Bardzo trafne spostrzeżenie, więc niby miał słuszność. Wszelako nie do końca, gdyż ta konstatacja całkowicie zawodzi w pewnym istotnym przypadku: wobec demokratycznych wyborów parlamentarnych nad Wisłą. Tu każda partia ogromnie liczy się z głupotą, i to nie gwoli jej eliminacji, tylko przeciwnie: masowo werbując/angażując głupotę, bo wbrew frazie Sienkiewicza „głupota ludzka", zamiast cokolwiek „rozbić, zawieźć, popsuć", może jedynie wzmóc szanse partii na dobry rezultat wyborczy, i może pozytywnie regulować partyjne stosunki wewnętrzne z korzyścią dla szefostwa. Chodzi o dwa rodzaje werbunku: werbowanie przez partię swoich potencjalnych przedstawicieli w parlamencie (kandydatów na posłów) oraz werbowanie elektoratu. Jedni i drudzy nie mogą być zbyt mądrzy/rozsądni/kumaci, gdyż to groziłoby katastrofą.