Jadą chłopcy radarowcy, niebieska czapeczka, przy boku pałeczka - zapewne tak nie zaśpiewa Komendant Główny Policji - Andrzej Matejuk. A to za sprawą negatywnej oceny Komisji Europejskiej sposobu wyłaniania firmy, która zbudowała jeden z kluczowych policyjnych systemów informatycznych – Sis II. Ta aplikacja umożliwia funkcjonowanie bezwizowego ruchu w ramach państw Schengen. Budowa systemu pochłonęła ok. 50 mln zł, które pochodziły właśnie z unijnego grantu. Jednak policja nie musi zwracać całej kwoty, tylko marne... 920 tysięcy euro.
Komisja za nieorganizowanie przetargów nałożyła też kary na kilka innych instytucji, m.in. dwóch wojewodów.
– Nie ma żadnego okresu wzmożonych kontroli. To normalna praktyka wynikająca z ustalonych przez instytucje rocznych planów kontroli –
mówi Piotr Popa, szef biura prasowego Ministerstwa Rozwoju Regionalnego.
Kara nałożona na policję trafia na moment, gdy jej finanse są w opłakanym stanie. Budżet uchwalony przez Sejm już był napięty, a sytuację pogorszyły galopujące ceny benzyny.
Komendanci chwytają się różnych rozwiązań, by znaleźć równowagę między koniecznością oszczędzania i zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańcom. Np. szef policji w Kutnie zaapelował do swoich funkcjonariuszy, aby przychodzili na dodatkowe służby za darmo. Odpowiadający za logistykę wiceszef śląskiej komendy wojewódzkiej napisał specjalne pismo, w którym zwraca uwagę na spokojną technikę jazdy radiowozami, gdyż w budżecie nie ma pieniędzy na zmianę opon.
Ten milion euro to bardzo poważny cios. Jest bardzo źle z naszymi finansami – mówi jeden z oficerów Komendy Głównej.
Łatwo przyszło, łatwo poszło - widocznie administrowanie publicznymi środkami przerasta możliwości Komendy Głównej Policji. Przypomniało nam się, że za to doskonale wychodzą szefowi policji wyjazdy służbowym radiowozem w Dolomity. Jak widać, idea "taniego państwa" w policji realizowana jest w stu procentach.