Dyscyplina naukowa, jaką są stosunki międzynarodowe, ma ponad 100 lat – powstała po I wojnie światowej, aby zbudować podstawy wspólnego bezpieczeństwa i zapobiegać wojnom. Jednakże jej zasady są nadal nieznane większości politykom, którzy zachowują się tak, jakby jej nie było. Prowadzi nas to do kolejnych tragedii.

Wielką tragedią ludzką jest obecny konflikt zbrojny między Rosją a Ukrainą. Codziennie po obu stronach giną ludzie. Obecna wojna jest poważnym zagrożeniem dla sytuacji gospodarczej świata. Ludności wielu państw grozi głód z uwagi na zablokowanie eksportu zboża z Ukrainy i Rosji. Świat odczuwa gwałtowny wzrost cen paliw, których producentem jest Rosja. W konsekwencji grozi nam globalny kryzys ekonomiczny o skutkach wręcz niewyobrażalnych.

Konflikt rosyjsko-ukraiński należy jak najszybciej zakończyć, zwłaszcza że może okazać się śmiertelnie niebezpieczny dla nas wszystkich

Jeszcze większą tragedią będzie jednak sytuacja, kiedy obecna wojna wymknie się spod kontroli i z konfliktu lokalnego zamieni się w wojnę kontynentalną lub kolejną wojnę światową. Oznaczać to będzie setki milionów ofiar, zniszczenie państw oraz upadek naszych osiągnięć cywilizacyjnych. W imię obrony życia i naszej cywilizacji należy więc dążyć do jak najszybszego zakończenia wojny. Mówią o tym przedstawiciele realizmu politycznego, m.in. prof. John Mearsheimer, a ostatnio dr Henry Kissinger.

Realizm polityczny podkreśla znaczenie siły w polityce zagranicznej i rozumnej rachuby sił. Jak pisał klasyczny realista Hans Morgenthau, celem polityki zagranicznej państwa jest „utrzymanie siły, jej zwiększenie lub jej zademonstrowanie”. Prowadzi to do polityki status quo, imperialistycznej lub prestiżu.

Według zasad realizmu politycznego obecny konflikt rosyjsko-ukraiński należy odczytać jako dążenie Rosji do utrzymania aktualnego rozkładu sił w regionie. Mająca w perspektywie dalsze rozszerzenie się NATO o Ukrainę Rosja, co zmieniałoby równowagę sił zdecydowanie na jej niekorzyść, zdecydowała się na zajęcie Krymu w 2014 r., a w 2022 r. na wojnę z Ukrainą. Jak twierdzi John Mearsheimer: „rozszerzenie NATO o Ukrainę stanowi egzystencjalne zagrożenie dla Rosji i wywołało jej reakcję”. Rosyjską inwazję na Ukrainę należy więc rozumieć jako politykę status quo, czyli poprawę własnego bezpieczeństwa, a nie jako politykę imperialistyczną, zagrażającą innym państwom.

Realiści polityczni koncentrują się na siłach państw i opierają pokój na możliwości ustanowienia równowagi sił. Każde jej naruszenie, o ile nie może być skorygowane np. przez sojusze, grozi wojną. Dużo mniej uwagi poświęcają analizie wewnętrznej polityki państw, która jednak w przypadku Ukrainy ma znaczenie dla zrozumienia konfliktu. Jego przyczyną mogą być też: uchwalenie ustawy językowej narzucającej mniejszości rosyjskojęzycznej w Ukrainie używanie języka ukraińskiego jako państwowego, odrzucenie wyniku referendum w Doniecku i Ługańsku uznającego autonomię tych republik w ramach Ukrainy, wojna w Donbasie oraz brak wdrożenia porozumień z Mińska.

Czytaj więcej

Wojciech Jakóbik: Prometeusz skradnie Putinowi boski ogień

Podstawowym czynnikiem, jaki stoi u powodów wojen, jest strach. W tym wypadku jest to strach Rosji przed rozszerzeniem się NATO oraz strach państw sąsiednich, w tym Polski, przed potęgą Rosji. Dla ustanowienia pokoju należy zatem usunąć wzajemny strach, a doprowadzić do tego może profesjonalna dyplomacja oraz gotowość do rozmów i kompromisu, co ze zrozumiałych względów sugerują zarówno Mearsheimer, jak i Kissinger.

Realizm polityczny stroni od moralizatorstwa. Nie oznacza to, że we współczesnym realizmie nie ma etyki. Jego przedstawiciele zwracają uwagę, że nie powinniśmy angażować się w wojny w imię abstrakcyjnych zasad moralnych lub dzielących nas ideologii. Błędem jest też patrzeć na stosunki międzynarodowe z perspektywy historycznej, gdyż polityka jest zawsze dynamiczna. Powinniśmy raczej umieć rozpoznać żywotne interesy wszystkich stron oraz znaleźć wspólną płaszczyznę umożliwiającą rozmowę i kompromis. W ten sposób ocalimy to, co najcenniejsze – nasze życia ludzkie.

Podejście, które reprezentują współcześni realiści, wynika z założenia, że najważniejszą wartością ze wszystkich jest ludzkie życie i ochrona ludzi przed śmiercią i cierpieniem. Rozpatrując wojnę z tej etycznej perspektywy, trudno patrzeć na dzisiejszą tragedię, jaką jest utrata życia w Ukrainie, niezależnie od tego, czy jest to życie ukraińskie, czy rosyjskie.

Wojna to codzienna utrata życia. Jest to wielka ludzka tragedia. Konflikt rosyjsko-ukraiński należy więc jak najszybciej zakończyć, zwłaszcza że może okazać się śmiertelnie niebezpieczny dla nas wszystkich, jeśli dojdzie do jego dalszej niekontrolowanej eskalacji.

Autor

Włodzimierz Julian Korab-Karpowicz

Profesor w Instytucie Nauk Politycznych Uniwersytetu Opolskiego oraz profesor wizytujący na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie, zajmuje się teorią stosunków międzynarodowych