inwestycje w wojsko stają się sztandarowym elementem polityki PiS. Opozycja musi pokazać, że także wie, jak zadbać o bezpieczeństwo Polski

Największy problem, z którym będą się musieli zmierzyć rządzący, to fakt, że muszą to być media w dużej mierze… skierowane do tej samej widowni! Najgłupszym, co można by zrobić, to budować media publiczne na wzór starego TVN i ich prezesem zrobić oszalałego nienawistnika pokroju Tomasza Lisa. Oznaczać to bowiem będzie, że 30–40 proc. społeczeństwa nie będzie miało medium adresowanego do siebie. To tylko wzmocni media skrajne i jako że natura nie znosi próżni, stworzy alternatywny obieg informacyjny propagujący skrajności i teorie spiskowe. Telewizja Polska powinna być nakierowana na widza wykluczonego w innych mediach i dbać o to, by uwierzył, że w demokracji jest także godne miejsce dla niego i jego poglądów.

Będzie to największe wyzwanie mentalne dla nowego rządu: zbudować silne medium mówiące głównie do przeciwników politycznych i patrzące rządowi na ręce. Bez tego jednak nie da się przeciwdziałać głównemu problemowi, przed którym staje państwo polskie po 20 prawie latach wojny PO i PiS-u. Jest to kompletny brak zaufania w dobrą wolę przeciwnika politycznego, a szerzej ludzi o odmiennych poglądach.

Bez zasypywania rowów i podziałów, bez zbudowania wspólnoty zdolnej do działania w kluczowych obszarach, jesteśmy skazani na powtórkę z rozrywki. Na powrót do władzy formacji, która usiłuje przekonać Polaków, że każdy, kto myśli choć trochę, inaczej jest zdrajcą.

Maciej Strzembosz

Autor jest producentem filmowym i scenarzystą