Prezes wyraża ubolewanie, że znaleźli się w jego otoczeniu ludzie niegodni zaufania:

Kiedy się dowiedziałem, że Grzegorz Kulikowski, człowiek, którego znałem, któremu ufałem i który sporo mi pomógł, nagrał nasze rozmowy, to zmartwiałem. Nie dlatego, że mówiłem coś strasznego i to wyszło na jaw, ale dlatego, że wokół mnie są straszni ludzie.

Lato przyznaje, że zamieszanie wokół orła na koszulkach reprezentacji to jego wina:

Dział marketingu przygotował zlecenia dla Nike, jak mają wyglądać stroje naszej reprezentacji. I ja tego zlecenia nie doczytałem. Nie zauważyłem, że gdzieś, chyba na 21. stronie, było napisane, że „orzeł dynamiczny” wpisany jest w logo PZPN i on będzie zamiast klasycznego orzełka. To jest moja wina, że nie przypilnowałem.

Brał prezes „pod stołem” i ustawiał przetargi, czy nie? Lato komentuje głośne nagrania:

Kiedy tego słuchałem, to się nawet uśmiechnąłem. (…) Wszyscy wiedzą, że ja nie biorę i brał nie będę. (…) Nie proponowałem nikomu, że jak zapłaci, to coś się uda zrobić. Żadnych przetargów nie ustawiałem. A te taśmy są jak plotki. Rujnują i tak nie najlepszy wizerunek PZPN.