Reklama

Biskup Pieronek martwi się o katolickie media

Nie wystarczy już podział na kościół „łagiewnicki” i „toruński”. Biskup Tadeusz Pieronek dzieli katolików na tych z SLD i PiS. Sen z powiek spędza mu także... jednorodność mediów katolickich

Publikacja: 18.08.2011 11:23

Biskup Pieronek martwi się o katolickie media

Foto: W Sieci Opinii



Były przyjmowane ze zdziwieniem, przez niektórych aprobującym, bo cieszyli się, że jest wyrazisty głos ze strony Kościoła. Inni ich nie akceptowali. Gdy zorientowałem się, że pretensje nie dotyczą tego, co mówię, ale że w ogóle mówię, to pomyślałem: "Panowie, ja się w kozi róg zapędzić nie dam". Wiem co robię i robię to w sposób odpowiedzialny. Ja nie mam zamiaru występować z Kościoła. To jest mój dom, moja religijna ojcowizna. Jeżeli coś robię, może nie zawsze dobrze, to zawsze z myślą, by Kościół mógł coraz lepiej spełniać swoją rolę w społeczeństwie. Najczęściej przeciwko krytyce wytaczany jest zarzut kalania własnego gniazda. Mocny argument, ale można zapytać, czy krytyka nie jest zwróceniem uwagi, że ktoś to gniazdo kala, źle wypełniając swoje powołanie i trzeba się tym zająć? Krytyka konstruktywna powinna być przynajmniej rozważona, ale nie odrzucona bez zastanowienia.



Reklama
Reklama

Ale b. Pieronkowi nie brakuje krytyki Radia Maryja.

Radio Maryja jest poddawane bardzo ostrej krytyce przez samych katolików. Nie jest tak, że ten najbardziej krzykliwy głos akceptują wszyscy. To radio służy formowaniu szwadronu ludzi, którzy za ojcem dyrektorem pójdą w ogień, ale nie można powiedzieć, że to najbardziej miarodajne medium w Kościele. Jest jeszcze szereg tygodników diecezjalnych o zasięgu ogólnopolskim: "Niedziela", "Przewodnik Katolicki", "Gość Niedzielny" itd. Niestety, ich głos jest coraz bardziej jednorodny i współbrzmiący z Radiem Maryja.

Biskup nie zapomina o polityce. Wskazuje na grupę w Kościele, która sprzyja PiS.



Co do istnienia takiej grupy biskupów nie mam wątpliwości, ale poglądy polityczne powinny być ich prywatną sprawą. Kroczą po bardzo cienkiej linii. Zwolennicy jakiejkolwiek partii nigdy nie aprobują wszystkich jej poglądów czy posunięć. Bardzo niebezpieczne jest utożsamianie opcji politycznej z poglądami moralnymi. To nie jest tak, że jeżeli ktoś należy do partii X jest moralniejszy od kogoś, kto sympatyzuje z partią Y

Reklama
Reklama

– poucza biskup Pieronek. -

Należąc do SLD można być dobrym katolikiem, a członkowie PiS bywają daleko od Kościoła. Znam przypadki obu takich postaw. Duchowni mają bardzo trudne zadanie w tego typu sytuacjach. Bo muszą zajmować stanowisko wynikające z konieczności wskazywania zasad etycznych. Te w kwestiach takich jak związki partnerskie, ochrony życia itd. są jednoznaczne. Duchowni nie mogą głosić, że godzą się na wspomniane związki, bo zaprzeczaliby swej misji. Jeżeli jednak któryś z biskupów mówi, że jeśli ktoś jest pisowcem, to znaczy, że jest przeciwko aborcji czy in vitro, to wpada w nonsens. To wcale nie musi iść w parze. Ja nie jestem pisowcem, a jestem przeciw in vitro itd. Bo tu identyfikuję się z nauczaniem Kościoła, a nie partyjnym programem.

Kolejna lekcja bp. Pieronka za nami. Zgadzamy się, że przedstawiciele Kościoła powinni zawsze kierować się normami etycznymi. Czy jednak sztuczne kreowanie podziałów jest zgodne z nauką Kościoła - wątpimy.

Publicystyka
Jacek Nizinkiewicz: Karol Nawrocki potwierdził na Radzie Gabinetowej, jaki jest jego główny cel
Materiał Promocyjny
Sieci kampusowe – łączność skrojona dla firm
Publicystyka
Joanna Ćwiek-Świdecka: Panie Prezydencie, naprawdę wytyka Pan Ukraińcom leczenie dzieci z rakiem?
Publicystyka
Zuzanna Dąbrowska: Antyukraińskie żniwa prezydenta Nawrockiego
Publicystyka
Roman Kuźniar: Fiasko „strategii szaleńca”
Materiał Promocyjny
Bieszczady to region, który wciąż zachowuje aurę dzikości i tajemniczości
Publicystyka
Marek Migalski: Duopol PO-PiS wiecznie żywy
Materiał Promocyjny
Jak sfinansować rozwój w branży rolno-spożywczej?
Reklama
Reklama