W najnowszym "Uważam Rze" Piotr Zaremba zauważa:
Obecny kryzys rządów Platformy ma, posługując się językiem ekonomii, charakter strukturalny. Nawet wyluzowany, zręczny, nawiązujący dobry kontakt z publicznością Tusk nie jest mu już w stanie zaradzić.
Zaremba analizuje przebieg ostatniego spotkania zarządu partii. Ewa Kopacz atakowała swego poprzednika, podejrzewając go o zdradę. Paranoja wzajemnej podejrzliwości pożera szczyty władzy.
Mit, że Schetyna „jest dogadany" – a to z Pawlakiem, a to z Millerem, nawet z ongiś mocno z nim wojującym Palikotem – robi dużą karierę wśród wiernych ludzi Tuska. Nie przybiera to postaci klarownego scenariusza – ewentualna zmowa z Pawlakiem koliduje z pozyskiwaniem Palikota itd. W tle pojawia się również w rzeczywistości bierny, czekający na rozwój zdarzeń Bronisław Komorowski. Temu przeświadczeniu sprzyja inne. – Skoro Tusk słabnie, wszyscy uznali, że mogą po nim jeździć – mówi polityk z jego otoczenia.
Co prawda:
Platforma nie jest w starciu z Pawlakiem bezbronna. To dlatego oficjalnie jej zarząd upoważnił Tuska do rozmawiania z innymi klubami, ale w kuluarach kolportuje się prostą alternatywę: dalsza koalicja, czyli przyjęcie emerytalnego projektu, albo wcześniejsze wybory.
Jak czytamy - część ludowców ma przestraszyć się przyspieszonych wyborów, i druga strona medalu:
Z drugiej strony strach samych liderów PO przed tymi wcześniejszymi wyborami może być nawet większy. Tylko że jeśli wejdą w spiralę trwania w tym parlamencie, zdecydują się na powolny zjazd w dół. Tego zaś życzą sobie wszyscy: od Pawlaka, poprzez Millera i Palikota, po Jarosława Kaczyńskiego.
Premier ma twardy orzech do zgryzienia:
Czy partia jest na tyle sterowna, aby pomogła Tuskowi w ograniu Pawlaka, w przetrwaniu wojny nerwów polegającej na tym, że dwa samochody: platformerski i ludowy pędzą na siebie ze znaczną prędkością? Premier tego nie wie. Stąd jego lęk przed wrogiem wewnętrznym, który może mieć inne niż on interesy i wygrać jego taktyczne albo i strategiczne błędy. Schetyna dziś oficjalnie wspiera całą politykę rządu. Ale cały czas jest podejrzewany o nielojalność.
I choć partia Tuska ma wciąż pełnię władzy, to jednak zasadnicza różnica jest ogromna:
Ci, którzy pół roku temu tokowali, w jakiej to znakomitej sytuacji, choćby arytmetycznej w parlamencie, znalazł się Tusk, nie mieli racji. Siła złego na jednego. Ale też ten jeden kiepsko wypada w roli niewiniątka.
Podsumowując - dobrze dla Platformy to już było.