Reklama

Zachód ma szansę być mądry przed szkodą

To nie jest tak, że zabici cywile w Mariupolu są ważniejsi niż ofiary konfliktu w innych miejscach na wschodzie Ukrainy.

Aktualizacja: 26.01.2015 08:04 Publikacja: 26.01.2015 01:00

Jerzy Haszczyński

Jerzy Haszczyński

Foto: Fotorzepa/Ryszard Waniek

Choć sobotni atak budzi szczególne oburzenie i przerażenie, bo zginęło wyjątkowo dużo ludzi, a sposób, w jaki do tego doszło – celowy ostrzał bloków mieszkalnych – jest szczególnie zbrodniczy.

Atak separatystów na Mariupol tym się jednak różni od innych, że sygnalizuje gotowość wspierającej ich Rosji do agresji na jeszcze większą skalę, do wszczęcia wojny na nowych obszarach Ukrainy. Pokazuje, że Kreml nie jest zadowolony z dotychczasowych rozstrzygnięć, nie wystarczy mu wpływanie na los części Donbasu, że wraca już zupełnie otwarcie do planu podporządkowania sobie całej Ukrainy dowolnymi środkami.

Żadne zabiegi dyplomatyczne Zachodu nie przekonały Władimira Putina, żeby zerwał z agresywną polityką. Szykowane dla niego prezenty w postaci umowy handlowej między UE i stworzoną przez Kreml organizacją eurazjatycką czy powolnego łagodzenia sankcji zostały odrzucone.

Jakże naiwne wydają się niedawne plany szefowej europejskiej dyplomacji Federiki Mogherini, sugerującej, że Rosję należy traktować szczególnie, to znaczy przymknąć oko na jej działania na Ukrainie, bo jest potrzebna do załatwiania innych problemów, które stoją przed UE – choćby na Bliskim Wschodzie. Zresztą Moskwa dotychczas niczego po myśli Zachodu tam nie załatwiła, dlaczego miałaby to zrobić teraz?

Unia ostatnio znowu pokazała, że zbyt szybko chce uwierzyć w dobre intencje Rosji. Groźba zdobycia Mariupola i przesunięcia frontu daleko poza linię demarkacyjną wytyczoną cztery miesiące temu powinna podziałać otrzeźwiająco. Rosja jest taka sama jak w momencie aneksji Krymu i rozpętania wojny w Donbasie.

Reklama
Reklama

Wreszcie wypowiedział się w tej sprawie przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk i słusznie podsumował, że „po raz kolejny polityka ustępstw zachęca agresora do większej przemocy".

UE ma szansę być mądra przed szkodą, jaką byłoby dopuszczenie do zajęcia Mariupola przez separatystów z pomocą Rosji. Mądrość zaś nie polega na sygnalizowaniu, że sankcje zostaną zniesione niezależnie od tego, co Moskwa wyczynia na podbitych już terenach. Wręcz przeciwnie – polega na pokazaniu, że Zachód jest gotów solidarnie jeszcze bardziej izolować i karać Rosję. Nie tylko ze względu na Ukrainę. Dla zasad. I z obawy przed przyszłą agresją, tym razem dotyczącą już państw należących do UE i NATO.

Publicystyka
Marek A. Cichocki: Histeria końca wszystkiego
Publicystyka
Estera Flieger: Wagary od płynnej nowoczesności
Publicystyka
Jacek Czaputowicz: Małe exposé prezydenta Nawrockiego
Publicystyka
Zuzanna Dąbrowska: Edukacja zdrowotna bez seksu i bez sensu
Publicystyka
Marek A. Cichocki: Niemcy w sprawie Grenlandii rozgrywają własne interesy kosztem Polski
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama