Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jaka jest skala nielegalnej migracji w Polsce i dlaczego dotychczasowe metody kontroli okazują się niewystarczające.
  • W jaki sposób zorganizowana jest szara strefa, która umożliwia cudzoziemcom życie i pracę poza legalnym obiegiem.
  • Jakie zagrożenia dla gospodarki i bezpieczeństwa wewnętrznego generuje rosnąca liczba osób przebywających w kraju nielegalnie.
  • Dlaczego uszczelnienie granic zewnętrznych nie rozwiązuje problemu i jakie kroki są kluczowe dla zarządzania migracją wewnątrz kraju.

Wynajmują na lewo mieszkania, pracują na czarno, a niektórzy idą na skróty i żyją z popełniania przestępstw. Zanim wpadną i wyjdzie na jaw, że nie mają ważnych dokumentów pobytowych czy paszportów, upływają miesiące, a czasem lata. Zdaniem ekspertów zagęszcza się tzw. szara strefa gospodarcza, w której nielegalnie przebywający u nas migranci mogą swobodnie funkcjonować.

„Od 1 stycznia do końca sierpnia tego roku SG ujawniła prawie 8,3 tys. cudzoziemców, którzy naruszyli polski porządek prawny w związku z warunkami wjazdu i pobytu cudzoziemców na terytorium RP. Dla porównania, w analogicznym okresie 2025 r. było to blisko 6 tys. osób, natomiast w całym 2025 r. – ponad 9,3 tys. cudzoziemców” – odpowiada nam mjr SG Anna Sobieska-Tekień, rzeczniczka Komendy Głównej Straży Granicznej. 

To niepokojący blisko 40 proc. wzrost, a porównanie dotyczy ośmiu miesięcy. Najczęściej zatrzymywano Ukraińców (2,2 tys.), co nie powinno zaskakiwać, zważywszy na ich liczbę w Polsce. Ale nie tak dużo mniej było Kolumbijczyków (1,4 tys.). Kolejne miejsca w tym zestawieniu zajmowali Gruzini (748), Białorusini (400) i Mołdawianie (354). Wszyscy przebywali w Polsce, choć nie powinni, bo wygasły im pozwolenia na pobyt lub nigdy ich nie posiadali, posługiwali się nieważnymi czy wręcz podrobionymi dokumentami.

Nawet kilkanaście miesięcy przebywali w Polsce niektórzy złapani przez policję

– Wszystko wskazuje na to, że Polska właśnie wkracza w pełnoskalowy kryzys zarządzania obecnością cudzoziemców już znajdujących się na terytorium kraju. Jeżeli państwo potrafi kontrolować granicę, ale traci możliwość skutecznego ustalenia, kto pozostaje na jego terenie po wygaśnięciu prawa pobytu, powstaje luka w bezpieczeństwie – komentuje Tomasz Safjański, profesor Akademii WSB w Dąbrowie Górniczej, wicedyrektor Centrum Badań nad Bezpieczeństwem Transgranicznym.

Czytaj więcej

Wielka obława w Polsce. Tysiące zatrzymanych, ruszyły deportacje

Wpadają głównie podczas wspólnych akcji służb kontrolujących legalność pobytu. Efekty bywają zaskakujące: w woj. kujawsko-pomorskim na 28 cudzoziemców sprawdzonych jednego dnia, aż 20 przebywało nielegalnie (niemal wszyscy to Kolumbijczycy). W miniony weekend na Śląsku ujawniono 12 takich obcokrajowców, m.in. ze Sri Lanki, Kolumbii, Turkmenistanu, Indii, Gruzji.

– Cudzoziemiec ze Sri Lanki przebywał w Polsce nielegalnie od prawie roku, nie podjął żadnej próby zalegalizowania pobytu i pracował nielegalnie – wskazuje por. SG Szymon Mościcki, rzecznik Śląskiego Oddziału Straży Granicznej.

Z kolei kontrola taksówek z aplikacji, w okolicach lotniska Chopina (w sierpniu w ramach akcji „Bezpieczny powrót”) ujawniła pięciu cudzoziemców – z Tadżykistanu, Turkmenistanu i Gruzji, którzy posiadali nieważne łotewskie i bułgarskie wizy. – Jeden z nich, z Turkmenistanu, miał status w Polsce osoby „niepożądanej” z powodu wyroku za przestępstwa, a Gruzin dostał się do Polski nielegalnie – wskazują nam funkcjonariusze SG.

Takie „naloty” pokazują skalę nadużyć i manipulacji mających przykryć nielegalny status. Rekordzista, Filipińczyk zatrzymany w ubiegłym roku – jak ustaliła SG – przebywał w naszym kraju bez zezwoleń przez 631 dni.

Co więcej, kontrole Straży Granicznej i innych służb ujawniają, że część migrantów to osoby „niepożądane” z zakazami wjazdu do Polski i innych krajów strefy Schengen, których tu nie powinno być, tak jak 44-letniego Uzbeka zatrzymanego w tym miesiącu we Włoszczowej, który od lipca 2025 r. figurował w SIS (Systemie Informacyjnym Schengen) wpisany przez służby niemieckie. W Polsce jak gdyby nigdy nic, miesiąc później złożył do wojewody zachodniopomorskiego wniosek o zezwolenie na pobyt czasowy.

Nieważną wizę posiadał 36-letni Gruzin, który także figurował w wykazie osób „niepożądanych” w Polsce, z powodu skazania m.in. za stosowanie gróźb. W mieszkaniu miał nielegalnie kastet bez numerów i znaków firmowych. Z czego żył, nie wiadomo. Podobnie jak młody Ukrainiec z aktywną odmową wjazdu i pobytu na terytorium Polski zatrzymany w Łodzi z gramem metamfetaminy. „Nie posiadał wystarczających środków finansowych niezbędnych do pokrycia kosztów pobytu w Polsce, ani nie potrafił wskazać wiarygodnego źródła ich uzyskania” – napisano w notce Straży Granicznej.

Ale to zaledwie kilka najnowszych spraw nagłaśnianych przez SG. – To wierzchołek góry lodowej, przecież nie da się skontrolować wszystkich. Rzeczywista skala przyjezdnych z różnych krajów funkcjonujących „na czarno” może być wielokrotnie większa – szacuje jeden z funkcjonariuszy służb.

Jak bez ważnych dokumentów i pozwoleń migrantom udaje się funkcjonować? – Czarny rynek zaopatruje ich w fałszywe dokumenty – wizy, pozwolenia na pracę, prawa jazdy i inne – sugerują nasi rozmówcy.

Echem odbiła się w ubiegłym roku afera dotycząca pracowników Urzędu Pracy w Grójcu i osób z nimi współpracujących, którzy za opłatą załatwiali obcokrajowcom wjazd do Polski, rzekomo do pracy sezonowej w rolnictwie.

Czytaj więcej

Polsko-ukraińska grupa z zarzutami. Legalizowali pobyt cudzoziemców na fikcyjne zatrudnienie

Lawina zagrożeń: od nielegalnej pracy, po pospolitą przestępczość oraz werbunek agentów proxy

Obecność osób przebywających w Polsce nielegalnie rodzi najróżniejsze zagrożenia.

Zdaniem ekspertów wzrost ujawnień nielegalnych migrantów przy porównywalnej liczbie kontroli przeprowadzonych przez funkcjonariuszy Straży Granicznej dowodzi realnego zagęszczenia tzw. szarej strefy gospodarczej.

– Oznacza to, że nielegalne zatrudnienie i zakwaterowanie stają się łatwiej dostępne i bardziej powszechne, a cudzoziemcy bez dokumentów z łatwością znajdują funkcjonujące poza prawem zaplecze do życia i pracy. Świadczy to o istnieniu dojrzałej infrastruktury, która ułatwia przebywanie w kraju bez formalnej rejestracji – ocenia Tomasz Safjański.

Taki ekosystem tworzą: pracodawcy i pośrednicy (gotowi do zatrudniania „na czarno”, bez umów i opłacania składek), nieformalny rynek mieszkaniowy (wynajem kwater, miejsc noclegowych bez meldunku, umów i weryfikacji tożsamości), czarny rynek usług pomocniczych (grupy przestępcze oferujące fałszywe dokumenty, „załatwianie” nielegalnego transportu czy tworzenie fikcyjnych firm pośredniczących). To dlatego cudzoziemiec może wtopić się w to środowisko bez konieczności kontaktu z jakimkolwiek urzędem.

– Szarą strefę w dużej mierze zasilają osoby, które wjechały do Polski całkowicie legalnie, np. na podstawie wiz, ruchu bezwizowego lub ochrony czasowej, ale po wygaśnięciu tytułu pobytowego celowo bądź z przyczyn biurokratycznych nie opuściły kraju, przechodząc do strefy nieoficjalnej – wskazują nasi rozmówcy.

Dynamiczny wzrost liczby cudzoziemców przebywających w Polsce nielegalnie pociąga za sobą ryzyko przestępczości pospolitej, ponieważ osoby wypchnięte z legalnego obiegu prawnego, bez stałego dochodu, są znacznie bardziej narażone na wejście w środowiska kryminalne. W efekcie może przybywać przestępstw m.in. przeciwko mieniu – kradzieży, włamań i wyłudzeń.

Jest cała rzesza cudzoziemców, którzy mają nieuregulowany status, nie wiadomo z czego żyją, wyjechali jakiś czas temu i buszują po Europie często popełniając przestępstwa. Takie osoby trzeba identyfikować i szybko się ich pozbywać

gen. Adam Rapacki, były wiceszef MSWiA, twórca policyjnego CBŚ

– Jeśli ktoś chce przybywać w Polsce dłużej, ma uczciwe zamiary, to stara się zalegalizować pobyt, uzyskać prawo do pracy. Ale jest cała rzesza cudzoziemców, którzy mają nieuregulowany status, nie wiadomo z czego żyją, wyjechali jakiś czas temu i buszują po Europie, często popełniając przestępstwa. Takie osoby trzeba identyfikować i szybko się ich pozbywać. Jeśli raz naruszą prawo, będą to robić po raz kolejny – uważa gen. Adam Rapacki, były wiceszef MSWiA, twórca policyjnego CBŚ. – Służby powinny zintensyfikować kontrole legalności pobytu cudzoziemców i przebywających nielegalnie, wydalać, bo oni już generują nam problem, a wystarczająco dużo mamy „własnych” przestępców. To trzeba robić w sposób systemowy, pod kątem zatrudnienia, pobytu, działalności niezgodnej z prawem. Dobrze, że aktywnie włączyła się w to policja, ale powinniśmy również wyczulać na to społeczeństwo – zaznacza gen. Rapacki.

Niesie to ze sobą ryzyko rozwoju przestępczości zorganizowanej i czarnego rynku: od handlu ludźmi po fałszowanie dokumentów – praw jazdy, wiz, fałszywych umów o pracę i zezwoleń – zauważają nasi rozmówcy.

Jest też zagrożenie w postaci erozji rynku pracy. – Cudzoziemiec bez dokumentów jest podatny na skrajny wyzysk i pracę w niebezpiecznych warunkach, co rodzi nieuczciwą konkurencję dla legalnie działających przedsiębiorców oraz generuje straty dla budżetu państwa w postaci braku składki ZUS i podatku PIT – wskazuje prof. Safjański.

Mimo drakońskich kar za zatrudnianie „na czarno” – do 50 tys. zł – wciąż ma to miejsce. Np. w firmie w Częstochowie na 15 zatrudnionych tam cudzoziemców, wszyscy (11 Kolumbijczyków, trzech Paragwajczyków i Argentyńczyk) pracowali bez zezwoleń i umów. A w Sosnowcu na siedmiu „zatrudnionych” – dotyczyło to pięciu Kolumbijczyków. Tu prezesem spółki był obywatel Kazachstanu, a prokurentem był przybysz z Kirgistanu.

Rosnąca liczba cudzoziemców poza systemami ewidencji niesie i inne niebezpieczeństwo: ryzyko wykorzystania nielegalnych migrantów jako tzw. agentów proxy w działaniach sabotażowych i dywersyjnych. To m.in. z takich środowisk rosyjskie służby werbowały sabotażystów chociażby do podpaleń.

Czytaj więcej

Nadchodzi nowa fala cudzoziemskiej przestępczości w Polsce

System informatyczny na granicach nie zastąpi kontroli wewnętrznej

Zewnętrzne granice udało się uszczelnić. Od kwietnia 2025 r. działa EES (Entry-Exit System, czyli System Wjazdu/Wyjazdu) – unijny system informatyczny rejestrujący obywateli państw spoza UE przy każdym przekroczeniu granic 29 krajów europejskich. Oprócz rutynowych danych (personaliów, dat i miejsc wjazdu i wyjazdu) są w nim dane biometryczne – zdjęcie twarzy i odciski palców osoby.

System wykrywa więc tych, którzy przekroczyli dozwolony czas pobytu, ale nie namierzy ich fizycznej lokalizacji, gdy wygaśnie ich prawo pobytu. 

EES nie zastąpi skutecznego systemu kontroli wewnętrznej: rzetelnej ewidencji, wymiany informacji między instytucjami, kontroli legalności pobytu i pracy, ustalania miejsca pobytu oraz wykonywania decyzji – twierdzą nasi rozmówcy. I uważają, że już mamy problem z zarządzaniem obecnością cudzoziemców przebywających na naszym terenie. 

– Potrzeba skutecznie zarządzać całym cyklem migracyjnym – od legalnego wjazdu, przez kontrolę podstawy pobytu i zatrudnienia, aż po skuteczne egzekwowanie obowiązku opuszczenia kraju po utracie prawa do pobytu – zaznacza gen. Adam Rapacki.

– Granica jest jedynie drzwiami państwa. Dobry gospodarz nie tylko sprawdza, kogo wpuszcza do domu. Musi również wiedzieć, kto pozostaje w środku, na jakiej podstawie tam przebywa i czy przestrzega obowiązujących zasad – podsumowuje Tomasz Safjański. I dodaje: – Państwo musi działać, zanim szara strefa stanie się systemem.