Marek Dusza tak zachęca do posłuchania muzyki Włodka Pawlika do wierszy Adama Zagajewskiego w tekście „Poeta recytuje jak rasowy jazzman”, że klub Palladium, gdzie 7 lutego odbędzie się warszawska koncertowa premiera albumu „Mów spokojniej” powinien pękać w szwach.
„Zanim posłuchałem tych kompozycji, wydawało mi się, że biały wiersz Adama Zagajewskiego nie będzie szedł w parze z uporządkowanymi nutami. Każdy inny kompozytor miałby trudności z połączeniem wersów z muzyką, ale doświadczony i kochający poezje jazzman, jakim jest Włodek Pawlik, przypisał nuty do zmiennego, wręcz połamanego rytmu strof w mistrzowskim stylu. Jego muzyka to rozpędza słowa, to spowalnia, byśmy się nad nimi dłużej zastanowili. A kiedy subtelne akordy towarzyszą recytacji samego poety, wydaje się, jakby to Zagajewski usiadł do fortepianu. Jesteśmy świadkami zadziwiającej synergii myśli i uczuć dwóch twórców. Dwa serca, dwie głowy i dwie dłonie tłumaczą nam, jak patrzeć na życie, jak zrozumieć świat” - pisze Marek Dusza.
Teraz o sprawach mniej pięknych, też w „Rzeczpospolitej”. Andrzej Stankiewicz w swym komentarzu „Partia emerytów z ambicjami” pisze o Platformie Obywatelskiej: „W dzisiejszej PO jest za mało pełnokrwistych polityków, którzy wnoszą do partii szczególną wartość, a za dużo emerytów z ambicjami. Z politycznej trumny - i traumy - próbuje wyjść Bronisław Komorowski (...) Odejść nie zamierza także była premier Ewa Kopacz”.
Interesujące w „Rzeczpospolitej” są także refleksje wicepremiera Mateusza Morawieckiego po szczycie ekonomicznym w Davos. „Globalni gracze, czyli wielkie korporacje wspierane przez rządy, zajęli miejsca przy stoliku i bronią swego stanu posiadania. Czy Polska może się dosiąść i rozpocząć udział w grze - pyta Mateusz Morawiecki w tekście „Złapać robota za rogi”.
W „Dzienniku Gazecie Prawnej” ranking 50 najbardziej wpływowych polskich prawników. Pierwszy jest prezes Jarosław Kaczyński „demiurg, którego wola ma niezwykłą moc stawania się obowiązującą norm” a drugi prezydent Andrzej Duda którego postawa „wniosła całkiem nową, choć niebezpieczną jakość do polskiej praktyki konstytucyjnej”. Tego wyboru chyba nikt nie zakwestionuje.
W „Gazecie Wyborczej” recenzja Jacka Szczerby pt. „Hollywood w III Rzeszy” zachęcająca do lektury książki o tym jak amerykańska „fabryka snów” stworzona i kierowana w dużej części przez żydowskich emigrantów z Europy ulegała naciskom hitlerowców, wręcz stosowała wygodną dla nich cenzurę przy produkcji filmów, bo w latach trzydziestych Niemcy, nawet rządzone przez Hitlera, to był dla Hollywood zbyt ważny rynek, by z niego rezygnować. Recenzowana książka nosi mówiący wszystko tytuł „Kolaboracja. Pakt Hollywoodu z Hitlerem”, napisał ją Ben Urwand.
Na sportowych stronach „Wyborczej” jest też coś dla zwolenników metafizyki narciarskiej - wywiad ze skoczkiem Maciejem Kotem „Zakopane nas poniesie”. Podczas tej zimy już tyle razy z ust trenerów, prezesów i samych zawodników słyszeliśmy, że odrodzenie jest tuż, tuż, że wiedzą dlaczego jest tak źle i wdrożyli program naprawczy, że tym razem lepiej poczekać na kolejne konkursy niż wierzyć im na słowo w uzdrowicielską moc Zakopanego.